Dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki, bo ................
Z wielkim niepokojem zadaję sobie pytanie: - Czy to, co przeżywam w chwili obecnej to jest już pierwszy etap całkowitego ogłupienia, bo trudno mi uwierzyć w to, że ten ucisk w głowie, który czuję i kłopot z logicznym myśleniem - to oznaka psychicznego zmęczenia? Czy jest to coś o wiele gorszego, czyli stopniowe baranienie? A wszystko zaczęło się niewinnie. Dowiedziałam się, że jako emerytka mogę liczyć na jakiś zastrzyk finansowy, tylko mam przynieść pewne dokumenty potwierdzone przez bank. I to był początek moich kłopotów z logicznym myśleniem. Zaczęłam przeglądać stare papiery, żeby do banku, gdzie się wybierałam, zabrać to, co jest potrzebne. I przy tym przeglądaniu tak zgłupiałam, że gdyby ktoś mnie w tym momencie zapytał, jak się nazywam, to mogłabym mieć kłopot z prawidłową odpowiedzią. W końcu do segregowania dokumentów (moich własnych) zaprosiłam męża, a sama z wściekłością i uciskiem w głowie usiadłam z boku i patrzyłam tylko, jak mój mąż sobie radzi z problemem.
Już dokumenty przygotowane, a ja pakuję się do łóżka. Nawet do zrobienia jakiejś prościutkiej grafiki nie miałam dziś głowy. Może jutro będzie lepiej.
Będzie dobrze Mario. Będzie ochłodzenie, już wkrótce jesień. Ja też w nocy porządkowałem papiery. Pozdrawiam po kilkugodzinnym sprzątaniu i 13 - to minutowych zakupach. Po 14.15 też zakupy :)
OdpowiedzUsuńTę jesień już u nas widać nawet w ogrodzie, a sprzątanie domu ciągle w planach. Dziś będę robiła pomidory w słoikach na zimę.
UsuńWażne, że siadłaś do komputera i napisałaś. Przede wszystkim daj sobie prawo do odpoczynku i przestań tak bardzo przejmować się każdym problemem. Każdy z problemów znajduje jakieś rozwiązanie, niezależnie od tego, czy będziesz się nim martwić, czy też nie. Ja wiem, że łatwiej mówić niż realizować, ale próbować zawsze warto. Serdeczności i buziaki! ♥️♥️♥️BBM
OdpowiedzUsuńDziękuję za słowa otuchy. Buziaki. Marysia.
UsuńKochana, u nas tzw. papierami zajmuje się mąż, bo mnie to wkurza na maksa.Dzisiaj zdobycie kompletu potrzebnych dokumentów, z powodu pandemii graniczy z cudem!
OdpowiedzUsuńjotka
U mnie już jest sprawa załatwiona. Mąż pozbierał potrzebne dokumenty, syn mnie zawiózł do urzędu. Pozdrawiam. Maria.
UsuńPozdrawiam Mario, to znów ja. Byłem dziś dwa razy na zewnątrz, łącznie w sumie dwa zejścia i 32 minuty. Każdemu z nas zdarzają się gorsze i lepsze dni. Czasem bez farmakologii nie idzie się obejść. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMnie ostatnio nawet leki się mylą, ale będzie dobrze. Pewno jesień tak na mnie działa. Także pozdrawiam.
UsuńTak czasami tak bywa, kiedy moj mąż był bardzo długo w szpitalu zabrałam się za porządkowanie jego dokumentów, świadectwa pracy, i inne.Bylam porozkładana na podłodze, stołach, parapetach .W pewnym momencie literki i cyferki skakały mi w oczach i głowa zaczęła boleć, prace odłożyłam i przez 3 dni powoli to segregowałam. Brr....to było okropne.Zdarza się Marysiu.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńLżej mi, że nie tylko ja gubię się w urzędowych papierach. Serdeczności przesyłam.
UsuńCzasami tak się dzieje, mózg nie odpowiada. Mnie raz to spotkało, zapomniałam liter. Poważnie, nie umiałam nic przeczytać.
OdpowiedzUsuńDobrze że o tej swojej przygodzie napisałaś. Łatwiej mi zaakceptować moje wpadki.Dziękuję.
UsuńCo u Ciebie, Mario. Jest wtorek, 14 września, mam za sobą 42 minuty na cmentarzu (z rana :) ). Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - dwa zejścia na dół, 72 minuty na zewnątrz. Pozdrawiam serdecznie :) Mamy prawdziwe "Babie Lato " :-)
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam. Za chwilę idę robić pomidory na zimę. Do przerobienia mam 40 kg, więc trochę czasu mi to zajmie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - 18 minut na szybkim spacerze, potem będą zakupy i lektury. Rozpadało się. Zachęcam do portali pogodowych, które Ci polecałem kilka postów wcześniej. Daj znać, co u Ciebie, jak przetwory. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPomidory zrobione. Wyszło ponad 20 litrowych słoików przecieru. Dziś zrobiłam dynię w occie. Piwnica juz jest dosyć mocno zastawiona słoikaami. Przepraszam za błędy, które mogą się zdarzyć, ale piszę bez okularów, bo swoje szkła do bliży gdzieś zatłukłam i źle widzę pisany tekst. Pozdrawiam Maria.
UsuńCzwartek Mario - 16 IX - dwa zejścia na dół, łącznie 55 minut. Pozdrawiam, nadchodzą deszcze .
OdpowiedzUsuńDobrze, że dokumenty już zgromadzone, a Ty załatwiłaś pomyślnie sprawę :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPo załatwieniu sprawy kamień spadł mi z serca. Teraz szukam swoich okularów do bliży. Mam nadzieję, że jutro je znajdę, bo bez nich piszę bez dobrego widzenia, trochę na wyczucie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNa pewno Mario będzie dobrze. Ja dziś - Sobota, 18 IX byłem 29 minut na szybkich zakupach. Być może jakieś rodzinne spotkanie za miastem pod wieczór. Serdecznie pozdrawiam. A tak a ' propos widzenia - śniła mi się moja okulistka. Na oczy najlepsze borówki, w sezonie i poza.
OdpowiedzUsuńNiedziela Mario 19 IX- 20 minut na spacerze po Parku Miejskim. Mamy być uzdrowiskiem. Serdeczne pozdrowienia. Jesień nadeszła, trzeba pić wystudzone herbaty, kakaa i tym podobne rzeczy. Gorących nie polecam, są ponoć rakotwórcze - ostatnie wiadomości, które można wyczytać z przychodzących na telefon :)
OdpowiedzUsuńPoniedziałek Mario - jesienna aura. Ja dziś dwa razy schodziłem - pierwszy raz 12 minut - piekarnia i kiosk, potem dwanaście minut biblioteka. Było Babie Lato, szkoda, że nie sfotografowałem. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń