Burze zawsze kojarzyły mi się z bardzo trudnymi chwilami. Szczególnie te nocą były dla mnie ciężkim wyzwaniem.
Był taki okres w moim życiu, że w czasie burzy nie wiedziałam, gdzie się ukryć przed piorunami. Przychodziły mi nawet do głowy myśli, czy nie schować się pod łóżkiem. To nie był lęk, a panika. Na szczęście te lęki są już poza mną, ale samej burzy, grzmotów, błyskawic - nie lubię. A tu ostatnio upały, a po upalnym dniu czasami są błyskawice i grzmoty. Właśnie kilka dni temu zaistniała taka sytuacja. Zaczął się już wieczór, gdy nagle za oknem błysnęło i po chwili rozległo się dudnienie. jakby jechał ciążki wóz z kamieniami. Burza była jeszcze daleko, ale widać było, że zmierza w naszym kierunku. Zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie, ale tym razem myślałam nie tyle o sobie i moim mężu, bo wiedziałam, że jesteśmy bezpieczni, co o suce Fionce siedzącej na sianku w piwniczce. Fionka została już sama. Nasz drugi piesek odszedł do krainy wiecznej szczęśliwości, a Fionka szuka psiego towarzystwa wszędzie, gdzie się tylko da. Najczęściej biegnie do siatki dzielącej nas od sąsiadów i tam wywołuje malutkiego kundelka i go obwąchuje i zaprasza do wspólnej zabawy. Pomyślałam, że burzy bardzo się wystraszy, więc zeszłam do piwnicy pod mieszkaniem, otworzyłam drzwi do ogrodu i zaczęłam wołać Fionkę do środka, ale Fionka olała mnie i moje niepokoje, Siedziała spokojnie w swoim pomieszczeniu i ani myślała wyłazić na zewnątrz. No i dobrze. Zrozumiałam, że w swoim pomieszczeniu czuje się bezpiecznie. Usiadłam w pokoju i przeniosłam się myślami do domu, w którym, jako mała dziewczynka, przeżyłam z całą rodziną burzę. Dom był piętrowy, tak jak obecnie mój dom. My całą rodziną zeszliśmy na sam dół, aby móc uciec, gdyby piorun uderzył w niego. Pewno wtedy niepokój dorosłych czyli rodziców i babci, udzielił się także i mnie. Dziś wiem tyle, że bardzo trudno pozbyć się przeżytych lęków, nawet gdy ma się ponad osiemdziesiąt lat.
Burza
Skąd Szekspir? Ot, po prostu z pamięci mej nagle
Wpierw słowo, potem obraz i myśl się wynurza,
I oto wonna wyspa, wiatr dmie, hucząc w żagle,
I myślę: jaki piękny tytuł sztuki: Burza.
Ach! to ja wypłynąłem na morską głębinę
Szukać kraju, gdzie zorza fantastyczna wschodzi,
To ja, w zdanej na łaskę huraganów łodzi,
Wpośród światła błyskawic, w graniu gromów płynę.
Wyruszaj razem ze mną każdy, który marzy
Lazury mórz dalekich, ląd nieodgadniony!
I ty ze smutkiem wiecznym na kamiennej twarzy
Otwartymi tę burzę powitaj ramiony!
Oto głąb granatowa, gdzie się ona lęże,
Jako wrota olbrzymie z hukiem się otwarła
I jak z głowy Meduzy oderwane węże,
Spływają błyskawice do morskiego gardła.
Morze wstało i wielką, srebrną grzywą wstrzaąsa,
Jak zwierz Apokalipsy z paszczą, co się pieni,
I jak głodny lew wściekły, gdy pustynię kąsa,
Opada w dzikim wyciem bezmiernej przestrzeni.
Czy czujesz, że i w tobie, jak w łonie natury,
Moc, co myśli urąga, wije się i kłębi,
I w twoim także sercu śpią ukryte chmury,
I wichry i pioruny drzemią w twojej głębi.
Więc niechaj cię nie łudzi spokój twoich myśli
I błogość, gdy w niej serce znużone się grąży,
Bo kiedy mądry kompas łatwą drogę kreśli,
Nie wiesz nigdy na pewno, gdzie łódź twoja dąży.
Żądze, które na darmo chcesz w twym sercu stłumić,
nawałnice, za nieba ukryte pogodą
I gwiazdy, których mowy nie możesz zrozumieć,
Jedną mocą sprzęgnięte, żagle twoje wiodą.
Podaj więc pierś wichurze, co chmur kłęby miecie,
Patrz w niebo nieulękły, choć nie wiesz, co wróży,
I płyń, płyń ciągle naprzód! Ty też spoczniesz przecie,
Wielki, cichy, spokojny, jak morze po burzy.
Uważam, że pamiętam burzę z czasu, kiedy miałam 2,5 roku. Od zawsze rodzina się ze mnie śmieje, że zmyślam, a ja nawet teraz mogłabym ją opisać, tak dobrze pamiętam.
OdpowiedzUsuńTeraz jednak burzy się nie boję, może jeszcze nie przeżyłam tej najgorszej ?
Ja też jak przez sen pamiętam jazdę sankami. Mnie ciągnął mój starszy brat, a koleżankę mój brat młodszy. A za nami szli rodzice.
OdpowiedzUsuńMam Mario nieco inaczej co do burzy - w dzieciństwie się jej bałem - teraz już nie. Ale zjawiska pogodowe nad Polską są coraz potężniejsze. Polecam www. meteo.pl - tam są meteorogramy , pozwalające sprawdzić bieżące prognozy. Dziś - środa - upał, od czwartku już ochłodzenie. Pozdrawiam Mario. PS. Lęki i panika są w nas chyba wpisane :/
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, za adres meteo.pl. Pewno masz rację, że lęki i panika są w nas wpisane. Do tego pewno dochodzi trochę przeżyć własnych i obecny nastrój. Pozdrawiam.
UsuńNie ma niczego piękniejszego niż solidna burza z jej wszystkimi atrybutami. Jeden warunek... Siedzi się bezpiecznie w domu i obserwuje ją zza szyb okna.
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=ODcFcJDxJoU
Pozdrawiam...
Przepraszam, ale właśnie Youtybe zlikwidował fragment podanego filmy, gdyż oceniono go jako "niemoralny" [scena burzy z radzieckiego filmu "Iwan Groźny"; nie było we fragmencie scen seksualno-erotycznych, przemocy, wynaturzeń, jakich pelno youtube itp, jednak fragment był "niemoralny"... Koniec... kropka...].
UsuńUmiezczam go u siebie.
Bardzo dziękuję za komentarz. Bardzo się cieszę, że mnie odwiedzasz, choć zamknąłeś już swojego bloga. Szkoda, że go zamknąłeś. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńBlog dostępny.
UsuńBardzo się cieszę.Już zaglądam do niego. Pozdrawiam. Maria.
UsuńŚroda Mario - 33 minuty na zewnątrz. Ale schodząc i wchodząc na czwarte piętro nie mam już zadyszki. Idą burze, odpoczniemy od upałów. Tylko przeraża fakt , że te zjawiska są bardzo gwałtowne. U mnie takiego zjawiska, - przyszedł alert na telefon komórkowy - mają być od 20.00. Pozdrawiam znad "Podróży Ludzi Księgi Tokarczuk " :)
OdpowiedzUsuńUpałów mam już serdecznie dosyć, ale burzy się boję. Pozdrawiam.
UsuńCieszę się, że znowu jest notka.
OdpowiedzUsuńA lęki? Jedne daje się pokonać, inne narastają... nie ma nic stałego...
Teraz boję się o swoją głowę. Moczę ją co jakiś czas pod prysznicem, a mimo to, cały czas czuję w niej ucisk.
UsuńBurze to nic przyjemnego.Jak jestem sama to jest mi nieprzyjemnie.Strasznie bała się burzy moja mama.W ostateczności pokrywała sie cała kocem.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKiedyś, w młodości w czasie burzy miałam chęć ukryć się pod tapczanem, choć wiedziałam, że i tam nie czułabym się bezpiecznie. Pozdrawiam. Maria.
UsuńMario - ja dziś 35 minut na zewnątrz. Musiałem zejść po list od koleżanki "z czasów niedoli". Burze idą i ochłodzenie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńBardzo pozytywna dla mnie informacja o idącym ochłodzeniu. Nie wiem, jak ja zniosłabym upały afrykańskie. Mnie wystarczą w zupełności te nasze. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńBurzy nigdy się nie bałam. Dziś rano było 20 st. miło i przyjemnie. Najwyższa temperatura to 36 st. kilka dni temu i to już zdecydowanie za dużo. Przyszły tydzień ma być chłodniejszy. Uściski Maryniu :)))
OdpowiedzUsuńSą bardzo niebezpieczne, ale cholercia... lubię je oglądać, nie boję się.
OdpowiedzUsuń