Godzina 12 w południe. Właśnie wyszłam z wanny, w której stoi letnia woda do ochłody. W pokoju kręci się wiatrak mieląc powietrze. Na sobie prawie nic nie mam, poza bardzo lekką, przewiewną, bawełnianą sukienką. Myśli jakieś ciężkie, ledwo je zbieram do kupy. Upał.
I pytanie - Jak ten upał przetrwać w możliwie bezpieczny sposób? Oczywiście, w dzień nie wychodzę z domu. O żadnych sklepach, zbieraniu ogórków na działce, czy pieleniu zielska, nie ma nawet mowy.
Jedyny sposób na przetrwanie, to chłodna woda w wannie i moczenie się w niej, co jakiś czas, łóżko, żeby odpocząć i różne myśli, najczęściej niewesołe.
Jak nazwać najdokładniej to, co teraz przeżywam? Jedyna odpowiedź, jaka mi się nasuwa to - starość.
I od razu widzę postać mojej babci. Burzy chyba się nie bała, za to bała się odchodzenia z tego świata. Była kochana, rozumiała życie i jego różne zawirowania. Żałuję, że nie doceniłam jej wielkiego serca dla nas wnuków wtedy, gdy jeszcze była z nami. Razem z babcią odeszła dla mnie cała epoka, w której żyła.
Krzysztof Cezary Buszman
Przewodnik po chmurach. Recytacja Krzysztof Kolberger.
Tak. Upał jest bardzo osłabiający... trzeba pić dużo wody, nie dopuścić do odwodnienia organizmu. Jeszcze kilka dni, idzie ochłodzenie, będzie lepiej! 😘❣️
OdpowiedzUsuńTe upały bardzo utrudniają życie nawet wtedy, gdy nie wychodzi się z domu na powietrze. Wolę już chłodną aurę.
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=wfHde3Ozg9M
OdpowiedzUsuńBuch - jak gorąco!...
Uch - jak gorąco!...
Puff - jak gorąco!...
Uff - jak gorąco!...
Już ledwo sapię...
Już ledwo zipię...
Pot zlewa czoło...Oddech mam krótki...
Jeśli się nagle z tego rozsypię,
to będzie wina Tuska i Budki..
Świetny komentarz. Serdecznie Cię pozdrawiam.
UsuńIdzie ochłodzenie Mario - to jest najważniejsze. Chyba kilka dni. Post ciekawy, ciekawy też filmik. Obejrzałem. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńCzekam na zapowiedziane prze Ciebie ochłodzenie. Pozdrawiam. Maria.
UsuńUpałów też mam dosyć.Na 7 piętrze to dopiero słońce pali.Wiatrak od rana, dzisiaj troszkę popadało ale duchota nadal.W tej chwili grzmi , burza nadchodzi od strony czeskiej więc nas nie ominie.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiecierpliwie czekam na zmianę pogody na chłodniejszą. Pozdrawiam.
UsuńU nas teraz burza, bez wiatraka nie da się żyć, pamiętaj o mikroelementach, arbuz bardzo korzystny z uwagi na potas!
OdpowiedzUsuńO mikroelementach mi przypomniałaś. Dziękuję. Mam już po dziurki w nosie tych upałów. Z niecierpliwością czekam na zmianę pogody. Pozdrawiam. Maria.
UsuńPocieszę Cię, ze u nas jest podobnie, upał i burze, które pozwalają złapać odrobinę oddechu. Wszystkie rolety mamy zasłonięte...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam .:))
U mnie w domu zaciągnięte zasłony na oknach i włączony wiatrak, który w pokoju miele powietrze. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńI mnie upał bardzo męczy....
OdpowiedzUsuńAle staram się jakoś trzymać.
Wszystkiego dobrego Marysiu :-0
Wszystkiego najlepszego także dla Ciebie. Przynajmniej ranki są już chłodniejsze. Ogórki tak mi obrodziły, że mam ich nadmiar. Pozdrawiam. Marysia.
UsuńCzwartek Mario - na razie na południu grzmiało i padało. 24 minuty na zewnątrz, (zakupy), pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPS. Mario, u mnie trochę jak w Wielkim Oczekiwaniu trochę ;) Ale przestawiłem się na zbożowe i czuję się o niebo lepiej ;)
OdpowiedzUsuńTo napisz, jaką stosujesz dietę. Może coś z niej wykorzystam dla siebie. Pozdrawiam.
UsuńZajrzyj na ostatni komentarz na moim blogu. Wiesiek przekazuje sposób na domowe opryski pomidorów. Może zechcesz wypróbować...
OdpowiedzUsuńDziękuję za informację. Już zaglądam do Ciebie.
UsuńUpał to nie jest nic fajnego. Od lat nawet na wakacje jeżdżę po sezonie. Teraz wrzesień jest dostatecznie ciepły, ale lipiec i sierpień mnie wykańczają. Najchętniej bym te miesiące przespała.
OdpowiedzUsuńPodobnie jak Ty odbieram upały.
UsuńPiątek Mario - kilka godzin sprzątania i osiemnaście minut na szybkich zakupach. Idą burze i ochłodzenie. Jeszcze raz polecam meteo.pl . Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńSobota Mario - trzy zejścia na dół ( a mieszkam na czwartym piętrze ) i trzy wejścia na górę . Bez zadyszki. Na południu się ochłodziło. Potem być może jakieś spotkanie rodzinne. Czytam teraz książkę Grażyny Treli - "Obrazki z Nebraski" - na dniach jak to się mawia - recenzja . Pozdrawiam serdecznie z chłodnego jeszcze południa ;)
OdpowiedzUsuńPiszesz, że idą burze i ochłodzenie. Cieszę się, bo upał jest dla mnie trudny do wytrzymania. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMaryniu, dzielna jesteś, wytrzymałaś, idą chłodniejsze dni. Buziaki :)))
OdpowiedzUsuńNie miałam wyboru. Musiałam sobie jakoś radzić. W dzień siedziałam w domu. Okna były zasłonięta przed słońcem, w łazience stała chłodna woda w wannie i co jakiś czas brałam kąpiel. Ale tym upałem jestem już bardzo zmęczona. Moc buziaków.
OdpowiedzUsuńNiedziela Mario - 37 minut na zewnątrz szybki spacer po parku i do ronda. Co ciekawe, u mnie jest jak w "Wielkim Oczekiwaniu". Więc tylko picie zbożowej i przegotowanej.W parku niezbyt przyjemnie - gryzą komary, więc można tylko przystanąć i ewentualnie zrobić zdjęcie telefonem komórkowym drzewom i parkom. U mnie trochę jak u Danieli. Chciałbym wydać książkę w wersji papierowej. I walczę z rusycyzmami - osiem lat intensywnej nauki zrobiło swoje. Pozdrawiam serdecznie. Upały mają na trochę odpuścić, ale alerty na telefon komórkowy przychodzą. Serdeczności Mario :)
OdpowiedzUsuńZe swoją książką zgłoś się do jakiegoś wydawnictwa.
OdpowiedzUsuńU nas też jest plaga komarów. Trudno wyjść z domu. Pozdrawiam.
Nie jest źle skoro mogło być gorzej i 47 stopni w cieniu jak w Wierchojańsku najzimniejszym mieście na globie. ;)
OdpowiedzUsuńTrudno mi sobie nawet wyobrazić taki upał.
UsuńPoniedziałek Mario - dwa zejścia na dół, i łącznie poza domem 57 minut. Jest ciut chłodniej. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTaką temperaturę trudno mi sobie nawet wyobrazić, a co dopiero przeżyć. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - na południu pada. 11 minut szybkim krokiem po magnez do Apteki. Schłodziło się. Przemoczyło mnie. Ale po szczepieniu już . Pozdrawiam serdecznie . I czekam na nowego posta :)
OdpowiedzUsuńŚroda Mario - dwa zejścia na dół, 52 minuty na zewnątrz. Schudłem, wchodzę na czwarte piętro bez zadyszki. Znajomi mówią , i serwisy pogodowe, że odpoczniemy od tego piekła z upałami kilka chyba dni. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała aby pogoda była chłodniejsza. W czasie upałów siedzę w domu. Nawet na działkę boję się wychodzić. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Maria.
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - szybkie 14 - minutowe zakupy, potem cmentarz. Schłodziło się. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńCzwartek też Mario - 137 minut łącznie na zewnątrz. Najpierw rano jak wspomniałem - szybkie zakupy, potem cmentarz i zakupy wracając z moją Mamą. Wysprzątaliśmy dwa groby, i tak trochę jak w "Wielkim Oczekiwaniu". Pozdrawiam, na południu nieco chłodniej :)
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - 21 minut na szybkich zakupach. Wcześniej kilka godzin sprzątania. Będziemy mieć pełnię Księżyca. Czekam na nowego posta. Po południem być może jakieś spotkanie rodzinne. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - blisko 211 minut na zewnątrz. Pozdrawiam i czekam na nowego posta :) Upały za miastami mniej dokuczają - inaczej się oddycha. Zieleń to co innego niż blokowiska :)
OdpowiedzUsuńSobota Mario - dwa zejścia na dół. Łącznie 31 minut. Upały jednak dopiero nadchodzą. Udanej soboty życzę i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNiedziela Mario - dwa zejścia na dół i 33 minuty na zewnątrz. Przez Park Miejski do Ronda. Bez zadyszki wchodzę. Trochę jak w Wielkim Oczekiwaniu - radiowozy jeżdżą , karetki też. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPoniedziałek Mario - trzy zejścia i trzy wejścia na górę. Biblioteka, dyskonty, sklepy. Czekam na nowego posta. Upały i burze. Leje się z człowieka. Serdecznie pozdrawiam i daj znać, co słychać u Ciebie. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńUważaj na siebie. Pozdrawiam serdecznie. Maria.
OdpowiedzUsuńWtorek - 21 minut na zakupach. Sen mam bardzo mocny. Pozdrawiam Mario :)
OdpowiedzUsuńŚroda Mario - jak w "Wielkim Oczekiwaniu ". 29 minut na zakupach. Również pozdrawiam . Nie znoszę upałów. Ale dostajemy alerty znów o silnych burzach :/
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - 29 minut na zewnątrz w dyskoncie na drugim osiedlu. Serdecznie pozdrawiam i czekam na nowego posta :)
OdpowiedzUsuńDziś Piątek Mario - kilka godzin sprzątania, potem 31 - minutowe zakupy. W niedzielę wycieczka daleko na północ, rodzinna. Śledź komunikaty na meteo.pl. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńSobota Mario - 20 minut na zakupach, między 6.40 a 7.00. W niedzielę mamy wyjazd daleko na północ. Idą burze i względne ochłodzenie. Czekamy na nowego posta. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńSobota Mario - na południu już chłodniej. Dwa razy schodziłem i wchodziłem. Łącznie na zewnątrz - 38 minut. Napisz proszę, co u Ciebie.
OdpowiedzUsuńILE TYCH APELI JARDIANA JESZCZE TRZEBA, ŻEBYŚ ZMOBILIZOWAŁA SIĘ DO NAPISANIA NOWEJ NOTKI??!!! :((((
OdpowiedzUsuńPrzepraszam. Ostatnio nie jestem w dobrej formie. Już się biorę w garść.
OdpowiedzUsuńDobra to wiadomość Mario ;) Ja prawie dwanaście godzin na wyjeździe. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń