


Dziś kilka obrazków z Demotywatorów.
I kilka cytatów:
1. Niektóre wzniosłe i twórcze myśli naszych domorosłych polityków i filozofów należałoby poddawać obowiązkowej aborcji - jeszcze przed poczęciem. Andrzej Guzek.
2. W polityce zamiast grać, wciąż tasują karty. Karol Irzykowski.
3. Politycy przed wyborami są jak wróble na krzaku, nie latają, lecz przeskakują z gałęzi na gałąź.
4. Nie polityka powinna rządzić ludźmi, lecz ludzie polityką. Napoleon I.
5. Wszystkie polskie drogi prowadzą do kryzysu. Józef Bułatowicz.
6. Polska cierpliwość -: ciągły trud czekania na cud. Krystyna Sylwestrzak.
7. Najdłużej żyją pomysły poronione. Wiesław Malicki.
8. I pomysły potrafią znikać, gdy się zaczyna na nie polować. Grzegorz Stańczyk.
9. Postęp to znaczy lepsze, a nie tylko nowe. Lope de Vega.
10. Człowiek, który zdobył powodzenie, słyszy już tylko oklaski. Na wszystko inne jest głuchy. Elias Canetti.
11. Do tego, by dobrze nam się działo, potrzebne są młode ręce i stara głowa. Zofia Kossak-Szczucka.
12. W kościele przekazujemy sobie znak pokoju, na co dzień gryziemy się jak psy. Longin Jan Okoń.
13. Dewastacja kraju to dzieło nie tylko okupanta. Euzebiusz Żegota.
14. Nie ma krytyki szkodliwej; tylko brak krytyki przynosi szkodę. Stefan Kisielewski.
15. Krzyk nie jest argumentem - ale często bywa skuteczną metodą prowadzenia dyskusji. Wojciech Wiercioch.
💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕
W sprawie polityki nie czuję się znawcą. Dlatego nie komentuję tego, co się dzieje w polityce, chociaż szlag mnie bardzo często trafia.
Czas pędzi do przodu, a coronavirus mocno się trzyma. Pewno wkrótce trzeba będzie przyjąć trzecią dawkę szczepionki. Trudno. Jak trzeba, to trzeba.
W ogródku widać już jesień. Ogórki się skończyły, pomidory zdjęłam z krzaków zupełnie zielone, bo zaczęły pojawiać się na nich, podobnie jak na liściach, brązowe plamy. Poinstruowana przez Córkę i Wnuczkę ułożyłam zielone pomidory w drewnianych skrzynkach, a na wierzchu umieściłam po kilka bananów i dojrzałych pomidorów. Po kilku dniach zielone pomidory ze skrzynek zaczęły dojrzewać. Już kilka czerwonych zjedliśmy. Były bardzo dobre. Dużo lepsze niż te kupowane na straganie.
Zaczynam się przyzwyczajać do siedzenia w domu lub na działce i nie jestem pewna, czy to jest zdrowy objaw. Wcześniej dobrze się czułam, gdy spotykałam starych znajomych, z którymi mogłam pogadać. Teraz wystarczają mi znajomi zza siatki ogrodzenia.
Chodzi mi po głowie myśl, czy nie wrócić do jazdy trzykołowym rowerem, chociaż to straszny grzmot. Najpierw poproszę znajomego pana, żeby go naoliwił i dokładnie przejrzał, a później zobaczymy.
Pamięć. Już od kilku dni chodzę po całym domu i szukam mojej torebki. Ta torebka jest bardzo ważna, bo rozładował mi się telefon, w a nim mam wszystkie kody. Te do telefonu też, a telefon wyłączony. Już wkrótce mam mieć wizytę u pana d-ra psychiatry, może znajdzie dla mnie jakiś lek poprawiający pamięć i koncentrację. Na razie chodzę jak kot za własnym ogonem i się wściekam. Podobno trzeba poprosić jakiegoś świętego. (Chyba Antoniego). Ale co to za prośba, jak ja wierzę raczej w swoje możliwości, czyli w kojarzenie i szukanie. W końcu torebka noszona na ramieniu, to nie igła. Ale na razie jestem uziemiona. Nie mogę nigdzie zadzwonić, ani odebrać telefonu.
Mario, będzie dobrze. Trzymaj za mnie kciuki 25 - go sierpnia, około 8.20. Z cytatów - najlepszy jest o znaku pokoju w kościele. Przekazujemy go sobie / przekazują sobie - a potem wiadomo co. Zaobserwowane z własnego podwórka. Odespałem noc. Jak wspomniałem pod poprzednim postem - byłem w sobotę kilka godzin na zewnątrz. Będę trzymał kciuki za Ciebie u lekarza. Ja po lekach , które przyjmuję mam problemy z datami i cyframi - ale zawsze pełno kalendarzy wkoło mnie. Serdecznie pozdrawiam. Ciekawe, czy będzie trzecia szczepionka. Ja byłem szczepiony Pfizerą. Pozdrawiam serdecznie, miłej niedzieli Marysiu.
OdpowiedzUsuńTj. Miało być - odespałem sobotę a nie noc. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńAch Mario - dziś Niedziela jest i Nów Księżyca w znaku Lwa - o godzinie 15:51. Będzie widać tzw. "eklipsę" - czyli przysłonięte Słońce. Dobrze obserwować przez przypaloną szybkę, lub okulary przeciwsłoneczne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarze i rady. Pozdrawiam Cię serdecznie.
UsuńMożliwości możliwościami, a święty Antoni pomaga!
OdpowiedzUsuńMario, głowa do góry, bycie domatorem nie jest złe, masz swój azyl, prowadzisz blog, wyszukujesz świetne cytaty, jestem dużo młodsza, a tez ciągle czegoś szukam:-)
Pandemia zmieniła wiele relacji i nie wiem czy dawne obyczaje powrócą...
Mocno podniosłaś mnie na duchu i rozjaśniłaś mój świat. Skoro uważasz, że św. Antoni pomaga, to spróbuję wykorzystać jego pomoc. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńPolecam westchnienie do św Rity w przypadku sytuacji trudnej
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. O św.Ricie nic nie słyszałam.
UsuńJeszcze jest Tadeusz Juda od spraw beznadziejnych! ;))
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, to był żart!:))
Cieszę się, ze napisałaś nową notkę bez naszego ponaglania...
Staram się swój czas dzielić między dom i wszystkie prace związane ze sprzątaniem itd.- ogród i szykowanie zapasów na zimę, pisanie notek do bloga i i ćwiczeniami ciała i głowy, aby zadbać o kondycję tak fizyczną, jak i umysłową.
UsuńObstawiam dziś pana Bułatowicza z bardzo przyziemnych powodów:
OdpowiedzUsuń1. Bo miał rację...
2. Bo znaliśmy się...
3. Bo wykonywaliśmy ten sam zawód...
4. Bo pisywaliśmy sporadycznie do tych samych "tytułów".
A poza tym Jego aforyzmy, fraszki i bon-moty, tak jak i Twój blog - to było samo życie.
Twoja ocena mojego bloga ogromnie mnie ucieszyła.Bardzo się cieszę, że mnie odwiedziłeś. Zapraszam Cię serdecznie do dalszych odwiedzin. Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńCytaty wspaniałe, coś w tym jest, ludzie jakoś mniej się spotykają, ja młodsza od Ciebie ale co się naszukam to moje.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńOstatnio wpadła do nas wnuczka. Wyręczyła św. Antoniego i w momencie znalazła wszystko, czego ja szukałam bezskutecznie kilka dni. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDobra wiadomość Mario. Ja polecam także Psalmy Dawidowe, dowolne wydanie. Działają . Działają mocno. Pozdrawiam Mario w poniedziałek - 18 minut na szybkich zakupach . Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńO Psalmach Dawidowych, jako pomoc w szukaniu zagubionych rzeczy nie słyszałam do tej pory. Dziękuję. Maria.
UsuńRydzyk, Jędraszewski, Głódź i jeszcze paru... Wszyscy byliby z Was dumni.
UsuńAleś nas podsumował. Ale podobno tonący brzytwy się chwyta. A żaden święty nie był mi potrzebny, bo przyszła do nas wnuczka i w jednej chwili torebka się znalazła. Była przy krzesełku, na którym siedzę przy komputerze. Pozdrawiam z ciepłym uśmiechem.
UsuńMaryniu kochana, najwyraźniej św. Antoni wnuczkę wysłał do Ciebie z pomocą ;) Ja mu głowę zawracam tak często, ze aż się dziwię, ze jeszcze ma do mnie cierpliwość...
OdpowiedzUsuńBuziaki :)
Do mnie chyba św. Antoni stracił już cierpliwość. Uśmiecham się do Ciebie. Marysia.
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - 10 minut na szybkich zakupach. Kilka kg. ziemniaków i dziewięć litrów wody mineralnej na czwarte piętro. Ale zadyszki nie mam już w ogóle. Serdecznie pozdrawiam. Nieco chłodniej :)
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - wczesnym popołudniem jeszcze szybkie, dwudziestominutowe zakupy. Pozdrawiam serdecznie. I w środę prawdopodobnie mały wyjazd rodzinny, do miejscowości, w której się urodziłem :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem Twoich wrażeń po powrocie z wyjazdu do rodzinnego domu. Moje doświadczenia są takie, że powrót do przeszłości w realu i powrót do przeszłości we wspomnieniach - to dwa zupełnie różne powroty. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNie Mario, dom rodzinny to tu , skąd teraz piszę. Mówię o mieście - innym - w którym się tylko urodziłem. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńle miejsce urodzenia też jest ważne. Pozdrawiam.
Usuń227 minut w ruchu Mario. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - dwunasty sierpień. Równe 30 minut na zakupach. Teraz lektury i myjemy okna. Od upału chyba odpoczniemy. Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowego posta. Już wkrótce na Imperium Lektur 2 recenzja książki Sławomira Kopra - "Polskie piekiełko. Obrazy z życia polskich elit 1939 - 1945".
OdpowiedzUsuńMoże i o obecnych czasach ktoś o jakimś piekiełku napisze. Pozdrawiam Cie serdecznie.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - kilka godzin sprzątania, potem 16 minut na szybkich zakupach, dokańczanie sprzątania, lektury i znów zakupy chyba potem. Dobrze, że jestem już zaszczepiony. Pozdrawiam serdecznie :)Noce już chłodniejsze i coraz dłuższe :)
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - trzy zejścia na dół i trzy wejścia na górę. W tym w jedną stronę z moją Mamą na cmentarz - 66 minut, potem wracaliśmy samochodem siostry. Łącznie na zewnątrz dziś - 101 minut. Piję już tylko zieloną herbatę i ulubioną czarną cytrynową. Miłego weekendu, czekam na nowy post :)
OdpowiedzUsuńOstatnio swój czas podzieliłam na dom-sprzątanie, ogród-porządkowanie i zostaje mi niewiele czasu na komputer i pisanie. To się wkrótce zmieni, bo w ogrodzie na zagonach robią się już pustki.Pozdrawiam Cię serdecznie i uśmiecham się cieplutko.
OdpowiedzUsuńSobota Mario - 28 minut na zakupach. Pozdrawiam serdecznie, pod wieczór może jakieś spotkanie rodzinne. Zaszczepiony, więc z ludźmi stoję i rozmawiam. Serdeczności i powodzenia na działce. Sezon burzowy jeszcze nie zakończony.
OdpowiedzUsuńU nas na razie spokojnie bez burz tych w pogodzie i tych innych. pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńPoniedziałek Mario - 21 minut na szybkich zakupach, w tym biblioteka. Trzymaj za mnie kciuki 25 sierpnia o 8.20. U mnie trochę jak w "Wielkim Oczekiwaniu". Wkrótce nowe recenzje. Idzie ochłodzenie. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPoniedziałek Mario - łącznie dwa zejścia i wejścia na czwarte piętro. Na zewnątrz blisko 53 minuty. Zmienił się termin wizyty - trzymaj kciuki 8 IX o 9.00. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - 11 minut na szybkich zakupach. Po południem być może kolejne. Noce coraz dłuższe. Na południu przyjemny chłód. I Czekam na nowego posta. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - dwa zejścia, dwa wyjścia na czwarte piętro. Dobry trening to jest. W sumie dziś 31 minut na zewnątrz - i trochę , jak w Wielkim Oczekiwaniu. Ale przy tej pogodzie wraca się chyba do życia. Kilka godzin też sprzątałem przy otwartych oknach. I czekam na nowego posta :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńŚroda Mario - 28 minut na zewnątrz. Fryzjer (pełen reżim sanitarny) i szybkie zakupy. Po 14.15 Znów zakupy. Serdecznie pozdrawiam. Przyjemnie się ochłodziło na południu. Napisz, jaka jest sytuacja na północy. I czekamy na nowego posta :)
OdpowiedzUsuńŚroda Mario - między 10.45 a 11.27 byłem na Cmentarzu na rodzinnych grobach. Szybkim spacerkiem. Po 14.15 z kolei zakupy. A teraz lektury i pisanie. Ochłodziło się , jest dość przyjemnie. Pozdrawiam serdecznie :) PS. Jak w Wielkim Oczekiwaniu - szlifuję coś ręcznie i powysyłam do wydawnictw. Wciąż walczę z rusycyzmami ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - 19 sierpień. Czekamy na nowego posta, jak sobie radzisz. Nadchodzi jesień. Ja dziś rano osiem minut na szybkich zakupach, potem 39 minut Cmentarz. Miałem fajne przygody. Widziałem między innymi - uzbrojonych Panów idących z czarnymi walizkami do banku ;-) Serdecznie pozdrawiam. A jesień już wszędzie prawie widać. Wszystkiego, co najlepsze :)
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - trzy zejścia, trzy wejścia na górę. Czas na zewnątrz: 73 minuty. Przyjemnie się ochłodziło.
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - Najpierw rano szybkie, dwunasto - minutowe zakupy, potem sprzątanie. Potem Biblioteka i cmentarz. Zeszło mi tam prawie godzinę. Ale szybko chodzę. Pozdrawiam serdecznie, napisz co u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńOstatnio siedziałam przy napełnianiu i gotowaniu słoików z przetworami i nie zaglądałam do bloga. Przepraszam. Ogórki się skończyły. Kupione gruszki są już w słoikach. Zostało sprzątanie mieszkania, ale z tym sobie poradzę już bez pośpiechu. Teraz siadam do pisania. Serdecznie pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Mario i ja pozdrawiam . Zamykam piątek z niezłym wynikiem - trzy zejścia i trzy wejścia na górę, łącznie na zewnątrz - 78 minut. Jak z pewnością gdzieś pisałem - ja wyrobiłem sobie nawyk długich i szybkich spacerów w dzień. W nocy raczej się nigdzie nie "wypuszczam", chyba że wracam z kimś samochodem z jakiejś wizyty. Pozdrawiam jeszcze raz i życzę miłego pisania. I miłego weekendu :)
OdpowiedzUsuńPS. Mario - nie masz za co przepraszać. Ja niestety od blogowania nie mogę się oderwać, ale jak się to mawia - potrzebny mi jest reset. Tym resetem jest czytanie oraz sen. Tak nam radzono: dużo płynów i "karaluchy pod poduchy" ;-)
OdpowiedzUsuńJuż siadam do pisania. Zresztą pisać bardzo lubię. Bardzo dziękuję za ciepłe i pobudzjące do aktywności komentarze. Pozdrawiam Maria.
OdpowiedzUsuńSobota Mario - 23 minuty na szybkich zakupach. Wnieść kilkanaście kilogramów zakupów na czwarte piętro to relaks. Pozdrawiam serdecznie , z przyjemnością przeczytam nowy post. Wszystkiego dobrego Mario :)
OdpowiedzUsuńJeszcze się zastanawiam Mario nad kilkoma rzeczami. Co niektórzy wysyłają mnie na prawo, inni też na farmację. Człowiek uczy się całe życie. Informatyka też mnie pociąga. Nareszcie się schłodziło.
OdpowiedzUsuńNie dodało mi posta z poniedziałku - 23 - go sierpnia 2021 roku. Chciałem tylko napisać, że na południu pada, ale temperatura powyżej dwudziestu stopni. Zaś we wtorek ma być tylko 15 stopni. Z rana miałem tylko szybkie - 13 - minutowe zakupy. Serdeczności Mario :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Mario we wtorek - 17 minut na szybkich zakupach. Potwornie leje na południu kraju. Po 14.15 następne zakupy. Czekamy na nowego posta :-)
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - 49 minut na zewnątrz. Dwa zejścia, dwa wejścia. Ma przestać padać, przynajmniej we wtorek wieczorem. Środa bez deszczu, czwartek znów cały dzień. Pozdrawiam i czekam na nowy post :) Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńŚroda Mario - z rana 28 minut. Obleciałem całe miasto. Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowego posta. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńOstatnio trochę siedziałam w przetwórstwie, ale wiem, że nie jest to żadne wytłumaczenie dla braku moich wpisów w ostatnim czasie. Ogórki już w słoikach, gruszki w occie też. Jeszcze czekam na pomidory. I tu będzie większa robota, bo planuję przerobić ich aż 40 kg. W zimie przydają się do wszystkiego - do zupy, do sosów, do gołąbków itd. Ale to, że będzie pomidorów aż 40 kg. nie oznacza, że będę je robiła długo. Rozgotowanie ich, zmiksowanie i zamknięcie w słoikach - to 1 przeznaczony na tę pracę dzień. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPowtórzę się Mario - ale bardzo dobrze sobie radzisz. To Twoje przetwórstwo mnie zainteresowało. Ja sam jeszcze kilka dobrych lat temu - wstecz - robiłem wraz z rodziną przetwory na zimę. Serdecznie pozdrawiam, wszystkiego dobrego :)
OdpowiedzUsuńCzwartek Mario - 26 VIII - tylko osiem minut na szybkich zakupach. Pozdrawiam :) Na południu pada, zaś noc była piękna i gwiaździsta :)
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - 27 sierpnia - do 8.25 sprzątanie, potem cmentarz i zakupy. Zeszło mi na zewnątrz 46 minut. Potem znów zakupy. Napisz, co u Ciebie. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńPiątek Mario - w sumie na zewnątrz / dworze / polu 83 minuty. Jak w "wielkim Oczekiwaniu". Serdecznie pozdrawiam, czekam na nowego posta ;)
OdpowiedzUsuń