Trochę się zaniedbałam z robieniem wpisów. Ale czasu jest mało na tę robotę, którą teraz wiosną trzeba wykonać w ogródku.
Utknęłam w miejscu ze wstawianiem grafik. Niby wszystko jest w porządku i obrazek powinien wskoczyć, a nie wskakuje. Zupełnie nie rozumiem, co się stało. Obrazek jest w komputerze na pulpicie, a zaparł się i nie daje się ruszyć. Otrzymuję jakąś informację, której ani nie rozumiem, ani nie potrafię jej zmienić.
Trudno będzie bez grafiki. Szkoda tylko mojego czasu, bo robiłam ją ponad godzinę, a będzie tylko sam tekst.
💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢
Na tarasie jest już kolorowo. Koleżanka jechała do sąsiedniego miasta po sadzonki kwiatów i zaprosiła mnie do samochodu. Pojechałam z nią i przywiezione przeze mnie kwiaty zostały posadzone w dużych donicach. Zrobiło się kolorowo, bo kupiłam sadzonki już kwitnące. Czyli taras jest przygotowany do relaksowania się na nim. Szkoda, że z przesyłaniem zdjęć mam znowu kłopoty, bo chętnie bym pokazała wyniki mojej pracy.
A w domu bałagan jeszcze nie został nawet ruszony. W mieszkaniu ostatnio trochę sprzątnęłam tylko biurko, czyli mnóstwo roboty wciąż przede mną. Za to w ogródku widać już pierwsze listki wschodzących ogórków. Cebula dymka wypuszcza szczypior. A dziś posiałam na rabacie przed domem kwiaty.
💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥
Widzę, że mój dzisiejszy wpis, to relacja z wykonanej pracy. Ale przecież życie to nie tylko praca.
Wciąż brakuje mi bliższych kontaktów z ludźmi. Zawsze bardzo lubiłam spotykać znajomych, rozmawiać, trochę plotkować, a tu już dłuższy czas mam tylko kontakty z bezpośrednimi sąsiadami mieszkającymi za siatką ogrodzenia i po drugiej stronie drogi. Cieszę się z tych spotkań, bo ja jestem przysłowiową gadułą, a moi sąsiedzi - to przemili ludzie. A im więcej spotkanych znajomych, tym więcej informacji o tym, co się u nas dzieje nie tylko w kraju, ale także w naszej miejscowości.
💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕💕
Wyciągnęłam już mój trzykołowy rower. Mam zamiar pojechać nim do sklepów. (Około 1 km drogi). Co prawda trzykołowiec to ciężar w porównaniu do dwukołowca. Ale lekarza ortopeda, który operował mi przed kilku laty kręgosłup zabronił mi jazdy na dwukołowcu. A jazda na trzykołowcu to nie tylko większy wysiłek dla nóg, ale przede wszystkim mój przeogromny niepokój. Boję się, że każdy pojazd szybko jadący za mną z tyłu może na mnie najechać. Toteż, gdy jadę tym rowerem, to na każdy odgłos jadącego za mną pojazdu, szybko schodzę z roweru i to na tę stronę, po której jedzie ten pojazd. I chociaż zdaję sobie sprawę z absurdalnego mojego zachowania, to lęk zwycięża. Ja zeskakuję z roweru, czekam, aż pojazd jadący za mną wyprzedzi mnie i dopiero wtedy wsiadam na niego ponownie. A droga jest dosyć ruchliwa i tych zejść z roweru mam całkiem sporo.
Obiecuję sobie także, że postaram się, mimo prac w ogrodzie i w domu, częściej siadać do komputera i pisać, bo po pierwsze bardzo lubię kontakt z Wami wszystkimi i bardzo go sobie cenię, a po drugie moja pamięć zaczęła mi już mocniej szwankować, a pisanie to praca głową i można je traktować jako działanie lecznicze.
Mario, rozumiem lęk, ale gdyby ruch był większy, to nie zajechałabyś daleko...
OdpowiedzUsuńMoże z ta grafika potrzeba tylko odświeżenia strony lub wyczyszczenia komputera CCleaner'em, spróbuj.
Jak wpadnie do nas syn, to go poproszę o wyczyszczenie komputera, bo sama boję się, że coś narozrabiam. Dziękuję i pozdrawiam.
UsuńCzyli grzebiesz w ziemi.Kwiatki posadzone.Ja tylko dyryguje.Ogorki , marchew , fasola wyszły. Pomidory posadzone .Jeszcze jakis seler i por.Milych robot i spotkań nawet z sąsiadami to już coś.
OdpowiedzUsuńU mnie ogórki z pierwszego posiania nie wzeszły. Wczoraj siałam drugi raz. Pozdrawiam.
UsuńRadzisz sobie Mario doskonale. Ja wczoraj 92 minuty na zewnątrz, dziś najpierw sprzątanie, potem 13 minut na szybkich zakupach. Grunt - to się nie poddawać. Pogoda nas nie rozpieszcza. Serdecznie pozdrawiam :)Miłej pracy. Ja marzę o zajęciach działkowicza .
OdpowiedzUsuńRozumiem Twoje marzenia. A nie masz nawet kawałeczka działeczki?
UsuńBoję się i ulicą nie jechałabym za skarby świata. Jeździłam dawno temu, kiedy auto przejeżdżało tylko od czasu do czasu i niebezpieczeństwa nie było. Rozumiem, że nie masz innej drogi i musisz jechać ruchliwą szosą? Uważaj Maryniu kochana na siebie:))) Zdrówka!
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy nie próbować wsiąść na rower dwukołowy. Nie jeździłam na dwukołowcu już ileś lat (czyli od operacji kręgosłupa), ale pamiętam, że to była zupełnie inna jazda. Tobie także dużo zdrowia życzę.
UsuńTak rozporządzaj czasem, żeby Tobie było dobrze!
OdpowiedzUsuńNajlepiej to byłoby mi usiąść przy cukierni ze szklanką czekolady przed sobą, ale to jeszcze nie ten czas. Musi się zaraza wyprowadzić od nas. Buziaki.
UsuńSobota Mario - 34 minuty na zewnątrz. W niedzielę mały zjazd. Rodzinny. Będzie tort Siostra Szwagier i Chrześniak. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŻyczę miłej rodzinnej atmosfery w czasie spotkania i pięknej pogody. Pozdrawiam.
UsuńNiedziela Mario - 101 minut na zewnątrz, w tym Kościół na zewnątrz. Na południu straszny deszcz. Pozdrawiam i miłej niedzieli :)
OdpowiedzUsuńU nas wczoraj padało, dziś świeci słońce.
OdpowiedzUsuńPoniedziałek - 31.05 - godzina na zakupach. Niezbyt odległe centrum, potem busem na osiedle. Pozdrawiam Mario. Drugie szczepienie 30 VI.
OdpowiedzUsuńWtorek Mario - 12 minut na szybkich zakupach. I pod wieczór spotkanie rodzinne - mam czteroletniego Chrześniaka. Pozdrawiam : - )
OdpowiedzUsuńMiłego spędzenia czasu życzy Maria.
OdpowiedzUsuńDziękuję Mario, byliśmy ponad trzy godziny. Świetnie spędziłem czas. Pozdrawiam :)
Usuń2 Czerwiec - z rana 12 minut na szybkich zakupach a po czternastej następne. Zaraza powoli odpuszcza. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMoże ten covid wyniesie się od nas na morza za lasy. Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i dla Twoich Bliskich. Maria.
OdpowiedzUsuń