Dziś zastanowiłam się, jak to jest z tą pamięcią. Co pamiętamy dobrze, jakie treści zapamiętujemy najdokładniej łącznie z różnymi odczuciami.
Ja z przeszłości pamiętam wiele, ale najczęściej jest to pamięć dotycząca silnych przeżyć. Pamiętam wojnę, ucieczkę przed frontem, noce spędzane w wykopanym w lesie bunkrze, strach przed Niemcami. Pamiętam już po wojnie gwałtowną burzę. Całą rodziną zeszliśmy dla większego bezpieczeństwa z piętra, gdzie było nasze mieszkanie na parter budynku, do samych drzwi wejściowych, aby można było uciekać gdyby piorun strzelił w dom. Pamiętam rów porośnięty trawą, zalany wodą po deszczu. Do dziś tę chłodną wodę stojącą w rowie czuję na swoich stopach. Pamiętam babcię, która przędzie wełnę z hodowanych przez rodziców owiec. Babcia śpiewa patriotyczne pieśni. Do dziś słyszę słowa: "Wtem wystrzał się rozległ i odbił się echem, a na murawę padł trup". Pamiętam także jak uczyłam się gramatyki historycznej. Spacerowałam leśną ścieżką z książką w ręku i wkuwałam treść, a za mną chodziła nasza znaleziona na ulicy suka - bokserka.
Dlaczego o tym piszę? Bo zastanawiam się nad tym, ile w tych zapisanych wspomnieniach jest różnych nieścisłości, a być może także nieświadomie przekazanych zafałszowań. Przecież nawet mimo najlepszych chęci pamięć może nas zawodzić.
Mimo moich wewnętrznych rozterek i pytań nie żałuję tego, że zapisałam wspomnienia mojej teściowej. Żałuję, że nie wpadłam na to, aby zapisać wspomnienia moich rodziców, cioci i wujka. Dziś już nie żyją i swoją wiedzę zabrali z sobą.

Świetny post Mario. Pozdrawiam serdecznie. Pamięć jest bardzo ważna. Odezwę się wieczorem :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńNie masz czego żałować. Nie każdy ma potrzebę i chęć, by dzielić się swoimi przeżyciami...
OdpowiedzUsuńMasz rację, ale mogłam próbować czegoś się dowiedzieć o ich dzieciństwie i młodości gdy jeszcze żyli.
UsuńRacja.Czasami siedząc z rodzeństwem już dyskutujemy czy było tak a nie inaczej .Pozdrawiam serdecznie i upalnie.
OdpowiedzUsuńDziś już wiem, że można we wstępie umieścić informację, że to co napisałam jest wspomnieniem (i tu dodać kogo). Każdy może to samo wydarzenie zapamiętać inaczej.
UsuńZabieram głos Mario - po sześciu godzinach na wyjeździe - na północy (100 kilometrów z Szwagrem i Mamą ) - pamięć jest ważna, ale jakże ulotna. Ty Mario - z tego co wiem - jesteś z wykształcenia polonistą i pracowałaś też w bibliotece. Ja - historyk - i pamięć mam niestety w pewnych sytuacjach wybitnie dobrą. W innych - nieco mniej (farmakologia :/ ). Co do Twej Teściowej - możesz spisać jej opowieści. Co do II Wojny Światowej - doskonale Cię rozumiem - gdyż - mnie się często śni ta Wojna. Być może efekt uwikłania całej rodziny mej w nią? Siostra Babci po mieczu - więźniarka Dachau. Zmarła w rok po wyzwoleniu. Reszta rodziny ze strony Mamy - aktywna partyzantka. Ja chciałbym jakoś ruszyć z miejsca. 39 lat, jakieś tam osiągnięcia są. Pozdrawiam Mario. Walczmy z tymi naszymi "pamięciami" :-)
OdpowiedzUsuńZ dużym zainteresowaniem przeczytałam Twój komentarz.
UsuńMiało być - "po kądzieli" , nie po mieczu. Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńDziś Mario - piątek. Wysprzątałem po siódmej mieszkanie, byłem na zewnątrz 74 minuty. Szybkim spacerem. PO 14.30 znów zakupy. I lektura. Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńJa teraz dużo czasu spędzam w ogródku. Dziś przyniosłam do domu pęczek rzodkiewek. Pozdrawiam.
UsuńPodobno każdy człowiek powinien napisać przynajmniej jedną książkę – biografię.
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć taką biografię napisaną przez moich rodziców, ciocie, wujków i innych kuzynów mieć u siebie i poznawać ich życie i różne wybory.
OdpowiedzUsuńWszystko co zapamiętaliśmy powinniśmy otulić mgłą wzruszenia. I pielęgnować. Niezależnie od tego jak było naprawdę.
OdpowiedzUsuńSerdeczności Mario ...
Bardzo bliskie jest mi to, co napisałaś.Ściskam Cie mocno. Maria.
UsuńMaryniu, co spisane na papierze to jest trwałe, natomiast jakoś nie wierzę w trwałość wirtualnego świata... ale dobrze, że jest, bo dzięki niemu się poznajemy i mamy kontakt sprawiający (mnie) ogromną przyjemność 🙂
OdpowiedzUsuńW ogródku też spędzam dużo czasu, korzystając z pogody nadrabiam zaległości. Przytulam serdecznie 💗
Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Cieszę się, że poznałam wirtualnie Ciebie i innych blogowiczów. To dla mnie wielki dar. Przesyłam moc serdeczności. Maria.
OdpowiedzUsuńNiedziela Mario - 14 minut na zewnątrz. Mamy wybory - cóż lokalny patriotyzm. Serdecznie pozdrawiam. Relaksuję się szlifowaniem angielskiego, tekstami źródłowymi do Liceum i książkami bibliotecznymi. Pozdrawiam :) PS. Na południu chłodniej :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci takiej aktywności umysłowej. Ja czuję się klapnięta.
OdpowiedzUsuńPoniedziałek Mario - 14 czerwiec - 118 minut na zewnątrz. I trzymam też dietę ścisłą. Rano zakupy, potem cmentarz. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTj . Cmentarz po południu. Czekam na nowego posta Mario. Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMario - jest wtorek, 15 czerwiec. Na Cmentarzu byliśmy prawie dwie godziny - w poniedziałek. A teraz - wtorek - 8 minut z rana - szybki spacer, zakupy, księgarnia. Po 14.20 znów zakupy. Upał na południu Ojczyzny - cóż - powietrze zwrotnikowe. Od około 21 czerwca noce coraz dłuższe. I czekam na Twego nowego posta. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie siadam do pisania. Teraz dużo czasu spędzam na działce. Wszystko w ogródku rośnie, a przede wszystkim zielsko, z którym walczę. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuń