czwartek, 10 czerwca 2021

Pamięć.


 Dziś zastanowiłam się, jak to jest z tą pamięcią. Co pamiętamy dobrze, jakie treści zapamiętujemy najdokładniej łącznie z różnymi odczuciami. 

Ja z przeszłości pamiętam wiele, ale najczęściej jest to pamięć dotycząca silnych przeżyć. Pamiętam wojnę, ucieczkę przed frontem, noce spędzane w wykopanym w lesie bunkrze, strach przed Niemcami. Pamiętam już po wojnie gwałtowną burzę. Całą rodziną zeszliśmy dla większego bezpieczeństwa z piętra, gdzie było nasze mieszkanie na parter budynku, do samych drzwi wejściowych, aby można było uciekać gdyby piorun strzelił w dom.  Pamiętam rów porośnięty trawą, zalany wodą po deszczu. Do dziś tę chłodną wodę stojącą w rowie czuję na swoich stopach.                           Pamiętam babcię, która przędzie wełnę z hodowanych przez rodziców owiec. Babcia śpiewa patriotyczne pieśni. Do dziś słyszę słowa: "Wtem wystrzał się rozległ i odbił się echem, a na murawę padł trup".                                                                          Pamiętam także jak uczyłam się gramatyki historycznej. Spacerowałam leśną ścieżką z książką w ręku i wkuwałam treść, a za mną chodziła nasza znaleziona na ulicy suka - bokserka.

 Dlaczego o tym piszę? Bo zastanawiam się nad tym, ile w tych zapisanych wspomnieniach jest różnych nieścisłości, a być może także nieświadomie przekazanych zafałszowań. Przecież nawet mimo najlepszych  chęci pamięć może nas zawodzić. 

Mimo moich wewnętrznych rozterek i pytań nie żałuję tego, że zapisałam wspomnienia mojej teściowej. Żałuję, że nie wpadłam na to, aby zapisać wspomnienia moich rodziców, cioci i wujka. Dziś już nie żyją i swoją wiedzę zabrali z sobą.


24 komentarze:

  1. Świetny post Mario. Pozdrawiam serdecznie. Pamięć jest bardzo ważna. Odezwę się wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. Maria.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie masz czego żałować. Nie każdy ma potrzebę i chęć, by dzielić się swoimi przeżyciami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale mogłam próbować czegoś się dowiedzieć o ich dzieciństwie i młodości gdy jeszcze żyli.

      Usuń
  4. Racja.Czasami siedząc z rodzeństwem już dyskutujemy czy było tak a nie inaczej .Pozdrawiam serdecznie i upalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już wiem, że można we wstępie umieścić informację, że to co napisałam jest wspomnieniem (i tu dodać kogo). Każdy może to samo wydarzenie zapamiętać inaczej.

      Usuń
  5. Zabieram głos Mario - po sześciu godzinach na wyjeździe - na północy (100 kilometrów z Szwagrem i Mamą ) - pamięć jest ważna, ale jakże ulotna. Ty Mario - z tego co wiem - jesteś z wykształcenia polonistą i pracowałaś też w bibliotece. Ja - historyk - i pamięć mam niestety w pewnych sytuacjach wybitnie dobrą. W innych - nieco mniej (farmakologia :/ ). Co do Twej Teściowej - możesz spisać jej opowieści. Co do II Wojny Światowej - doskonale Cię rozumiem - gdyż - mnie się często śni ta Wojna. Być może efekt uwikłania całej rodziny mej w nią? Siostra Babci po mieczu - więźniarka Dachau. Zmarła w rok po wyzwoleniu. Reszta rodziny ze strony Mamy - aktywna partyzantka. Ja chciałbym jakoś ruszyć z miejsca. 39 lat, jakieś tam osiągnięcia są. Pozdrawiam Mario. Walczmy z tymi naszymi "pamięciami" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twój komentarz.

      Usuń
  6. Miało być - "po kądzieli" , nie po mieczu. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś Mario - piątek. Wysprzątałem po siódmej mieszkanie, byłem na zewnątrz 74 minuty. Szybkim spacerem. PO 14.30 znów zakupy. I lektura. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz dużo czasu spędzam w ogródku. Dziś przyniosłam do domu pęczek rzodkiewek. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Podobno każdy człowiek powinien napisać przynajmniej jedną książkę – biografię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym mieć taką biografię napisaną przez moich rodziców, ciocie, wujków i innych kuzynów mieć u siebie i poznawać ich życie i różne wybory.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko co zapamiętaliśmy powinniśmy otulić mgłą wzruszenia. I pielęgnować. Niezależnie od tego jak było naprawdę.
    Serdeczności Mario ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bliskie jest mi to, co napisałaś.Ściskam Cie mocno. Maria.

      Usuń
  11. Maryniu, co spisane na papierze to jest trwałe, natomiast jakoś nie wierzę w trwałość wirtualnego świata... ale dobrze, że jest, bo dzięki niemu się poznajemy i mamy kontakt sprawiający (mnie) ogromną przyjemność 🙂
    W ogródku też spędzam dużo czasu, korzystając z pogody nadrabiam zaległości. Przytulam serdecznie 💗

    OdpowiedzUsuń
  12. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Cieszę się, że poznałam wirtualnie Ciebie i innych blogowiczów. To dla mnie wielki dar. Przesyłam moc serdeczności. Maria.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niedziela Mario - 14 minut na zewnątrz. Mamy wybory - cóż lokalny patriotyzm. Serdecznie pozdrawiam. Relaksuję się szlifowaniem angielskiego, tekstami źródłowymi do Liceum i książkami bibliotecznymi. Pozdrawiam :) PS. Na południu chłodniej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę Ci takiej aktywności umysłowej. Ja czuję się klapnięta.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poniedziałek Mario - 14 czerwiec - 118 minut na zewnątrz. I trzymam też dietę ścisłą. Rano zakupy, potem cmentarz. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tj . Cmentarz po południu. Czekam na nowego posta Mario. Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mario - jest wtorek, 15 czerwiec. Na Cmentarzu byliśmy prawie dwie godziny - w poniedziałek. A teraz - wtorek - 8 minut z rana - szybki spacer, zakupy, księgarnia. Po 14.20 znów zakupy. Upał na południu Ojczyzny - cóż - powietrze zwrotnikowe. Od około 21 czerwca noce coraz dłuższe. I czekam na Twego nowego posta. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie siadam do pisania. Teraz dużo czasu spędzam na działce. Wszystko w ogródku rośnie, a przede wszystkim zielsko, z którym walczę. Pozdrawiam. Maria.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...