sobota, 27 lipca 2019

Od cytatów do codzienności.

Dziś miałam pracowity dzień. Moje ekologiczne pomidory, w wyhodowanie których z nasionek włożyłam tyle pracy, dostały zarazy ziemniaczanej, która poszła jak pożar. Opryskałam je wieczorem Agavitem. To ekologiczny środek zwalczający choroby. Nie ma on żadnego okresu karencji. Jutro zobaczę, jak zareagowały na niego pomidory. Mam nadzieję, że zdołam je uratować. Pierwsze owoce już dojrzewają i mają smak nieporównywalny do tych kupowanych na stoiskach warzywnych.

Cały czas się uczę. Jak nie internet, to pomidory, jak nie pomidory, to literatura językoznawcza, bo ten dział nauki bardzo mnie interesuje.


Wczoraj zrobił mi się ogromny pusty margines pod wpisanym tekstem. Zupełnie nie wiem dlaczego. Nie wiem też jak można go zlikwidować. Jeszcze tej wiedzy nie zdobyłam.

Jest godzina 23,30, a ja jeszcze nie śpię i wcale nie chce mi się spać. Jest cisza dokoła. Nawet psy nie szczekają. Słychać tylko szum komputera i bzyk przelatującej co chwila muchy, która się na mnie zawzięła. Taka cisza pomaga zwykle myśleć. Dziś nastraja nostalgicznie.

Odpłynęło w dal to, co było związane z młodością i z wiekiem dojrzałym - radości, smutki, różne oczekiwania. Pozostała teraźniejszość jeszcze pogodna, jak październikowe dni, pełne zamgleń i jasnego jeszcze wciąż, ale już nie grzejącego tak jak w lipcu słońca.

Teraz ważne jest, aby rano rozruszać mięśnie i kości. Żadnego zrywania się na równe nogi. Ruchy zaczynają być (z konieczności) powolne. Można powiedzieć pełne dostojeństwa. Ale to dostojeństwo jest oznaką utraty kondycji fizycznej.

Zamyśliłam się.

Czas spać. Jutro będzie nowy dzień.

Jeszcze tylko Modlitwa o wschodzie słońca w wykonaniu Jacka Wójcickiego i łóżko. Dobranoc.



 

20 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że pomidorki zdołasz uratować, tego Ci życzę.
    Margines zlikwidujesz w następujący sposób: kliknij na samej górze po prawej stronie w:PROJEKT, następnie w:POSTY, następnie najeżdżasz myszką pod ostatni post w którym chcesz coś zmienić, tam podświetli się:edytuj,podgląd,usuń to klikasz tylko w: EDYTUJ.Ukaże Ci się cały ten wpis.Zjeżdżasz kursorem do samego dołu jak daleko się tylko da, naciskasz lewym przyciskiem myszki zostawiając migającą kreseczkę i klikasz klawiszem:BACKSPACE aż zlikwidujesz ten ogromny margines.Naciskasz: OPUBLIKUJ.I po problemie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za instrukcję, jak likwidować wielkie marginesy. Wszystko szło dobrze do pewnego momentu. U mnie był migający kwadracik, a nie kreska A później nie mogłam znaleźć
      BACKSPACE. Przykro mi, że okazałam się taką niezdarą. Serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń
  2. Maryniu, Ty jeszcze pracowałaś przy komputerze a ja za skarby świata nie mogłam otworzyć oczu, przysnęłam na fotelu i Mąż mnie nie mógł dobudzić, żebym poszła do sypialni. Mówiąc szczerze - zazdroszczę tym, którzy mogą siedzieć w nocy. Ile w ciszy i spokoju można zrobić! Ale nie dam rady, sen jest silniejszy od moich chęci.
    Podziwiam Cię jeszcze za zainteresowanie językoznawstwem. Jesteś Wielka!!!
    Mam nadzieję, że pomidorki się nie zmarnują i pokonają zarazę.
    Buziaki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomidorki wstępnie opryskałam nowym środkiem ekologicznym, który nie wymaga karencji.Zobaczę, co będzie z nimi jutro, bo dziś przeszła burza i lał deszcz, a pomidory nie lubią zraszania liści.
      Jeśli chodzi o językoznawstwo to na studiach trafiłam na świetnych wykładowców tak gramatyki opisowej, jak i gramatyki historycznej oraz historii języka. Umieli oni zainteresować słuchaczy językiem i pokazać w ciekawy sposób, jak wygląda wymowa poszczególnych głosek, jak nasz język się zmieniał, od czego to zależało i co pozostało w języku do dziś. Ci wykładowcy potrafili skomplikowane rzeczy przedstawić w sposób prosty. Pomogli zobaczyć język. Pewno dlatego ciągnie mnie do zrobienia drugiej mapy (rozszerzonej)dotyczącej całego języka - gramatykę łącznie ze słownictwem. Moc buziaków.

      Usuń
    2. Maryniu, gramatykę opisową i historyczną wspominam jako największy koszmar z tamtego okresu... Podziwiam Cię przeogromnie :)))

      Usuń
    3. Myślę, że to zasługa moich wykładowców, a nie moja. Umieli przekazać wiedzę i zainteresować tematem. Marysia.

      Usuń
    4. Najwyraźniej trafili na podatny grunt, inaczej zdolności wykładowców nie na wiele by się zdały. A więc zasługa Twoja, Marysiu kochana :)))

      Usuń
  3. Oby udało się przegonić zarazę, bo jak pomyślę ile pracy włożyłaś w wyhodowanie pomidorów.. Też jestem z tych, co lubią posiedzieć w nocnej ciszy, ale zauważam że z wiekiem łatwiej mi się wstaje rano, tak jakbym już nie potrzebowała tyle snu. Choć jeszcze nie jest to pora, o której można zobaczyć wschód słońca.. Powodzenia Marysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś wieczorkiem idę jeszcze raz opryskać pomidory. Myślę, że zaraza się zatrzyma, bo już prawie nie widać na liściach plam. No i dziś stężenie Agavitu będzie większe. To środek ekologiczny i nie wymaga karencji. A jeśli chodzi o siedzenie w nocy, to potrafię siedzieć do 3-4 następnego dnia. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  4. Skopiowałam instrukcję Marianny. Dziękuję!
    Nauki nigdy dość! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że mogłam pomóc :)Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Też uważam, że uczyć się trzeba przez całe życie. Uściski.

      Usuń
  5. Przesyłam dobrą energię !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Dobrą energię chętnie przyjmuję.

      Usuń
  6. Miałam już pomidory koktajlowe i ogórki gruntowe na balkonie. Zrezygnowałam na razie z siania warzyw, bo mam po prostu za gorący klimat. Wszystko jest zawsze poparzone. Nie zawsze mogę podlewać kilka razy dziennie, bo nie zawsze jestem w domu, a inaczej cała uprawa więdnie. Zostają kwiaty, które i tak ledwo zipią, ale staram się bardziej niż kiedykolwiek.

    Na resztę treści słów nie mam. Na razie inna energia mnie otacza.
    Przesyłam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam uprawy w ogrodzie i chociaż u nas w lecie temperatury są zwykle dosyć umiarkowane, to upalne dni też się trafiają. Wtedy podlewanie jest koniecznością. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  7. Na pomidorach sie nie znam, ale ogrodowe są o niebo lepsze od szklarniowych.
    Internet robi czasem niespodzianki, u mnie ostatnio nie aktualizują sie wpisy u innych, więc wszędzie wchodzę na czuja lub z dużym opóźnieniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już potrafię prowadzić bloga, potrafię różne informacje sprawdzić w internecie, ale dosyć często już teraz łapię się na zaburzeniach w myśleniu. Np. zapominam o terminach imienin bliskich osób, o tym, co trzeba kupić w sklepie itd.I właśnie kombinuję, jak temu zaradzić. Coś muszę wymyślić. Może jakiś trening pamięci. Zobaczę. Serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń
  8. Podziałał oprysk? szkoda by było ,tyle roboty.U mnie znalazłam jakiś suchą grzybiczność na jednym krzaku, taka zasuszona plamka od spodu owocu, czytałam że to brak wapna i potasu, posypałam drobnymi skorupkami jaj .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co Ty znalazłaś podobno nie jest chorobą grzybową. U mnie wystąpiła zaraza ziemniaczana. Szlag by ją trafił. Mam oprysk ekologiczny i dziś zaczęłam po południu pryskać krzaki, ale szybko zrezygnowałam. Wystraszyłam się. Żeby taki oprysk zrobić, trzeba się schylić opryskiwacz napompować, bo szybko z niego schodzi powietrze. No i skoczyło mi ciśnienie, a głowa zrobiła się gorąca i pulsująca. No to wskoczyłam do wanny pod strumień chłodnej, a później całkiem zimnej wody, wzięłam leki na podniesione ciśnienie (zmierzyłam, było sporo podniesione)i czekam aż mój organizm się uspokoi. No i trudno. Co będzie z pomidorami, to będzie. Marysia.

      Usuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...