Dlatego serdecznie dziękuję Pani, która tego bloga założyła. Nie podaję Jej Nicka, bo nie wiem, czy by sobie tego życzyła. Jestem wzruszona i uszczęśliwiona. Dziękuję także drugiej Pani, która nauczyła mnie, jak na tego bloga wchodzić. Dziękuję Ci Kochana. Dzięki Wam obu za Wasz trud i za to, że mogę znowu pisać i czytać komentarze moich przemiłych Czytelników.
Dziś na prośbę Ani piszę pierwszą część wspomnień. Co prawda nie wiem, czy o takie wspomnienia chodziło. Jeśli chodziło o coś innego to Aniu napisz, co byś chciała przeczytać.
Wspomnienia
1.
Każdy ma swoje wspomnienia, z dzieciństwa, z młodości, z lat dojrzałych. Ja spróbuję zamienić się znowu w małą dziewczynkę, którą kiedyś byłam i jej oczami popatrzeć na to, co było. Wspomnień różnych jest sporo i nie da się ich zmieścić w jednym wpisie, dlatego będzie to cykl opowieści pod wspólnym tytułem: - Wspomnienia.
Prosiła o nie Ania prowadząca bloga pod tytułem Anna pisze. Żeby jednak nie zanudzić moich przemiłych Czytelników kolejne wpisy na ten temat będą się pojawiały w moim blogu co jakiś czas np. raz na 1 lub 2 tygodnie.
Będą to opowieści moje i mojej Teściowej.
Mam 4 latka. Jeszcze leżę w łóżku. Byłam ciężko chora na zapalenie miedniczek nerkowych. Dziś mama pozwala mi wstać z łóżka i wyjść na dwór. Wychodzę na powietrze i zalewa mnie fala upału i oślepia słońce. Koło szkoły, w której mieszkam z rodzicami nauczycielami, z bratem i babcią rośnie rozłożysta grusza, pod którą lubię się bawić. Jest dobrze i bezpiecznie. Idę do swojego ogrodu. To róg działki zarośnięty wysoką trawą i zielskiem. Nagle słyszę jakieś dziwne pukające odgłosy i warkot przelatujących samolotów. Wracam do domu i dowiaduję się, że nasza miejscowość została ostrzelana przez niemieckie samoloty. We wsi są ranni i zabici. Widzę niepokój w oczach rodziców i słyszę dziwnie dla mnie brzmiące słowa ojca, który powiedział, że jeszcze po drodze będziemy zbierali chleb.
- Jak to będziemy zbierali chleb? - myślę. - A kto będzie go rozrzucał, abyśmy my mieli, co zbierać? Widzę zatroskanie rodziców, ale ja czuję się bezpieczna. To oni - dorośli - oddzielają mnie od wszystkiego, co zagrażające.
W gospodarstwie koło szkoły oprócz krowy pojawiają się kury, kaczki, gęsi. Z ciekawością przyglądam się, jak mama nasadza kurę na jajkach. Bardzo mi się to podoba. Dowiedziałam się, że z tych jajek pod kurą wylęgną się malutkie kurczaczki. Ja też chcę takie kurczaczki wysiedzieć. Proszę mamę o koszyk i kilka jajek, a gdy mama mi ich nie daje, włażę do pustego koszyka i wyobrażam sobie, że wysiaduję malutkie, żółte pisklątka.
Po kilku dniach pojawiają się u nas w domu niemieccy oficerowie. Siedzę w pokoju na podłodze koło stołu i słyszę rozmowę ojca z panami. Co chwila ojciec sięga do słownika, aby znaleźć odpowiednie niemieckie słowo. Panowie zachowują się grzecznie, ale moi rodzice już wiedzą, że nastaje czas zagrożenia życia, zdrowia i walki o przetrwanie. Mnie dorośli nauczyli, żebym na pytanie – Gdzie jest tatuś? - odpowiadała, że nie wiem.
Z opowieści mojej Teściowej
Rodzina mojego Męża mieszkała kilka wsi dalej, o czym dowiedziałam się, gdy byłam już dorosła. Wkrótce po zajęciu Polski, Niemcy kazali sołtysom z okolicznych wsi zgromadzić ludzi do czyszczenia rowów. Sołtys do tej pracy wyznaczył także swojego kuzyna – chłopaka chorego na płuca, leżącego w łóżku. Był przekonany, że chory chłopak będzie usprawiedliwiony, jeśli nie stawi się do pracy. Niemcy zabrali chłopca z domu i razem z kilkunastoma innymi mężczyznami rozstrzelali. Chłopak przed śmiercią zawołał: - Przez ciebie stryju ginę.
Rodzina mojego Męża została wyznaczona na roboty przymusowe do Prus. Załadowano ludzi do bydlęcych wagonów i powieziono w nieznane. W pociągach był taki ścisk, że jedno dziecko zostało uduszone – jak opowiadała teściowa. Mój mąż wdrapał się jakiemuś dorosłemu na ramiona, a młodszy jego brat był trzymany w górze na rękach. Na miejscu rodzina zamieszkała w budynku, gdzie były szczury. Ojciec został wywieziony do obozu, matka poszła do pracy na roli, a mój mąż mający wtedy około 12 lat uciekał raniutko z domu z młodszym bratem. Bał się, że może być odebrany matce.

Marysiu, też chciałam Twoje wspomnienia przeczytać ale obawiałam się pytać o ten bolesny czas.. Dziadkowie nie wracali zbytnio do wojennych opowieści, wiedziałam tylko tyle, że zajęto ich domy i byli służącymi dla niemieckich rodzin. Straszny czas, który oby nigdy nie powrócił..
OdpowiedzUsuńMiałam dużo wątpliwości, czy pisać o przeżyciach ludzi w czasie wojny. Może to zbyt ciężki temat jak na blog. Ale ponieważ Ania prosiła, to zdecydowałam się. Chociaż moje przeżycia, jako dziecka, były pewno dużo bardziej wyciszone niż moich rodziców, to jednak po wojnie, gdy urodziły mi się kolejno dzieci - syn, a później córka, to wieczorami biegałam do okna, aby sprawdzić, czy nie ma błysku bomby atomowej.Sporo czasu minęło, zanim się uspokoiłam.
OdpowiedzUsuńZamyślona, będzie dobrze. Idą życiodajne od Zachodu Kraju burze, ulży nam. A w poniedziałek od 12.02 Miesiączek wzejdzie w znak ognistego Barana. To idealny czas dla Rolników i działkowiczów. Mnie się często śni wojna, dlatego zajmuję się genogramami i psycho - genealogią. Pozdrawiam z pogranicza małopolsko - świętokrzyskiego. Właśnie wróciłem z nadrannego spaceru. Przywitało mnie bezchmurne niebo. Patrz w gwiazdy Dnia i Nocy i nie bój się marzyć. Ślę pozytywną energię !
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za ten ciepły i pełen nadziei komentarz. Jakie to szczęście, że żyjemy i że możemy pracować także umysłowo, że możemy się kontaktować ze sobą. Właśnie u nas zaczął padać deszcz, a ja się cieszę, bo nie muszę podlewać ogródka i pewno zazieleni się wysuszona w czasie ostatnich upałów trawa. Jest spokój i cisza dokoła. Ta cisza i ten spokój są także we mnie. Serdecznie Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..."
OdpowiedzUsuńOby! Na razie w3szystko zaczynam od początku. Zastanawiam się nad tym,który to już raz w życiu.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że zdecydowałaś się na publikację wspomnień.
OdpowiedzUsuńMarysiu, gdyby BBM nie opublikowała nowego adresu pewnie nigdy bym tu nie trafiła. Dodałam już stronę na listę czytelniczą. Kliknęłam też na stronę "Myślę, marzę, wspominam...". Otworzyła się.
Serdecznie pozdrawiam :))
Serdecznie Cię witam na moim nowym blogu. Skoro piszesz, że otworzył Ci się mój stary blog, to może mam teraz dwa blogi, Sprawdzę.
UsuńMoje wspomnienia są trudne. Nie wszyscy pewno chcą wiedzieć, jak kiedyś było. Ale to, co przeżyłam kiedyś jako dziecko wciąż jest we mnie. Serdecznie Cię pozdrawiam.
Nowa szata , nowy blog.Marysiu ja starego bloga widzę,wszystkie wpisy ,komentarze.Może to kwestia hasła?
OdpowiedzUsuńWspominki Twoje jako dziecięcia są smutne ale tak było. Myślę że Ania jako pisarka może kiedyś książkę napisze? ( już jedną wydała, znalazłam w necie).Ja również mało wiem o wojnie, rodzice nie opowiadali, trochę babcie opowiadały ,raczej omijały te okrutne sytuacje.Pozdrawiam gorąco.
Raz na 1-2 tygodnie będę w tym blogu umieszczała swoje wspomnienia. Jeśli zechcesz się z nimi zapoznać, to będzie mi bardzo miło. Nie są pewno one łatwe w odbiorze, ale tak było i to są moje doświadczenia, jako dziecka. Serdecznie Cię pozdrawiam.
UsuńPrzybywam na zaproszenie BBM. Wspomnienia warto spisywać, bo pamięć jest ulotna. Dziś własnie odświeżyłam nieco moje wspomnienia, bo syn oglądał stare zdjęcia:-)
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię witam. Cieszę się, że mnie odwiedziłaś i zapraszam do częstszych odwiedzin. Marysia.
OdpowiedzUsuńMaryniu! Pod poprzednim wpisem na nowym blogu wczoraj wyraziłam moją wielką radość z powodu Twego pisania wspomnień. Jeszcze raz dziękuję za to, że się zdecydowałaś. Myślę, że trzeba głośno mówić o tym jak było i ważniejsze są Twoje słowa od innych, bo własne przeżycia zawsze bardziej przemawiają do odbiorcy niż wydumane. Jak wspomniałam już zaczęłam pisać powieść, w której część akcji rozgrywa się tuż przed samą wojną i w trakcie, ponieważ wspomnienia rodziców chcę w ten sposób zachować. Żałuję tylko, że nie spisałam więcej kiedy był czas po temu - ale o tym wciąż mówię żałując bezustannie.
OdpowiedzUsuńWczoraj miałaś inne tło bloga i dlatego w poprzednim komentarzu się nim zachwycałam. Ale to też jest ładne:)
Ściskam Cię serdecznie, Marysiu kochana i czekam na dalsze wspomnienia :)))
Dalszą część wspomnień już napisałam, ale jeszcze nie publikuję ponieważ obiecałam, że odcinki będą się pojawiać co 1-2 tygodnie. To były bardzo trudne i niebezpieczne czasy, więc i wspomnienia nie należą pewno do łatwych w czytaniu. Gdybyś nie wspomniała, że chciałabyś te moje wspomnienia poznać, to pewno nie pojawiłyby się one na moim blogu. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
UsuńStraszne to były czasy, tym straszniejsze we wspomnieniach. :(
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię witam i zapraszam do odwiedzin.
UsuńMyślę, że najtrudniejsze czasy były w rzeczywistości. Wspomnienia to tylko obrazy noszone w sobie, a nie rzeczywiste zagrożenia i walka o przeżycie. Pozdrawiam Cię z ciepłym uśmiechem. Marysia.
Zamyślona, zerknij do komentarzy pod poprzednim wpisem, proszę, i odpowiedz mi 😊
OdpowiedzUsuń