Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
poniedziałek, 29 lipca 2019
Znowu upał.
Siedzę w domu. Boję się wyjść na powietrze, bo jest upał. Wczoraj wyszłam około godziny 18 aby opryskać środkiem ekologicznym pomidory i bardzo szybko wróciłam do domu z gorącą i pulsującą głową. Od razu wskoczyłam do wanny, aby się ochłodzić i wzięłam środek uspokajający. W domu też jest duchota. Temperatura w moim pokoju - to 27 stopni. Ja najlepiej się czuję, gdy jest około 22 stopnie i chyba nie pozostaje mi nic innego tylko kupić sobie jakiś przenośny klimatyzator.
A co poza tym? W takiej temperaturze snuję się po mieszkaniu jak mucha po maśle. Nogi odmawiają posłuszeństwa, głowa nie chce myśleć. Trzeba taką temperaturę przetrwać, tylko jak?
Może muzyka Griega choć na chwilę przeniesie nas w takie rejony świata, gdzie jest właśnie piękny rześki poranek.
Upał bardzo męczy, ale zauważyłam też, że gdy sie ruszam mimo wszystko, to krążenie jest lepsze i nogi mniej puchną. Powoli, ale staram sie coś robić, cokolwiek i zawsze jednak wyjść na spacer:-)
Podobno lekarze twierdzą, że 22-24 stopnie to najlepsza temperatura dla człowieka. Twój organizm ma powód do buntowania się ;) Przesyłam serdeczności od nas dla Ciebie i Twojej Rodziny :) P.S. Marysiu, dziękuję za komentarz. Nie wiem, czy trafisz na moją odpowiedź, bo był pod wpisem o świętych wężach dodanym dawno temu. Myślę, że najlepiej jest wchodzić na stronę główną: www.dobulgarii.wordpress.com (wtedy bez wątpienia trafisz na ostatnie teksty). Jeśli zechcesz coś skomentować, a będziesz na stronie głównej, wystarczy kliknąć na tytuł wpisu (wtedy się on otworzy, a pod tekstem jest okno do komentowania). Na tej drugiej stronie (na blogspocie) od dawna prawie nic nie piszę.
Mario, nie przejmuj się. Idzie upragnione ochłodzenie. A we czwartek wypatruj upragnionej eklipsy. Ja dziś 4 razy schodziłem i po prostu patrząc na pogodynkę - radary - poszukaj w Google - i poszukaj meteo.pl - że idą życiodajne deszcze. Też ciągnę na lekach uspokajających. Lorafen i Haloperydol - i Zolafren Swift - to moje podstawowe leki. Do tego mnóstwo melisy i mięty. Będzie chłodniej.
Wczoraj popadało, rano jest chłodno, ale Ty nie chodzisz rankami na spacery, Marysiu. W ogródku posiedzieć w cieniu możesz, póki upału nie ma. Ale pewnie trochę ćwiczysz? Pan rehabilitant pokazał Ci ćwiczenia jakie możesz wykonywać sama, teraz, kiedy za gorąco na podróże więc na pewno się trochę zmuszasz, żeby nie stracić kondycji. Wierzę w Ciebie :)
Trochę Cię zawiodę. Bardzo mało ćwiczę na macie. Moje ćwiczenia, to raczej ogródek i wyciąganie się na wszystkie strony na niskim stołeczku. Wiem, że to mało, ale lekko zaniedbałam swoją kondycję fizyczną.
Praca w ogródku to najlepsze ćwiczenie. Sam się człowiek dopinguje bo chce jak najwięcej zrobić, zaś przy ćwiczeniach na macie - się lenić chce... Mówię o sobie ;)
Równie kiepsko odczuwam upały. Dość często o tym mówię, dlatego zaczęła, być uznawana za osobę, która przesadza i wmawia sobie cierpienie. Ale przecież udarów nie da się udawać. Omdleń też nie.
W dzień siedzę przy wentylatorze, on sporo pomaga. Taki duży mam, stojący. Wietrzę mieszkanie tylko w nocy. Podczas przegrzewania organizmu, gęstnieje krew i rośnie ciśnienie. Warto brać to pod uwagę i nie pić w upał kawy. Krew świetnie rozrzedza piwo, ale tylko ono, żadne wina nie pomogą. Pamiętam jak mi kiedyś pulsowało w głowie, było prawie 40 stopni na zewnątrz. Przeszło mi po małym piwie. Mąż się śmieje, że zaczynam traktować chmiel jak lekarstwo. No... może faktycznie tak jest.
Nie pomyślałam o tym gęstnieniu krwi. Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Strach mnie ogarnął, gdy z moją głową zaczęły się dziać złe rzeczy. Teraz bardzo już uważam i wychodzę z domu na powietrze albo rano, albo wieczorkiem. O piwie nie słyszałam, ale dobrze wiedzieć, jak działa. Ja piję bezalkoholowe. Przesyłam pozdrowienia.
Dla mnie trudne jest to lato. Pewno gdybym była młodsza, to lepiej bym je znosiła. Ale jak się ma 83 lata i przebyty udar i niedowład nóg, to człowiek staje się bardzo ostrożny.
Dzięki Bogu za to, że będzie trochę chłodniej! Mam już dosyć upałów. Pomidory mi się nie udały. Są małe i mało aromatyczne. Pewno przerobię je na przecier pomidorowy.
Kocham lato, ale tez uważam, że temperatura jest czasem przesadna. Jednak gdyby miała wybierać między upałem a mrozem, to zdecydowanie wybrałabym to pierwsze... Ja z kolei bardzo źle znoszę zimno.
Grieg jest dobry na upały, bo był Norwegiem, hihihi. Jeszcze chwilkę Marysiu i zaraz wrzesień. Czekam jak na zbawienie, bo mam tak samo jak ty z upałami. A jeszcze brak deszczu mnie dołuje.
Upał bardzo męczy, ale zauważyłam też, że gdy sie ruszam mimo wszystko, to krążenie jest lepsze i nogi mniej puchną. Powoli, ale staram sie coś robić, cokolwiek i zawsze jednak wyjść na spacer:-)
OdpowiedzUsuńU mnie spacer wchodzi w rachubę dopiero wtedy, gdy temperatura powietrza na dworze jest znośna.
UsuńPodobno lekarze twierdzą, że 22-24 stopnie to najlepsza temperatura dla człowieka. Twój organizm ma powód do buntowania się ;)
OdpowiedzUsuńPrzesyłam serdeczności od nas dla Ciebie i Twojej Rodziny :)
P.S.
Marysiu, dziękuję za komentarz. Nie wiem, czy trafisz na moją odpowiedź, bo był pod wpisem o świętych wężach dodanym dawno temu. Myślę, że najlepiej jest wchodzić na stronę główną: www.dobulgarii.wordpress.com (wtedy bez wątpienia trafisz na ostatnie teksty).
Jeśli zechcesz coś skomentować, a będziesz na stronie głównej, wystarczy kliknąć na tytuł wpisu (wtedy się on otworzy, a pod tekstem jest okno do komentowania).
Na tej drugiej stronie (na blogspocie) od dawna prawie nic nie piszę.
Już zapisałam sobie Twój aktualny adres i informacje dodatkowe. Mam nadzieję, że teraz się już nie pogubię. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMario, nie przejmuj się. Idzie upragnione ochłodzenie. A we czwartek wypatruj upragnionej eklipsy. Ja dziś 4 razy schodziłem i po prostu patrząc na pogodynkę - radary - poszukaj w Google - i poszukaj meteo.pl - że idą życiodajne deszcze. Też ciągnę na lekach uspokajających. Lorafen i Haloperydol - i Zolafren Swift - to moje podstawowe leki. Do tego mnóstwo melisy i mięty. Będzie chłodniej.
OdpowiedzUsuńDziękuję za optymistyczną prognozę.Prognozy pogody w telewizji oglądam, ale upewniam się u Ciebie.
UsuńWczoraj popadało, rano jest chłodno, ale Ty nie chodzisz rankami na spacery, Marysiu. W ogródku posiedzieć w cieniu możesz, póki upału nie ma. Ale pewnie trochę ćwiczysz? Pan rehabilitant pokazał Ci ćwiczenia jakie możesz wykonywać sama, teraz, kiedy za gorąco na podróże więc na pewno się trochę zmuszasz, żeby nie stracić kondycji. Wierzę w Ciebie :)
OdpowiedzUsuńTrochę Cię zawiodę. Bardzo mało ćwiczę na macie. Moje ćwiczenia, to raczej ogródek i wyciąganie się na wszystkie strony na niskim stołeczku. Wiem, że to mało, ale lekko zaniedbałam swoją kondycję fizyczną.
UsuńPraca w ogródku to najlepsze ćwiczenie. Sam się człowiek dopinguje bo chce jak najwięcej zrobić, zaś przy ćwiczeniach na macie - się lenić chce... Mówię o sobie ;)
UsuńRównie kiepsko odczuwam upały. Dość często o tym mówię, dlatego zaczęła, być uznawana za osobę, która przesadza i wmawia sobie cierpienie. Ale przecież udarów nie da się udawać. Omdleń też nie.
OdpowiedzUsuńW dzień siedzę przy wentylatorze, on sporo pomaga. Taki duży mam, stojący. Wietrzę mieszkanie tylko w nocy.
Podczas przegrzewania organizmu, gęstnieje krew i rośnie ciśnienie. Warto brać to pod uwagę i nie pić w upał kawy. Krew świetnie rozrzedza piwo, ale tylko ono, żadne wina nie pomogą. Pamiętam jak mi kiedyś pulsowało w głowie, było prawie 40 stopni na zewnątrz. Przeszło mi po małym piwie. Mąż się śmieje, że zaczynam traktować chmiel jak lekarstwo. No... może faktycznie tak jest.
Podobno już jutro będzie chłodniej. Cieszę się, bo mam już dosyć upałów.
UsuńU mnie dzis pada. :D :D :D
UsuńU nas padało wczoraj.
UsuńNie pomyślałam o tym gęstnieniu krwi. Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Strach mnie ogarnął, gdy z moją głową zaczęły się dziać złe rzeczy. Teraz bardzo już uważam i wychodzę z domu na powietrze albo rano, albo wieczorkiem. O piwie nie słyszałam, ale dobrze wiedzieć, jak działa. Ja piję bezalkoholowe. Przesyłam pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńDla mnie trudne jest to lato. Pewno gdybym była młodsza, to lepiej bym je znosiła. Ale jak się ma 83 lata i przebyty udar i niedowład nóg, to człowiek staje się bardzo ostrożny.
OdpowiedzUsuńDla mnie to lato jest bardzo trudne.
OdpowiedzUsuńOd jutra ma być chłodniej!
OdpowiedzUsuńDzięki Bogu za to, że będzie trochę chłodniej! Mam już dosyć upałów.
UsuńPomidory mi się nie udały. Są małe i mało aromatyczne. Pewno przerobię je na przecier pomidorowy.
Kocham lato, ale tez uważam, że temperatura jest czasem przesadna. Jednak gdyby miała wybierać między upałem a mrozem, to zdecydowanie wybrałabym to pierwsze... Ja z kolei bardzo źle znoszę zimno.
OdpowiedzUsuńDla mnie trudne są i upał i duży mróz.Obecnie moimi porami roku są: wiosna i jesień.
UsuńGrieg jest dobry na upały, bo był Norwegiem, hihihi.
OdpowiedzUsuńJeszcze chwilkę Marysiu i zaraz wrzesień. Czekam jak na zbawienie, bo mam tak samo jak ty z upałami. A jeszcze brak deszczu mnie dołuje.
U nas ostatnio lało. Cały wjazd na działkę zamienił się w jezioro.
UsuńU nas ochlodzilo sie, szczególnie w nocy, co jest bardzo wazne w pracy :D
OdpowiedzUsuńU nas wciąż dogrzewa, szczególnie w okolicach południa.
UsuńJest już chłodniej, ale prognozują dalszy ciąg upałów. Musimy je wytrzymać.
OdpowiedzUsuńJeszcze przed nami dwa gorące miesiące. W upalne dni staram się przesypiać południe.
OdpowiedzUsuń