"Bywają ludzie, którzy odnajdują młodość swoją dopiero u schyłku życia."
Paul Jean
Ten wstawiony u góry cytat bardzo mi się podoba, ale nie jestem pewna, czy mogę uznać, że odnosi się on do mnie. Raczej chciałabym żeby się odnosił. Zastanawiam się nad tym, co nazywamy młodością. Czy jest to tylko ilość przeżytych lat? A może młodość, to także chęć poznawania tego, co nowe, aktywność fizyczna i umysłowa, umiejętność korzystania z całego bogactwa dotychczasowych doświadczeń życiowych i przemyśleń. Muszę się nad tym zastanowić. Ale to, co właśnie napisałam kojarzy mi się raczej z dojrzałością.
Młodość - to nadzieja, patrzenie w przyszłość, radość, miłość ludzi i miłość życia. To księżyc odbijający się w wodzie wieczorową porą, to rechot żab, zapach wieczoru i uśmiech na twarzy. To oszałamiający zapach kwitnącego bzu i jaśminu. To bliskość drogiego człowieka idącego obok.
Ale się rozmarzyłam.
Władysław Broniewski
Rysunek.
Ziemio moja, droższa od innych,
nie śpię, szukam wspomnień dziecinnych,
bazgrzę niezręcznie i na papierze
dom się pojawia, płoty, ganki,
bzy pachnące w majowe ranki,
i wśród trawnika konwalie świeże –
kwiaty mej matki w dniu jej imienin –
ławka, gąszczem bzu opleciona,
dąb, co od wieków nic się nie zmienił
i błogosławiąc wznosi ramiona.
Czemu słyszę dominikański
dzwon, co dzwonił na Anioł Pański?
Głowa słońca tonie już w Wiśle…
Mały chłopiec – o czym ja myślę?
– o narcyzach? o wildze na gruszy?…
Bije siedem wieczornych uderzeń,
grusza biało płatkami prószy,
rośnie stary dom na papierze…
Czemu, czemu tak smutno duszy?
Piękny wpis Mario. I Broniewski - niezastąpiony. Pozdrawiam w deszczową sobotę :)
OdpowiedzUsuńPomiędzy 6.20 a 6.37 obleciałem Osiedle. Zakupiłem dwie kawy zbożowe, pomidory i ogórki oraz chleb.
UsuńJest mokry i zamglony ranek po nocnym deszczu, a ja właśnie wstaję i idę do ogródka. Lubię usiąść na stołeczku i zamyślić się. Ręce wyrywają zielsko, a myśli pędzą gdzieś przed siebie. Raz są tuż przy mnie, a kiedy indziej bardzo daleko.
UsuńMłodość to stan ducha. Byleby tylko nie miała cech tzw drugiej lub trzeciej młodości, z której powstaje dzidzia piernik i lowelas z "pożyczką" na głowie:)
OdpowiedzUsuńMasz rację. Ważne jest tylko to, co prawdziwe, spontaniczne. Każda sztuczność razi.
UsuńDla mnie młodość to przede wszystkim nieśmiertelna wdzięczność w sercu za dosłownie wszystko, zmarszczki na twarzy od częstego uśmiechania się i energia życiowa, która emanuje i jest zauważalna.
OdpowiedzUsuńPrzeżywanie młodości pełnej energii i radości życia w każdym wieku. Pięknie o tym napisałaś.
UsuńMyśląc o młodości, która jest szalona, zastanawiam się czasem, czy w ogóle kiedykolwiek byłam młoda... ;(
OdpowiedzUsuńSzalonej młodości nie przeżyłam, niestety.
UsuńMłodość to chyba umiejętność patrzenia z optymizmem w przyszłość, a niektórzy ludzie rodzą się już starzy...
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe i jednocześnie prawdziwe spostrzeżenie.
UsuńMłodość to stan ducha i chęć do życia. Chęć odkrywania tego, co każdy dzień przynosi, ciekawość świata, nowej książki, własnych możliwości.. Pozdrawiam Cię Marysiu serdecznie i życzę miłego weekendu 🙂
OdpowiedzUsuńPokazałaś mi nowe perspektywy. Dziękuję i przesyłam serdeczne pozdrowienia.
Usuń