Tak, jak już pisałam wcześniej, w czasie ostatniej nocy nie zmrużyłam powiek. Nawet łyknęłam kieliszek neospasminy, gdy już leżałam w łóżku jakiś czas, a sen nie nadchodził, ale to nic nie pomogło. Pocieszyłam się tym, że już zdarzało mi się jeździć do Warszawy po bezsennej nocy, ale wiedziałam, że trzeba bardzo uważać.
Na miejsce zajechałam bez żadnych trudności i kłopotów, Załatwiłam sprawę w rejestracji, poszłam na pobranie krwi i usiadłam pod gabinetem, w którym miałam mieć jeszcze jedno badanie przed operacją oka. I nagle zorientowałam się, że nie mam plecaka, a w plecaku były dwie pary moich okularów - tych do bliży i do dali. Bez tych okularów nie jestem w stanie nic przeczytać ze względu na bardzo duża wadę wzroku.
No i zaczęło się bieganie i szukanie plecaka w różnych miejscach: w szatni, w gabinecie, gdzie pobierano mi krew i gdzie położyłam plecak, żeby nie przeszkadzał pani pielęgniarce itd. Gdy byłam już bliska desperacji zobaczyłam kątem oka, że plecak leży koło rejestracji na zewnętrznej półeczce. Odetchnęłam.
Po zakończeniu badań na wszelki wypadek wzięłam taryfę, żeby dojechać do Dworca Gdańskiego. Dojechałam bez problemów, a w dodatku pan kierowca podobnie jak ja był wygadany i opowiadał o pracy na morzu, a jak się okazało, ileś lat wstecz był marynarzem. Było sympatycznie. Na peronie trzeba było poczekać, więc zaczęłam kruszyć kupioną chałkę i sypać okruchy ptakom, które zleciały się całą czeredą tuż pod moje nogi.
Dojechałam do mojej miejscowości i przed powrotem do domu poszłam do sklepów.Wróciłam z mężem do domu.
I tu się zaczęło na nowo szukanie plecaka. Ja coraz mocniej wpadałam w panikę. Tym razem na nogi postawiłam wszystkich sprzedawców u których byłam. W poszukiwania włączyła się także moja Wnuczka, mój Mąż no i ja sama. I gdy zaczęłam już myśleć, że plecak został w pociągu i zaczęłam się dopytywać, jak go odzyskać w rzeczach znalezionych na kolei, moja Wnuczka zadała mi proste pytanie:
Babciu! A może ty zawiozłaś go już do domu.
Plecak był w domu. Leżał za krzesełkiem. Ja czując ze zdenerwowania ucisk w głowie wzięłam pół xanaxu 05 i teraz siedzę przed komputerem i wolniutko wracam do równowagi wewnętrznej. A na odreagowanie ogromnego stresu włączam utwór muzyczny, który lubię.

Po nieprzespanej nocy nasza uwaga i kondycja w ogóle jest nie najlepsza, zresztą ileż to razy czegoś szukamy, np. okularów, które są na głowie...
OdpowiedzUsuńZdenerwowanie przed badaniem też nie pomogło, więc nie dziw sie, że taki galimatias powstał. Najważniejsze, że wszystko dobrze...
Odetchnęłam z ulgą, gdy plecak się znalazł. Teraz muszę się sprężać z różnymi badaniami, bo 14 X idę już do anestezjologa, a on, jeśli nie będzie przeszkód, wyznaczy mi termin operacji pierwszego oka. Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńA myślę o blogu autoterapeutycznym, zamkniętym. Będziesz jego Matką Chrzestną. Życzliwości ślę :)
UsuńWięc 14 X trzymam kciuki :)
UsuńCieszę się, że wszystko Mario się ułożyło. Mnie pomaga Lorafen 1.0. Właśnie zażyłem, mam bezsenną noc. Trzymam kciuki !
OdpowiedzUsuńZdenerwowałaś się ogromnie brakiem plecaka, szczęście, że się znalazł i cała historia dobrze sie skończyła. Ja w Szczawnicy schowałam pewne dokumenty dla ich bezpieczeństwa a potem o tym zapomniałam i szukałam... Samo życie. Ściskam serdecznie, Marysiu :)))
OdpowiedzUsuńWszystko się wyjaśniło, ale ile mnie to nerwów kosztowało, to tylko ja wiem. !4 X będę już u anestezjologa i pewno on wyznaczy mi termin operacji.Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa zwykle śpię całą podróż. Uprzednio nastawiam sobie budzik mniej więcej pół godziny przed stacją docelową, żeby nie przegapić. Czasami jeżdżę autobusem na noc i też wtedy śpię. Właściwie to najlepszy zabijacz czasu.
OdpowiedzUsuńPo nieprzespanej nocy właśnie takie kwiatki się zdarzają. Gubienie rzeczy, chwilowa dezorientacja, a powiedzenie sobie "będę uważać", to tylko słowa. Znam to, często byłam w takim stanie.
Na szczęście ta dezorientacja już jest poza mną. Dziś spałam pół dnia, więc mam nadzieję, że noc mam odespaną.Teraz czekam na spotkanie z lekarzem anestezjologiem.Pozdrawiam. Maria.
UsuńWyjątkowo stresujący dzień . Szczęśliwie już po wszystkim!
OdpowiedzUsuńI mam nadzieje, że drugi taki się nie powtórzy, bo to koszmar ze złych snów.Buziaki.
OdpowiedzUsuńPrzeżyłem Mario, najpierw spacerkiem potem busikiem. Planuję bloga terapeutycznego. Pozdrawiam z Kraju Lessów :)
UsuńMusiałem wziąć 1.0 mg Lorafenu, żeby to spłynęło wszystko ze mnie. Pozdrawiam !
UsuńRozumiem, że wszystkie Twoje sprawy ułożyły się pomyślnie dla Ciebie. Nie wiem, czy kciuki Ci pomogły.
OdpowiedzUsuńBardzo jestem ciekawa Twojego bloga terapeutycznego. Czy wykorzystasz w nim swoją wiedzę astrologiczną? Maria.
Kciuki Mario bardzo pomogły. Myślę, że wykorzystam na nim astrometeorologię. Najważniejsi są Ludzie :)
UsuńCzasami się zastanawiam, czy każdy człowiek nie jest osobnym wszechświatem ze swoimi emocjami, pragnieniami, dążeniami, z zaplanowaną w szczegółach jednością, a jednocześnie czy nie jest ziarnkiem w całości. Ot takie sobie myślenie. Pozdrawiam Cię serdecznie. Maria.
OdpowiedzUsuńDobrze, że plecak się odnalazł! Bardzo nieprzyjemna sprawa.
OdpowiedzUsuńNie chciałabym, żebyś źle to odebrała, ale czy karmienie gołębi w okolicach dworca, jest dobrym pomysłem? Mnóstwo tego typu obiektów ma problem z tymi ptakami, a takim zachowaniem uczymy je, że warto w to miejsce przylatywać.
Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło! :)
Masz rację. Nie popisałam się logicznym myśleniem. I nie mam co szukać wykrętów.Pozdrawiam Cię serdecznie. Maria.
UsuńAle horror, wiem co czułaś, ślubny zgubił dokumenty to mi się nogi ugięły ale poszło sprawnie.Czasami mnie się zdarza kartę bankomatową dać w inną przegródkę to już mi ciśnienie rośnie .Dobrze że wszystko się znalazło ale ile nerwów kosztowało to sama wiesz.
OdpowiedzUsuńJeszcze do dziś nie jestem w stanie odespać tej nieprzespanej nocy. Zasypiam na stojąco w biały dzień.Maria.
UsuńNajważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze. To wina nieprzespanej nocy, a ta z kolei była wynikiem nerwówki z powodu zbliżającego się wyjazdu. Ja często mam nieprzespane noce bez wyraźnego dla mnie powodu. Wówczas w dzień staram się zdrzemnąć, choć nie zawsze się to udaje. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTeraz czekam na termin operacji oka (zaćma)i planuję już prace w ogródku na przyszły rok. Na razie przygotowuję ziemię pod przyszłoroczne uprawy. Również serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńNoc miałem tę z czwartku na piątek nieprzespaną. Porządki wypadły jednak świetnie. Była wizyta w aptece. Ja też po nowym roku pomyślę o ogródku za Miastem.
UsuńPo takiej nieprzespanej nocy to człowiek jest oszołomiony i nie kontaktuje w wystarczający sposób. A uprawa własnej działki to świetna sprawa. Maria.
OdpowiedzUsuńUdało mi się przespać noc. Dziś odpoczywam.
UsuńPewno jedna przespana noc Ci nie wystarczy. Ja po tej podróży do Warszawy po nieprzespanej nocy spałam z przerwami dzień i dwie noce.
OdpowiedzUsuńAktywny dzień mam, bo mi nowe fotele mają przywieźć. "Tabletki szczęścia" już przygotowane :) W sumie to aż pięć razy dziś musiałem schodzić. Pozdrawiam z uroczego jesiennego już Kraju Lessów :)
UsuńMario zbliża się Pełnia Księżyca, w Niedzielę o 23.07.
UsuńMusiałem o 18.05 zażyć 1.0 mg Lorafenu. Teraz napięcie schodzi. Pełnia jest pełna niepokojów :)
UsuńPrzespałem bite 9 godzin :)
UsuńByłem na wyborach Mario. A czy Ty głosujesz?
UsuńOczywiście, że głosuję. Nawet nie wyobrażam sobie, ze mogłabym nie pójść do lokalu wyborczego. Pozdrawiam Cię. Maria.
OdpowiedzUsuńCiesze się że plecak się znalazł:) Ja gdy czegoś szukam mój syn zawsze mówi" Jeżeli nie odkładasz czegoś na miejsce to pewnie skrzaty sobie wzięły myśląc że ci nie jest potrzebne:". Takim sposobem moja szczotka się nie znalazła :)
OdpowiedzUsuńUwagi o odkładaniu różnych rzeczy na właściwe miejsce co jakiś czas słyszę od mojego męża.Pozdrawiam.
UsuńPróbowałam wejść do Twojego bloga i nie udało mi się. Otworzyła się strona, ale nie znalazłam miejsca na komentowanie. Maria.
Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOch jak się cieszę, że mnie odwiedziłaś. Podaj mi swój nowy adres, żebym i ja mogła do Ciebie zajrzeć. Bardzo mocno Cię ściskam. Marysia.
UsuńMarysiu, nie mam nowego adresu.
UsuńMoże pozbieram się i zacznę pisać.
Na razie głównie wkurzam się.
Moja Mama miała operację zaćmy dwa razy. Każde oko oddzielnie.
Było to jakieś 15-20 lat temu.
Nie stosowała się do zasad. Schylała się. Nie chciała na czas pooperacyjny zamieszkać ze mną. Nie miała powikłań.
Po operacji widziała lepiej bez okularów niż ja w okularach.
Myślę, że po 30 listopada stwierdzisz, że ta operacja to Pikuś.. Pan Pikuś :).
Marysiu, znasz już termin operacji zaćmy? Powiedz kiedy, będziemy zbiorowo trzymać kciuki :))) Buziaki :)))
OdpowiedzUsuńAniu!.
OdpowiedzUsuńDziękuję za Twoje kciuki i za kciuki Was wszystkich. Bardzo na nie liczę i będę za nie bardzo wdzięczna.
W środę 30 października o godzinie 7 rano mam się zgłosić na czczo do szpitala i będę tam cały dzień. Dopiero wieczorem wypuszczą mnie do domu. Nie wiem, czy cały dzień będę leżała bez jedzenia. Podejrzewam, że tak może być, bo w instrukcji jak należy przygotować się do operacji, nie ma nawet słowa o jakiejkolwiek kanapce. (Może trochę schudnę przy okazji. Dobre by to było, bo mam nadwagę). Następnego dnia powrót do szpitala na kontrolę oka. Przerwa na wygojenie i operacja drugiego oka.Buziaki.