Kwiaty ustawione są jeden obok drugiego, gdyż inaczej nie pomieściłyby się w mieszkaniu.
Nasze drzewka. Wystawione na taras chronią nas w lecie od słonka.
Te same drzewka, tylko teraz patrzymy przez liście.
Z podłogi nie zdążyłam jeszcze sprzątnąć opadłych liści. I chociaż kwiaty są podlewane systematycznie i obficie, to te liście będą się sypały przez całą zimę. Chodzi się po nich jak jesienią w lesie.
No i teraz czekamy do połowy maja. Wtedy znowu odżyją na powietrzu na tarasie.
A ja jutro jadę do Warszawy zrobić badania przed operacją oka i jestem lekko niespokojna, czy wszystko załatwię tak, jak trzeba. Poza tym przez trzy i pół miesiąca do Warszawy nie jeździłam i ten pierwszy wyjazd po tak długiej przerwie przeżywam jak mrówka poród.
Nawet na chwilę nie zasnęłam i jadę pełna niepokoju jak sobie poradzę po nieprzespanej nocy. A tu - podróż, wystawanie w kolejkach, powrót pociągiem do domu. Leki na wszelki wypadek wzięłam.




Marysiu, będzie dobrze. Juz przymrozki u mnie w Kraju Lessów są. Mnie bardzo pomaga LOrafen, Zolafren i Haloperydol. Będę za Ciebie kciuki trzymał. A Ty za mnie 9 X o 8.30 :)
OdpowiedzUsuńKartka cały czas leży na stole, więc kciuki masz zapewnione. Maria.
UsuńCzyli nie martwisz się, że przezimują w "tropikalnych warunkach ogrzewanego domu"? Ja nie wiem co z moimi roślinami zrobić, bo powinnam je wstawić w chłodne miejsce, a nie mam takiego. W mieszkaniu będzie im za ciepło i nie "zahibernują". W piwnicy mamy ogrzewanie i całą zimę jest ciepło, więc ta opcja odpada. W garażu jest z kolei za ciemno. Przydałby się zimowy ogród, oszklony taras, ale cóż.
OdpowiedzUsuńTrzy i pół miesiąca to żaden czas. Ja pojechałam do Warszawy po latach i byłam w ciężkim szoku z powodu nowych zasad względem sprzedaży biletowej. O mały włos, a musiałabym spędzić noc na dworcu.
Dużo zdrowia Ci życzę, trzymam kciuki!
Mam do wyboru, albo wstawić drzewka i kwiaty do nagrzanego mieszkania, albo zostawić je na tarasie, gdzie z pewnością by zmarzły.Zresztą ja te drzewka wyhodowałam z maleńkich roślinek i zawsze zimę spędzały w domu.Wystawiam je dopiero w drugiej połowie maja. Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńMam drzewka cytrynowe wyhodowane z nasionek, ale o te się nie martwię, nie potrzebują jakiegoś szczególnego zimowania. Już są w domu. :)
UsuńChodzi głównie o mojego kaktusa, o kapturnice, która zimą musi mieć 15 stopni i terrarium, które musi mieć 5-10 stopni. ;]
Cieszę się, że mam tylko takie problemy w domu.
Kwiaty i drzewka w pokoju wyglądają pięknie. Na pewno miło jest spędzać czas zimą wśród zieleni. Dużo zdrówka, Marysiu. :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię moje drzewka i kwiaty i bardzo o nie dbam. Lubię zieleń w mieszkaniu. To taki niezwykły klimat. Serdeczności Ci przesyłam. Maria.
UsuńTo nie las, to dżungla, pięknie!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za pozytywne załatwienie wszystkiego:-)
I dzięki Twoim kciukom wszystko się wyjaśniło i teraz siedzę spokojnie w pokoju przed komputerem. Całusy. Maria.
UsuńDzungla wprowadzila Ci sie do domu :D
OdpowiedzUsuńJa pozostaje przy dwóch kwiatach doniczkowych, bo nie mam tyle miejsca / skosy.
Zycze powodzenia w Warszawie, wszystko sie uda.
Chyba już się trochę pozbierałam, bo teraz już się dobrze czuję, ale rano pojechałam mocno niepewna. Ale podejrzewam, że był to efekt nieprzespanej nocy. Ściskam Cię mocno. Maria.
UsuńJuż pewnie wszystko załatwiłaś, odpoczynek Ci się należy po trudach dzisiejszych. Czekam na następne wieści i trzymam kciuki za pomyślność :)))
OdpowiedzUsuń14 października mam już wizytę u anestezjologa i jeśli on nie znajdzie jakichś przeciwwskazań, to wyznaczy mi już termin operacji jednego oka. Ściskam Cię mocno. Maria.
UsuńNo widzisz, dałaś radę :) Buziaki :)))
UsuńPiękne drzewka, przy których można się poczuć jak w ogrodzie. Moje beniaminki też każdej zimy traciły sporo liści. Ciepło z kaloryferów im szkodziło. Z paprociami miałam to samo. Od jakiegoś czasu mam w domu kwiaty bardziej odporne na zmienne warunki. Trzymam kciuki za powodzenie Twoich ważnych spraw. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń