sobota, 9 listopada 2019

Boże Ciało. Film

Wczoraj byłam w kinie na filmie Jana Komasy Boże Ciało.
Nie będę pisała, jaka jest treść filmu. Każdy może mieć ochotę obejrzeć go sam. Napiszę tylko o moich wrażeniach.
Do obejrzenia tego filmu bardzo zachęcił mnie pan Tomasz Raczek - krytyk filmowy, który wyrażał się o nim w samych superlatywach i przewidywał, że będzie to film utytułowany nagrodami.
Film jest  świetny.
Chociaż są w nim sceny pełne przemocy, to pokazują one klimat z którym spotykają się młodzi ludzie w zakładach poprawczych. Po obejrzeniu tych scen można się zastanowić nad tym, jaką rolę wychowawczą te zakłady spełniają. W jaki sposób osadzeni w tych zakładach młodzi ludzie przygotowywani są do życia w społeczeństwie. Pokazują także, że obok przemocy można znaleźć nawet w tych zakładach wrażliwość młodego człowieka i  inny jego sposób przeżywania wiary i rozumienia słów zapisanych w Ewangelii.
Swoją rolę świetnie zagrał młody aktor pan Bielenia.
Z kina wyszłam z głową pełną myśli.  
Pojawiły się pytania o istotę naszej wiary i o sposób jej przeżywania.
Zestawienie tradycyjnego schematycznego przeżywania obrządku w Kościele z zaprezentowanym w filmie sposobem niesienia Słowa Bożego przez młodego chłopca otwiera oczy na to, co ważne.


18 komentarzy:

  1. Właśnie też jestem po obejrzeniu tego filmu i opisałam swoje wrażenia. Bardzo podobne

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam u Ciebie na blogu. Ostatni wpis był o cukrzycy, który bardzo mnie poruszył. Wpisu o filmie nie znalazłam. Pozdrawiam Cię serdecznie. Maria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, przepraszam, gapa ze mnie- o filmie pisałam na moim drugim blogu https://terazjestinaczej.home.blog/
      Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Już zapisałam sobie adres Twojego drugiego bloga.

      Usuń
  3. Ciekawe. Szkoda, że nie mogę obejrzeć. Muszę poczekać aż pojawi się w necie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wkrótce w necie go znajdziesz.Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Też się wybieram na ten film.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem teraz w takim nastroju, że nie jestem pewna czy chcę obejrzeć ten film. Nikt nie pisze o nim, że znalazł coś wyraźnie pozytywnego. Nie mam ochoty patrzeć na kolejny obraz pełen agresji, ale opinie o filmie są pozytywne jako o dziele. No i żeby coś o nim powiedziec, trzeba obejrzeć, więc może jednak...?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, jak napisałam film pozostawia wiele pytań, więc chyba warto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też poczekam , aż pojawi się w Internecie. Trudny czas, Pełnia idzie. Spałem 3 - 7, potem Kościół. Przesyłam pozdrowienia z Kraju Lessów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pełnia działa na człowieka, bo mnie dziś skoczyło ciśnienie. Nawet się trochę wystraszyłam.

      Usuń
  8. Słyszałam, widziałam zapowiedzi i plakaty, ale powiem szczerze, że w swojej pracy spotykam tyle problemów dotyczących młodych ludzi, że nie mam siły oglądać jeszcze podobnych w kinie, może w wakacje, gdy zdołam wyciszyć myśli i emocje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do oglądania trudnych filmów trzeba mieć spokojną głowę i odpowiedni nastrój.

      Usuń
  9. Witam. Nie miałam zamiaru oglądać, ale kto wie, Twoja recenzja zasiała ziarenko ciekawości :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że to, co napisałam zainteresowało Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Filmu nie znam, ale zwykle tak jest, ze skotlowanie wielu (mlodych przede wszystkich) ludzi, z problemami, w jednym miejscu, zwykle dobre nie jest, dla obu stron, czyli tej "do wychowania" i tej "wychowujacej". Potrafi wyzwolic najnizsze instynkty, niestety.
    A swojego Boga to kazdy musi znalezc sobie sam, jesli chce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też uważam, że każdy sam powinien znaleźć sobie swój własny sposób rozmawiania z Panem Bogiem.
    Jeśli chodzi o resocjalizację, to gdy młodzi ludzie z różnymi problemami są w jednej placówce, to resocjalizacja ich powinna być całodobowa z ciągłym nadzorem specjalistów wysokiej klasy i z zajęciami redukującymi poziom agresji.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...