sobota, 23 listopada 2019

Trochę o wszystkim.

Nie lubię pisać o polityce. Wystarczy, że od czasu do czasu zerknę na program, który leci w telewizji. Wszelkie dyskusje przeprowadzane przez dziennikarzy z przedstawicielami przeciwnych opcji politycznych, doprowadzają mnie do wściekłości. Nie znoszę manipulacji, wzajemnego oskarżania się,  mataczenia itd. Nie podoba mi się to, co obecnie dzieje się w naszym kraju. Chciałabym, aby zapanowała u nas normalność  we wszystkich dziedzinach życia. Nadzieję na tę normalność widzę w takich wyborach, jak ostatnio wybór pana Tomasza Grodzkiego na Marszałka Senatu. Mam nadzieję, że to początek zmian, które do normalności u nas doprowadzą.

W dzisiejszym wpisie zajmę się naszymi przyjaciółmi w kolorowych futerkach. Mamy drugiego kota. Zaczął przychodzić do nas już dosyć dawno, ale był bardzo nieufny. Wpadał, gdy nikogo przed drzwiami wejściowymi nie było, szybko zjadał, co było wystawione w misce dla głodnych zwierząt i uciekał. My z mężem staraliśmy się go nie płoszyć. Wolniutko zdobywaliśmy jego zaufanie. Najpierw podchodził do nas i ostrożnie obwąchiwał wyciągniętą rękę. Następnie zaczął wchodzić do mieszkania. Szukał sobie u nas jakiegoś kącika i przesypiał cały dzień. Bardzo nie lubił, gdy go ktoś w tym jego kąciku niepokoił swoimi pieszczotami. Do mnie kiedyś skoczył z pazurami, gdy go znalazłam i chciałam pogłaskać. Na noc zawsze dopominał się głośnym, gardłowym miauczeniem o wypuszczenie go na dwór. Rano wracał do michy ustawionej za drzwiami i pokazywał się na desce w oknie, dając w ten sposób znak, że chętnie by wszedł do środka.Dziś po raz pierwszy przyszedł na noc. Widocznie zimno mu już było spać na powietrzu. Nasza kocica początkowo burczała na niego, ale chyba też już go zaakceptowała, bo przechodzi koło niego bez groźnego fukania.
Na zakończenie sympatyczny wiersz o kocie i o człowieku.

Franciszek Klimek
Czego potrzeba kotu

Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,
w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.

A jeśli ci się uda
pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę

i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,

to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.













37 komentarzy:

  1. Moja Tuptusia miała by dziś 20 lat. Pozdrawiam z Południa Kraju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas rudy kot został nazwany Rudzielcem. Bardzo lubimy nasze psie i kocie towarzystwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sympatyczny wierszyk:-)
    Na razie drogi do normalności nie widać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety masz rację. Dlatego staram się zajmować swoje myśli sprawami związanymi z życiem codziennym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Niedzieli od godziny 6.08 mamy Miesiączek w znaku Skorpiona. Przynosi to mgły. Pozdrawiam z okolic grodu Kraka :)

      Usuń
    2. Znów jestem Nocną Sową. Musiałem zażyć paracetamol i Lorafen. Pozdrawiam Mario z mglistego Południa :)

      Usuń
  5. U nas koło Warszawy też powietrze lekko zamglone. No i zimno. Nawet w domu ciepło się ubieram. Moje centralne już nie dogrzewa w zimie i nie chłodzi w lecie. Takie uroki starości. Maria.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie interesuję się w ogóle polityką, po co sobie psuć nerwy czymś, na co i tak nie mamy wpływu.

    Fajne są te kocie perypetie, pomimo wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żyjemy teraz takimi domowymi drobiazgami. Czy kot już przyszedł do domu, czy nie. Czy pieski i ptaki są już nakarmione. Czy nie jest naszym szczekającym łobuziakom zbyt zimno? Itd. Ot życie starych, wciąż wrażliwych na to co dokoła nich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze jeden bezpański kot zyskał domowe ciepło ... fajnie! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, czy on jest bezpański, bo przychodzi do nas do michy i na ogrzanie się, a później dopomina się o wypuszczenie i wraca dopiero rano.

      Usuń
  9. I kto by pomyslał że jawnie takie szwindle się dzieją.Masz rację, lepiej mysleć o innych miłych sprawach,pieskach ,kotkach.Nasza kotka dalej nieufna ale na kolanach posiedzi, aby jej nie dotykac.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Paskudny" Rudy rzucił się do mnie z pazurami, gdy go chciałam pogłaskać. Zbój! Ale go lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o blogu terapeutycznym, podobnym nieco do Twojego Mario. Byłby na blogspocie :)

      Usuń
  11. Nie sądziłam, że mój blog jest terapeutyczny. Jeśli tak jest, to bez mojego jakiegoś szczególnego zamiaru.
    Twój nowy pomysł jest Bardzo interesujący. Chętnie zajrzę do tego nowego bloga. Podaj do niego adres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie Mario jest w formie projektu, ale jeśli coś już - to podam namiary :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Mario , wejdź na Księgę Nocy, jest bardzo autoterapeutyczna teraz :)
      https://ksieganocy.blogspot.com/

      Usuń
    2. PS. Gdybym nie dostał takiej a nie innej diagnozy, to nie uważałbym tak na siebie teraz :/

      Usuń
  13. Na Księgę Nocy już wchodzę. Bardzo cenię i szanuję lekarzy i ogromnie liczę się z ich diagnozą, ale u mnie diagnoz było ileś. Wszystkie były postawione przez wybitnych specjalistów lekarzy, a wyciągnął mnie z niedowładu nogi także świetny specjalista, ale nie lekarz tylko rehabilitant - pan Jurek, któremu jestem ogromnie wdzięczna.A uważać na siebie trzeba bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Do nas przychodzi czarny Franek, pisałam już o nim i pokazywałam go na zdjęciu. Na szczęście on ma swoją rodzinę, ale do nas przychodzi z wyboru, towarzysko latem, a gdy zimno - wyspać się i ogrzać, taki powsinoga z niego:)
    W kwestii polityki - szkoda gadać... Słowo "normalność" w obecnej wersji jest równoznaczne ze słowem "patologia" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie będzie łatwo wrócić do normalności po rządach PiS-u. Będzie to przede wszystkim konieczność odbudowania relacji międzyludzkich.Tak to widzę.

      Usuń
  15. Aniu!
    Byłam u Ciebie i podaję Ci mój komentarz, który miał być opublikowany u Ciebie, ale opublikowany nie został:
    - Pokazałaś piękną jesień na swoich zdjęciach.-
    Moje komentarze na Twoim blogu nie są publikowane. Wyskakuje jakiś błąd, choć podaję prawidłowo swój adres i podpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryniu! Dziś u mnie róża i przesłanie specjalnie dla Ciebie :))) Kochana moja Dobra Wróżko, życzę Ci samych dobrych, jasnych, szczęśliwych dni w zdrowiu spokoju, ściskam Cię urodzinowo najserdeczniej, całusy :)))

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za życzenia. Zaskoczyłaś mnie przeogromnie, że wiedziałaś o moich urodzinach. Jestem wzruszona i szczęśliwa. A zaczęłam właśnie dziś około godziny 6 rano osiemdziesiąty piąty rok życia. To już jest chyba nie trzecia, a czwarta, młodość. Jeszcze raz dziękuję i uśmiecham się do Ciebie słonecznie.

      Usuń
  16. Wszystkiego najlepszego.Zdrowia,dużo zdrowia oraz pięknych zbiorów ogrodowych. Całuski dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleńko! Serdecznie dziękuję za piękne życzenia. Do zbiorów ogrodowych jeszcze daleko, ale już myślę, co będę wysiewała i kiedy do maleńkich doniczek, gdzie mają wschodzić roślinki. Moc całusów.

      Usuń
  17. Aniu! Byłam u Ciebie. Ogromnie się wzruszyłam Twoimi pięknymi życzeniami, a ponieważ moje podziękowanie nie zostało opublikowane na Twoim blogu, dlatego wstawiam je tu.

    Aniu! Kochana moja!
    Po przeczytaniu Twojego przepięknego pełnego dobrej energii wpisu wzruszyłam się tak bardzo, że nie wiem, czy potrafię znaleźć odpowiednie słowa, aby Ci podziękować. Jesteś niesamowita. Nie podawałam daty moich urodzin, a Ty tę datę znalazłaś. A życzenia są takie, że czuję się bardzo szczęśliwa i jednocześnie jakby młodsza i mająca jeszcze wiele pięknych perspektyw przed sobą. I to Ty sprawiłaś swoimi życzeniami. Posiadasz umiejętność budzenia i podtrzymywania w człowieku tego, co jest dobre i twórcze. To wielki dar. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Maria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryniu, to Ty mnie wzruszyłaś, kochana moja :) Baaardzo Ci dziękuję za takie cudowne słowa. To Ty mnie podnosisz na duchu, jesteś cudowna!!!
      Rano się zalogowałam bez problemu u siebie, a od południa nie mogę i nie wiem czemu. To świat elektroniki, którego nie ogarniam :( buuu...

      Usuń
  18. Marysiu kochana, najlepsze życzenia dla ciebie! Może powinnaś zapalać więcej świateł w tę jesienną szarówkę. A historia tego dzikusa, co cię chciał podrapać jest przefajna. Całuski i przytulaski dla ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komentarz do Twojego bloga:
      Bardzo podobały mi się te satyry, a świntuszenie nic mi nie przeszkadzało, nawet dodawało smaczku.

      Za życzenia bardzo dziękuję. Nie udało mi się wstawić mojego komentarza u Ciebie, dlatego wstawiłam go tu. Ściskam Cię mocno.

      Usuń
  19. Dziś Rudasek nie przyszedł do nas i martwimy się, czy nic złego mu się nie stało. Zobaczymy jutro, bo zwykle przychodził do nas skoro świt. Darł mordkę za oknem, po czym wpuszczony do domu pędził na górę i wylegiwał się cały dzień w pościeli leżącej na łóżku.
    Wieczorem donośnym głosem domagał się wyjścia na dwór, pędził do miski z jedzeniem i znikał do następnego ranka.
    A dziś cały dzień go nie widzieliśmy. Ściskam Cie mocno. Maria.

    OdpowiedzUsuń
  20. Skoro już data urodzin się ujawniła to i ja do życzeń się dokładam 🙂 Zdrowia przede wszystkim, bo jak ono jest to można życiu stawiać czoła w każdym temacie. Powodzenia na co dzień i od święta, dużo radości, spokoju, miłych chwil z bliskimi i jak najwięcej wpisów na blogu. Pozdrawiam ciepło i ściskam serdecznie.. 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczności dla Ciebie i dziękuję za piękne życzenia.

      Usuń
    2. Ja również dużo zdrowia Mario życzę :)

      Usuń
  21. Bardzo, bardzo Ci dziękuję. Zaczęłam 85 rok życia. Nie chcę pisać, że stara już jestem, bo taki wpis mógłby powodować, że zaczęłabym się zachowywać jak mocno starsza osoba, a tego nie chcę. Starość ciała nie musi przecież iść ręka w rękę ze starością ducha.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...