
Nie potrafię przesuwać grafik do góry. Ta wąska miała być obok tej grafiki z cytatami.
Na razie musi być tak, jak decyduje komputer, a nie ja.
I nagle myk. Grafikę przesunęłam i dalej nie wiem, jak ja to zrobiłam.
Pojawił się też pasek u góry, na którym jest polecenie - opublikuj. Czyli wszystko to, co się wcześniej popsuło wraca do normy i to bez mojego zaplanowanego działania. Same niespodzianki i to niespodzianki bardzo miłe. Cuda, cuda, cudeńka.
Cieszę się z tego, że być może moje kłopoty i poszukiwania kończą się i wreszcie będę mogła normalnie wchodzić na stronę do pisania i ją publikować. Ale kto sprawił mi tę miłą niespodziankę? - Nie wiem.
Wiem, że nie ja, bo boję się już dotknąć do czegokolwiek i od wszelkich nowych poleceń, które czasami pojawiają się na stronie trzymam się z daleka.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest godzina 7 rano. Za chwilkę biorę się za dalsze sprzątanie domu. Nawet nieźle mi ta praca idzie.
Dziś dalsze mycie okien, pranie i wieszanie firanek, a także segregowanie różnych drobiazgów. No i zaczynam przyzwyczajać się do siedzenia w domu i na działce, bez wychodzenia poza furtkę. Zaopatrzenie nas w żywność i inne potrzebne rzeczy wzięli na siebie Syn z Synową. Nie wiem, kiedy i jak wybiorę się do Warszawy po nowe okulary, które są mi potrzebne do korekcji wzroku po operacji zaćmy. Myślę, że może w lecie, jeśli nie będzie upalne, a koronawirus odpłynie w siną dal.
Kilka dni temu wpadł do nas Zięć, który ma ukończone studia rolnicze, obejrzał mój ogródek i powiedział, że wysadzone pomidory są w niezłej kondycji. Są tylko trochę niedoświetlone.
Ze zdaniem zarówno Zięcia, jak i Córki bardzo się liczę, bo oni na pracy w rolnictwie się znają. Praca na roli - to ich podstawowe zajęcie. Mają duży teren w Bieszczadach i tam uprawiają różne rośliny.
O polityce się nie wypowiadam, bo się na niej nie znam, ale szlag mnie trafia na to, co dzieje się u nas w kraju. Zamiast mojej wypowiedzi wiersz Jonasza Kofty.
Jonasz Kofta
Ballada o królu i błaźnie z morałem zaznaczonym wyraźnie
Kitwasił, memłał, ślinił się i czkał
Z nudy rozpisał nawet wybory
Chociaż monarchia była dziedziczna
Wygrał wybory o własny tron
I jeszcze bardziej nudził się on
Aż w końcu nudy tak strasznej zaznał
Że do krwi obgryzał paznokcie u nóg
Zawył, zaskomlał - zawołał błazna!
Niech się w mej nudzie doszuka luk
Przygalopował spocony grubas
Komik - artysta, pseudonim Pic
Rzekł: - skoro jestem z wizytą u Was
Wasza Wysokość, opowiem wic
Przyszła raz baba do doktora...
W tym miejscu mu przerwało coś
Z królewskiej ręki pomidora
Otrzymał w formie fangi w nos
Nie stropił się tym faktem zbyt
Bowiem tu stawka szła o byt
I z miejsca w ekscentryczną polkę
Ruszył, ująwszy gatek kraj
Fruwał jaskółką, stawał kołkiem
W rytm krakowiaczka de wolaj
Potem motylkiem frunął w górę
A że przyciężki trochę był
Zamiast szpagatu zrobił sznurek
Kończąc japońskim mostkiem w tył
Nie było braw, nie było ech
Jedyny dźwięk - królewski ziew
Artysta pojął już, że przegrał
Walkę o najjaśniejszą z łask
Błazen umiera jako żebrak
Kiedy sczernieje śmiechu blask
Dobrze być chociaż żywym trupem
I gdy przemykał w stronę wrót
Poślizgnął się i padł na dupę
I stał się cud! Stał się wielki cud!
Król zachichotał, zarechotał
Posmarkał się, a za nim dwór
Magnaty, szlachta i hołota
Każdy się śmiał, jak mógł, czym mógł
Płynęła radość w świat szeroki
Na grzbietach akustycznych fal
Zerwane od uciechy boki
Taczkami wywożono z sal
Morał ballady - że zdrowy śmiech
Rodzi się podług reguł trzech
Po pierwsze - chwyt przez zaskoczenie
Drapieżnej puenty mocny smak
Po drugie - podziw i olśnienie
Że aktor naturalnie gra
Po trzecie - co najwyżej cenię
Jako kulturotwórczy fakt
Szeroki oddźwięk i zrozumienie
Każdy na dupę kiedyś padł
Z nudy rozpisał nawet wybory
Chociaż monarchia była dziedziczna
Wygrał wybory o własny tron
I jeszcze bardziej nudził się on
Aż w końcu nudy tak strasznej zaznał
Że do krwi obgryzał paznokcie u nóg
Zawył, zaskomlał - zawołał błazna!
Niech się w mej nudzie doszuka luk
Przygalopował spocony grubas
Komik - artysta, pseudonim Pic
Rzekł: - skoro jestem z wizytą u Was
Wasza Wysokość, opowiem wic
Przyszła raz baba do doktora...
W tym miejscu mu przerwało coś
Z królewskiej ręki pomidora
Otrzymał w formie fangi w nos
Nie stropił się tym faktem zbyt
Bowiem tu stawka szła o byt
I z miejsca w ekscentryczną polkę
Ruszył, ująwszy gatek kraj
Fruwał jaskółką, stawał kołkiem
W rytm krakowiaczka de wolaj
Potem motylkiem frunął w górę
A że przyciężki trochę był
Zamiast szpagatu zrobił sznurek
Kończąc japońskim mostkiem w tył
Nie było braw, nie było ech
Jedyny dźwięk - królewski ziew
Artysta pojął już, że przegrał
Walkę o najjaśniejszą z łask
Błazen umiera jako żebrak
Kiedy sczernieje śmiechu blask
Dobrze być chociaż żywym trupem
I gdy przemykał w stronę wrót
Poślizgnął się i padł na dupę
I stał się cud! Stał się wielki cud!
Król zachichotał, zarechotał
Posmarkał się, a za nim dwór
Magnaty, szlachta i hołota
Każdy się śmiał, jak mógł, czym mógł
Płynęła radość w świat szeroki
Na grzbietach akustycznych fal
Zerwane od uciechy boki
Taczkami wywożono z sal
Morał ballady - że zdrowy śmiech
Rodzi się podług reguł trzech
Po pierwsze - chwyt przez zaskoczenie
Drapieżnej puenty mocny smak
Po drugie - podziw i olśnienie
Że aktor naturalnie gra
Po trzecie - co najwyżej cenię
Jako kulturotwórczy fakt
Szeroki oddźwięk i zrozumienie
Każdy na dupę kiedyś padł

Ostatnia złota myśl- i zaduma: to co właściwie jest u nas, skoro głupcy wybierają a głupcy rządzą?...;(
OdpowiedzUsuńGrafika- cacuszko! :))
Obie z Ulą zachęciłyście mnie do szukania innych motywów do grafik. Dziękuję.
UsuńSuper grafika, inna. Cytaty jak zwykle trafione. I ja miałam umyte okna 4szt, jak leje od kilku dni to chyba cały brud osiadł na szybach. Deszcz,wiem że potrzebny ale zimmno w nocy co nie służy pomidorom i ogórkom.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzez dwie noce pomidory, paprykę i ogórki przykrywałam agrowłókniną, ale teraz już nie przykrywam Nawet, gdy noce są chłodne, to myślę, że pomidorom już nic złego się nie stanie. Pozdrawiam.
UsuńNa politykę to już brak słów, bardziej niepokoją doniesienia o złej sytuacji gospodarki i cięciach budżetowych wszędzie...
OdpowiedzUsuńTeż mnie stan gospodarki niepokoi, ale może to już początek końca PiS-u.
UsuńBallada mądra morał wyraźny... Tylko co z tego? Lepiej się zająć pomidorami, to przynajmniej konkret...anka
OdpowiedzUsuńTeż jestem tego samego zdania, co Ty. Marysia.
UsuńTen wiersz Kofty to zapewne genialny falsyfikat. Jak inaczej można wytłumaczyć to, że jest tak przeraźliwie i nieszczęśliwie aktualny?
OdpowiedzUsuńTeż zadawałam sobie to pytanie, gdy ten wiersz znalazłam w sieci. Pozdrawiam.
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=pxVLmJJEw14
OdpowiedzUsuń