Zaczyna się spokojny, pogodny dzień. Właśnie odwiedził nas rudy kot. Wszedł do mojego pokoju, podszedł do mnie, pozwolił się pogłaskać, wskoczył na moje łóżko i ułożył się do spania. Lubię go, chociaż to jest mały zbój. W porównaniu z naszą kotką można powiedzieć, że jest chudy. Karmimy go, ale on chyba dużo biega i tego karmienia nie widać na nim poza tym, że futro ma błyszczące. Trudno powiedzieć, gdzie mieszka. Wychodzi od nas i znika.
Nie wabimy go. Jeśli przyjdzie, to jest, gdy chce wyjść, to wychodzi. Jego kocie prawo. A ja przerabiam na zimę, co się da. Wpadłam w taki zapał, że nie zdziwię się, gdy nagle okaże się, że w słoikach jest zamknięte także zielsko z działki. Np. pokrzywa. Podobno jest bardzo zdrowa. W słoikach znalazły się buraczki z antonówkami, a nie z żadnym octem i marchewka, którą z groszkiem już dziś jedliśmy na obiad. Na działce zostały tylko dwie niewielkie dynie, zielone jeszcze papryki, maliny, zbierane co kilka dni i owoce czarnego bzu, które zostaną zerwane, gdy dojrzeją. No i czekamy na jesień najpierw tę piękną, słoneczną, a później zimną i dżdżystą.
Chyba zajrzę do Lipiec Reymontowskich, czyli do książki Chłopi Reymonta. Od wielu już lat książka ta zajmuje pierwsze miejsce na liście moich lektur. Czytałam ją już tyle razy, że fragmenty znam na pamięć, a wciąż bardzo chętnie do niej wracam. Ma ona w sobie prawdziwy wiejski klimat i prawdę psychologiczną występujących postaci. A nade wszystko ma w sobie to coś, co powoduje, że od książki trudno się oderwać nawet przy którymś kolejnym czytaniu.


Bardzo pozytywny wpis Mario. Czekam na jesień, tę naszą polską, prawdziwą. Na razie nadciągają siermiężne mgły. Też jestem kociarz. A "Chłopów" Reymonta trzymam w ulubionej szafce z książkami. Serdecznie pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńU nas mgieł nie ma, ale już na krzewach liście są kolorowe.
UsuńI ja dalej przetwarzam maliny, jeżyny, buraki już gotowe,zawsze coś na działce jeszcze się znajdzie.Owocuje fasola posadzona po cebuli, jemy na bieżąco.Chlopow uwielbiam i jako książkę a i film chętnie oglądam, zresztą któryś raz.Sporty lubię ale z powodu cowidu mało ich.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że fasolę można sadzić po jakimś wcześniejszym warzywie. Też pozdrawiam.
UsuńGdy pogoda zmusza do siedzenia w domu ratują nas książki i robótki:-)
OdpowiedzUsuńJa teraz napełniam słoiki na zimę. Właśnie na jutro czekają śliwki. Będę robiła pierwszy raz powidła. Zawsze kupowałam gotowe.
UsuńPod tekstem z obrazka podpisuję się, jednak na razie cieszę się, że jesień zaczęła się ciepłą słoneczną pogodą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Też lubię dni pogodne, ale bez upałów. Pozdrawiam.
UsuńMiędzy 5:13 a 6.05 byłem po sprawunki. Chleb mały krojony, mleko itd. Pięknie świecił Miesiączek w koniunkcji z Wenus. Pozdrawiam Mario. U mnie siermiężna mgła w dolinie :)
OdpowiedzUsuńTo wcześnie chodzisz po zakupy.
UsuńByłam przekonana, że umieściłam swój komentarz, ale widocznie nie to przycisnęłam, co trzeba i odleciał!;(
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twój kot. Ma ciekawy kolor futra. I widać, że jest zadowolony!:)
Nie wiem, czy on już jest nasz. Przychodzi, wyjada, co jest w misce, popije wody lub mleczka, czasami poleży sobie na moim łóżku, po czym znika gdzieś.
UsuńWitaj Zamyślona, fajnie jest odkryć, że ktoś również darzy "Chłopów" miłością ogromną. Sama czytałam tę książkę dziesiątki razy i nigdy mi się nie znudzi. Obecnie znów do niej wróciłam i znów się zachwycam. To prawda, że każda postać w tej powieści jest taka ....psychologicznie krwista. Np. Agata od Kłębów, czy to nie jest wspaniała, od strony psychologicznej, postać. A Kuba? A Hanka? O samej Jagnie nie wspomnę, bo ona to już w ogóle jest niezwykle skomplikowana ;-) Pozdrawiam serdecznie. Jola
OdpowiedzUsuńPs. Ja "Chłopów" Reymonta przeczytałem jeszcze w szóstej klasie szkoły podstawowej. Urzekły mnie. Potem w Liceum wielokrotnie do nich wracałem. Rób Mario zapasy. A w najbliższy czwartek będzie Nów Księżyca. Warto wtedy spoglądać na wschodzące Słońce przez przymgloną szybkę. Pozdrawiam jeszcze raz :)
OdpowiedzUsuńTj. chciałem napisać - przyciemnioną, np. można opalić jakieś szkiełko, bądź zastosować okulary przeciwsłoneczne. Widać wtedy tak zwaną eklipsę :)
UsuńZapraszam także Mario na Księgę Nocy i Imperium Lektur 2. Głos - a raczej słowo polonisty jest na miarę złota :)
OdpowiedzUsuńMarysiu, kocham "Chłopów", już mówiłam, czytałam niezliczoną ilość razy tam i z powrotem, jak "Potop" :)))
OdpowiedzUsuńTo podobnie jak ja.
OdpowiedzUsuń