poniedziałek, 26 października 2020

Poezja jest dobra na wszystko.

 

Koronawirus wciąż zbiera śmiertelne żniwo. Nie wiadomo jak długo jeszcze będzie nam zagrażał. My oboje z Mężem jesteśmy zamknięci w obrębie domu i działki. Na powietrze wychodzimy coraz rzadziej, ponieważ pogoda robi się kapryśna. Czy można się do tego przyzwyczaić? Oczywiście, że jak jest taka konieczność, to można. Ale mam odczucie, że coś bardzo cennego nam umyka. Czas płynie, a my tracimy kontakt ze światem, z ludźmi. Mam poczucie, że także ja sama zaczęłam zamykać się w sobie. Staram się wypełnić czas porządkami w domu, które są, oczywiście, bardzo potrzebne, ale nie mogą być sensem życia. .Częściej teraz sięgam do poezji ulubionych poetów.                                    

Leopold Staff.

Czar.

Lata jak chmury płyną, lecz nadzieja
Moja zielona jest wiecznie jak sosna.
Cienie wieczoru dłużą się koło mnie,
Lecz w sercu moim jest wiosna.

Orałem twarde, jałowe ugory,
Żyłem w mozole i serca ucisku,
Ale w otusze zawsze ręce obie
Grzałem przy życia ognisku.

Pamięć ma chowa żałosne zdobycze,
Które ukryła śmierć pod mogiłami,
Lecz to, co w życiu najlepsze, jest zawsze
Jeszcze daleko przed nami.

Kocham myśl, pieśni, ludzi i zwierzęta,
Gwiazdy i kwiaty, ciszę pól i lasu.
Lecz czar prawdziwy życia jest ukryty
Po tamtej stronie gór czasu. 

 

30 komentarzy:

  1. Piękny wpis. Serdeczne pozdrowienia Mario przesyłam !

    OdpowiedzUsuń
  2. 5:32 - 6.07 musiałem iść na zakupy. Wszystko paruje. Nie ma jednak z wirusem żartów. Pozdrawiam jeszcze raz Mario :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bardzo uważać i przestrzegać nałożonych rygorów. Pozdrawiam Cię także.

      Usuń
  3. Mario, poezja zawsze ratowała nas w różnych sytuacjach, gdy ktoś nieszczęśliwie zakochany, chory, w żałobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanowiłam się nad tym, dlaczego do poezji najczęściej sięgam, gdy jest mi źle, gdy coś mnie wkurza. Poezja - to przecież w dużej mierze wyrażanie emocji. A co z emocjami takimi jak radość w różnych jej odcieniach? Muszę pomyśleć.

      Usuń
  4. Poezja poezją... Dookoła szczelnie nas otula proza życia pisana przez grafomanomonomanów zaczynających każde zdanie od:
    - A Za Tuska i Kopacz to...
    I wtedy chce się "polecieć" Młynarskim:
    - Jak długo można pieprzyć, panowie, no jak długo jeszcze?
    Poezja to czy proza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poezja Młynarskiego jest dobra na wszystko. Gdyby teraz pisał, miałby sporo tematów. A panowie długo jeszcze będą pieprzyć. Na razie nie zanosi się na zmiany. Niestety.

      Usuń
    2. Trzeba by ich wypieprzyć... Ale ja tu używam nienajpiękniejszych słów, a oni w TVPiS-Kur(ew)skiej dziamolą od rana,że protestujące kobiety wyrażają się wulgarnie. I to pod kościołami!!! Zamiast wejść i tam dać upust wrodzonej potrzebie pobożności.
      - No-żesz niesakrametalnie ich prowadząca się mamusia nazywana z ruska! A w prywatnych knajpianych nagraniach to u nich co drugie słowo to "zwis męski nieelegancki w stanie gotowości do PiS-u"...

      Usuń
  5. Kiedyś poezja bardziej mnie koiła, teraz trochę o to trudniej. Biorę się więc za porządki, żeby strach i nerwy miały ujście. Pozdrawiam Marysiu i choć spacerami do ogrodu się dotleniajcie. My kiedy się da uciekamy do lasu 🌲

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My las też mamy bardzo blisko. Jest to przejście kilkunastu kroków z działki, ruchliwa droga, a za nią duży las.

      Usuń
  6. Mnie umykają na pewno spotkania, życie kulturowe i hobby, do którego miałam wrócić, ale wciąż wszystko zamknięte. Jakby przywykłam do braku tego wszystkiego przez ostatnie lata na emigracji, więc czekam cierpliwie.
    Teraz bardzo ważne jest budowanie odporności ciała. Bardzo dużo chodzimy z mężem po lesie, osobiście nie przestałam uprawiać sportu, ważne jest by wychodzić na dwór i wzmacniać organizm. Nasi rodzice również to wiedzą i jeszcze częściej niż kiedyś wędrują leśnymi ścieżkami. Zamykanie się w domu jest bardzo niedobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam włączyć do codziennego rytuału, ćwiczenia fizyczne z wykorzystaniem maty z kolcami. Już ją zamówiłam.

      Usuń
  7. U mnie w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło. Byłam i jestem ostrożna. Przestrzegam dezynfekcji, odstępów, maseczek- i tyle. Wczoraj byłam na spacerze . Mnóstwo ludzi nad rzeką. Tylko jedna para była bez maseczek, więc generalnie wszyscy uważają!
    Zdrowia Wam życzę! I spokojnego optymizmu.

    OdpowiedzUsuń
  8. My siedzimy w domu. Na brak zajęć nie narzekam. Nawet tych zajęć domowych mam w nadmiarze, ale brak mi wolności i swobody. Dużo zdrowia i optymizmu także dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jak piszesz, brak nam wolności i swobody, w sobotę były wnuki, 2 tygodnie temu małe spotkanie rodzeństwa,teraz tylko wyjście do sklepu, czytam w komórce,trochę sprzątam, jeszcze jakiś wypad na działkę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy przetrwać i koronawirusa i prowadzoną wojnę z kobietami. Także Cie pozdrawiam.

      Usuń
  10. Większość ludzi chodzi w maseczkach, na rowerach też w maskach jeżdżą. Nie możemy nic więcej robić niż dbać o siebie zgodnie z własnym rozsądkiem, takie czasy przyszły. Wolałabym jednak, żeby to nie były takie "ciekawe czasy", tęsknię za spokojem i normalnością.
    Wiersz cudny. Uściski Marysiu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam na normalność. Na razie wymyślam sobie różne zajęcia, żeby się czymś zająć i nie myśleć o zagrożeniach. Ściskam Cię mocno.

      Usuń
  11. Zamykanie się w domu nie służy naszej psychice, należy pobyć na świeżym powietrzu, pospacerować... Ty masz gdzie wyjść nie narażając się na wirusa. Kontakt z ludźmi ograniczony jest do rozmów telefonicznych. Ciężko nam wszystkim starszym... Ja często staram się robić rundę spacerową po parku, czasem pojadę do lasu. Przesyłam serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wzięłam się za sprzątanie różnych zakamarków w domu. Ściskam cie mocno.

    OdpowiedzUsuń
  13. W marcu uswiadomilam sobie, ze pomimo mojego wcale nie tak sporego wieku, z moim calkiem do rzeczy zdrowiem, jednak moze byc tak, ze w ciagu kilku dni moge wyladowac w trumnie. Takie czasy. To uswiadomienie sobie bylo nieco przerazajace.
    Na ten moment ciesze sie, ze u nas nic w sumie sie nie dzieje.
    Aktualnie siedze w domu, troche tez sprzatam. To robi dobrze mojej duszy.
    Pozdrawiam Cie serdecznie i zdrowia zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz mną wstrząsnął.Żyjemy w trudnych dla nas czasach.Dużo zdrowia i siły Ci życzę.

      Usuń
  14. Witaj Mario. U mnie - okolice Krakowa - wirus atakuje. Schodziłem dziś dwa razy: między 5.40 a 6:07 po chleb i między 10:00 a 11.32 na Cmentarz Komunalny. Wszędzie ludzie w maseczkach. Trochę się nachodziłem, jak bohaterka Wielkiego Oczekiwania. Ślę serdeczności. Moja Mama (66 lat ) - jest pacjentem onkologicznym - jutro ma teleporadę. Pozdrawiam jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zdrowia życzę dla Ciebie i dla Twoich Bliskich. Także Cię pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dziękuję Mario za życzenia. Tobie też wszystkiego, co dobre :)

      Usuń
    3. Dobre wiadomości Mario. Mama ma dobre wyniki. Chyba można mówić o remisji. Jeszcze raz pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Cieszę się razem z Tobą. Pozdrów swoją Mamę ode mnie.Pozdrowienia także dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie Mario. Ja także pozdrawiam Ciebie i Twą Rodzinę. Właśnie wróciłem z ciężkich zakupów i sprzątam :)

      Usuń
    2. Kupiłem kilka kg. ziemniaków, Łaciate, dziewięć litrów wody mineralnej niegazowanej i mały chleb krojony. Obudziłem się przed szóstą. Taki mam zegar biologiczny. W piątki sprzątam. Wirus niestety szaleje. Jeszcze raz pozdrawiam i zapraszam na Imperium Lektur 2 Mario :)

      Usuń
  16. Już idę na polecany przez Ciebie blog.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...