Podoba mi się sposób, w jaki Chińczycy walczą z koronawirusem. Może warto byłoby wziąć z nich przykład.
U nas koronawirus wciąż w natarciu. Każdego dnia do wiadomości podawane są informacje o kolejnych zachorowaniach. My oboje z Mężem siedzimy w domu. Zaopatrywani jesteśmy w artykuły spożywcze przez Syna i Synową.Wpada Wnuczka z posiłkami. Wcześniej siedziała z nami Córka. Z jednej strony jesteśmy wdzięczni za opiekę i pomoc, z drugiej strony coraz bardziej zaczynamy się czuć jak osoby nie w pełni samodzielne. Całe szczęście, że do niedawna była praca na działce, że było wekowanie tego, co urosło, ale brakuje nam spotykania się z ludźmi, rozmów, pełnej wolności. A prognozy wcale nie są optymistyczne. Wygląda na to, że z koronawirusem trzeba się będzie oswoić i jakoś sobie z nim radzić. Tylko jak? Każde wyjście z domu na ulicę nawet w maseczce jest obarczone ryzykiem. Chyba jedynym wyjściem jest zajęcie sobie głowy czymś ciekawym, żeby mniej było myślenia o koronawirusie i innych chorobach.
Mój plan na najbliższy czas.
1. Rano wznawiam krótką gimnastykę, aby się rozruszać.
2. Do południa - sprzątanie domu i przygotowywanie obiadu.
3. Po obiedzie - praca umysłowa, czyli projektowanie nowej mapy myśli. Do mapki z pojęciami gramatycznymi postaram się dołączyć inne elementy. Pewno będzie to słownictwo i być może jakieś elementy związane z poetyką. Jeszcze nie wiem, jak to wszystko razem połączyć i rozrysować, ale najważniejsze to zacząć.
4. Przerwa na relaks.
5. Powrót do nauki języka obcego. Z angielskim mam kiepskie doświadczenia, więc może postaram się choć trochę przypomnieć sobie podstawy języka francuskiego. (Zdawałam go na studiach, ale już nic z niego nie pamiętam).
6. No i czas wolny, czyli czytanie książek, telewizja i krojenie jabłek do suszenia.
Krojenie obranych jabłek na cieniusieńkie plasterki i suszenie ich w dwóch suszarkach to praca kontynuowana każdego dnia już od jakiegoś czasu. Myślę, że już ususzyłam ich około skrzynki. Ususzone jabłka wędrują do powłoczki i czekają na przyjazd gości. Moja Córka bardzo lubi takie suszki. Myślę, że inni członkowie rodziny takimi suszonymi jabłkami też nie pogardzą, a ja mam zajęcie.
Sama jestem ciekawa, co mi z tych planów wyjdzie.

Interesująco rozplanowane. Ja żyję normalnie, tyle że z pełną ostrożnością . Do tej pory działało, jak będzie dalej- zobaczymy.
OdpowiedzUsuńJa staram się zająć sobie głowę i ręce. Do sklepów oboje nie chodzimy. Wyszukuję sobie różne miejsca do sprzątania w domu i czekam, kiedy ten koronawirus w końcu nas opuści.
UsuńDobrze sobie radzisz. Ja też się boję . Pozdrawiam Ciebie, Męża i całą Rodzinę.
OdpowiedzUsuńDziękuję za pozdrowienia. Ciebie i Twoich Bliskich także pozdrawiam.
UsuńPiękny plan masz, ja też staram się planować a czasami plany swoje, życie swoje.Poki co pierwsza partia kapusta już w słoikach. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa w tym roku kapusty nie kiszę. Kupuję gotową z pewnego żródła.Pozdrawiam.
UsuńPlany bardzo ambitne, ja nie lubię planować, bo potem zawsze cos staje na przeszkodzie...
OdpowiedzUsuńAle przez chwilę głowę mam zajętą i nie myślę o koronawirusie.
UsuńMasz plan na dzien, a to megawazne. Dobrze tak.
OdpowiedzUsuńZwykle planuję swoje zajęcia.
UsuńJestem w strefie czerwonej, ponad to pracuję w sklepie. Taaa, trzeba się przyzwyczaić do obecności wirusa.
OdpowiedzUsuńUważaj na siebie. Życzę Ci dużo zdrowia.
UsuńJestem w strefie żółtej.
OdpowiedzUsuńWróciłem z zakupów. Kraków niestety w strefie czerwonej.
OdpowiedzUsuńWarszawa też.
UsuńJa jestem w strefie żółtej, ale moja szkoła, do której jeszcze do dzisiaj dojeżdżałam codziennie, jest w strefie czerwonej, więc od poniedziałku będę miała zdalne nauczanie. Warto zaplanować swój dzień, to bardzo pomaga. Pani plan jest bardzo ładny, spokojny. Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWitam Panią na moim blogu.
UsuńJestem bardzo ciekawa, jak wygląda w praktyce takie zdalne nauczanie. Chodzi mi o przygotowywanie zajęć, sprawdzanie wiedzy uczniów itd.
Mam na imię Maria i będzie mi bardzo miło jeśli Pani będzie się do mnie zwracała po imieniu. Według mnie to bardzo skraca dystans między ludźmi i ułatwia porozumiewanie się. A to ile mam lat (84) nie ma żadnego znaczenia. Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam do odwiedzin częstszych i serdecznie pozdrawiam. Maria.