Rano pani z rejestracji zadzwoniła z pytaniem, czy przyjadę. Tak. - odpowiedziałam. I pojechaliśmy.
Problemy zaczęły się w Warszawie na Starym Mieście. Tu trudno było znaleźć przychodnię protetyczną. Niby adres był, ale pod nim były jakieś mieszkania, a nie przychodnia.
Wobec tego zadzwoniłam. do przychodni. Odezwała się pani z rejestracji i okazało się, że zapisana jestem do Kiekrza koło Poznania, a nie do Warszawy. Wróciliśmy do domu i śmiechu było sporo, a ja w dalszym ciągu szukam dobrego protetyka w Warszawie.

To ci dopiero, pomyłka kabaretowa:-)
OdpowiedzUsuńjotka
Masz rację, jak w kabarecie. Ale okazuje się, że sytuacje kabaretowe trafiają się też w życiu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo coś takiego.Zdarza się.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSama się umawiałam na wizytę, więc to moje roztargnienie spowodowało tę dziwną i śmieszną sytuację.Pozdrawiam.
UsuńNie przejmuj się. Każdemu może się zdarzyć. A jakiś dobry adres na pewno znajdziesz!
OdpowiedzUsuńDziś będę próbowała zapisać się do Centrum Stomatologii w Warszawie.
UsuńTrzymam kciuki za pomyślne załatwienie sprawy.
UsuńNie przejmuj się Mario. Ja mam spotkanie "protetyczne" siódmego czerwca o 12.00 A pogrzeb - pomyłka pod poprzednim postem - wtorek 12.00. Serdeczności !
OdpowiedzUsuńJa dziś: 6:20 - 6:31 - szybko chleb i ziemniaki,potem Mario w godzinach 8:30 - 9:24 - z maską i moją Mamą - zakupy na drugim końcu miasta. Spotykamy samych znajomych. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńUważaj na siebie w czasie Twoich spacerów. Koronavirus wciąż jeszcze nam zagraża. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiedziela - 11 minut na zakupach Mario. Siedem mlek, dwie Inki, dwa rumianki, cykoria instant. W maseczce. Pozdrowienia i czekamy na nowego posta. Straszna wilgoć na południu :/
OdpowiedzUsuńWłaśnie nad nowym postem siedzę.
OdpowiedzUsuń