Jeszcze wkoło jest zielono, ale to już jesień. Pierwsze kłopoty z gardłem są za mną. W ogródku robią się pustki. Sterczą jeszcze kije od pomidorów. Wykopać trzeba drobniutką marchew, bo duża nie urosła i do wyrwania i przerobienia są buraczki (też malutkie), do ususzenia majeranek, a do skrzynki w piwnicy trzeba zebrać selery i pory. Nać selerów do ususzenia, reszta do zamrożenia. I koniec z pracami w ogródku. Chociaż nie. Została sałata i dziś postaram się ją przesadzić w takie miejsce, żeby nie przeszkadzała, gdy pan w październiku przyjedzie działkę nawieźć obornikiem i zaorać. Wyobrażam sobie jak na takiej przygotowanej działce wszystko będzie rosło w przyszłym roku.
Teraz czas zająć się domem. Pierwsza sprawa to mycie okien zdejmowanie, pranie i wieszanie firanek, ale tu umówię się z panią, która mi pomoże. Ja po drabinach staram się już nie łazić. Nie te lata. Jeszcze nie tak dawno wchodziłam na stół i ze stołu radziłam sobie z firankami, ale jednak dla mocno już starszej pani, w dodatku po operacji kręgosłupa najbezpieczniejsza jest podłoga, a i tu potrafi się noga nagle wykręcić.
Dobrze jest, jak jest. Jeszcze narzekać nie ma na co. Zawsze może być gorzej.Tfu! Tfu1 Tfu! Odpukać w niemalowane drzewo.
Jutro przyjeżdża do nas pan z AGD i będzie mnie uczył, jak obsługiwać mam nową kuchnię. Nie wiem jak ustawiać pieczenie, bo z gotowaniem sobie radzę. Zdaje się, że pan jest lekko ubawiony, ale trudno. Sama wiem, że zachowuję się mało poważnie.
A teraz wsiadam na trzykołowy rower i jadę do sklepów. Może dziś uda mi się nie wpaść w panikę, gdy usłyszę jadący za mną samochód. Do tej pory miałam wrażenie, że każdy pojazd jadący za mną właśnie na mnie poluje i wolałam zatrzymać się, zejść z roweru na tę stronę od jadącego samochodu, co jest już zupełnie bez żadnego sensu i poczekać, aż mnie wyprzedzi. Cóż na różne fobie nie ma innego sposobu, tylko albo się z nimi zmierzyć, ale śmiesznie się zachowywać. Do zmierzenia się z moją fobią chyba jeszcze nie dojrzałam. Trudno będzie, jak będzie.
Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Skutki.
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...
-
Od rana jestem bardzo niespokojna. Niby nic mi nie jest, a źle się czuję. Mam ucisk w głowie i pojawiają się same niepokojące myśli. Siadam ...
-
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...
-
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Wszystkim dużo zdrowia, spokoju i miłego spotkania przy rodzinnym stole. Niech...

Babie lato jest, a jakże, w niedzielę na spacerze snuły sie za nami jego nitki...
OdpowiedzUsuńPorządki robiłam w sierpniu, przed weselem, teraz tylko lekko odświeżam, porządkuje garderobę, bo szafy nie są z gumy.
Dlaczego niepoważnie? lepiej 3 razy zapytać, niż raz zrobić coś nie tak...
Też tak uważam. Lepiej pytać, niż błądzić aż do zepsucia urządzenia. Ściskam Cię mocno Marysia.
UsuńBardzo dobry pomysł z zatrudnieniem pomocy do "prac na wysokościach" ;). Babiego lata jeszcze nie zauważyłam, ale coraz więcej mglistych poranków, owszem. Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie wylazłam z jakiegoś zaziębienia. Ale już jest dobrze. Pozdrawiam.
UsuńJakby się pan jeszcze pod nosem uśmiechał to powiedz mu, że też kiedyś nie wszystko umiał. Ktoś mu cały świat tłumaczył. Powodzenia w porządkach i uważaj na siebie 🤗
OdpowiedzUsuńDobry pomysł. Kupuję. Serdeczności.
UsuńDobrze, że mi przypomniałaś . Trzeba się wziąć za okna przed zimą. ;)
OdpowiedzUsuńU nas myje się okna dwa razy do roku, na wiosnę i jesienią przed zabraniem dużych kwiatów z tarasu. Wiem, że ludzie myją dużo częściej, ale mnie wystarcza te dwa razy. Wtedy też prane są firanki. Buziaki.
OdpowiedzUsuńAch czyli wizyta gościnna, o której nie rak dawno opowiadałaś, że obie ogarniecie sprawę pieca, nie dała rezultatu. To musi być nie lada gratka z tą kuchenką...
OdpowiedzUsuńNie lubię się pocieszać tym, że bywa gorzej, lub że inni mają gorzej, ale fakty jest taki jaki jest. Pierwszego zdrowia sama nie jestem, a jednak pokrzepia mnie to, co mogę robić, bo wiem, że łatwo jest to wszystko nagle stracić.
I ja sprzatam z działki, musze wszystko przetworzyć bo nie mam gdzie przechować.Pomidory jeszcze są i jak żółknie jakis to zabieram do domu.Nie ma się czym przejmowac, jestem młodsza od siebie a 10 lat temu chodziłam na szkolenie jak obsługiwać konto internetowe, była miła pani i poświęciła mi 2 godziny, dała swoją komórkę w razie jakbym jeszcze nie była pewna to mogłam zadzwonić.A co? wszystkiego to ja nie muszę wiedziec.
OdpowiedzUsuńPierwsze lata jazdy rowerem ulicami wspominam podobnie, miałam wrażenie na ruchliwszych jezdniach, że zaraz zginę. Ale się przyzwyczaiłam, a może też kierowcy uważniej jeżdżą...
OdpowiedzUsuńKierowcy uważają, bo sami też kłopotów nie chcą mieć. A ja nie potrafię im zaufać. Serdecznie Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Marysiu za miły komentarz u mnie. Trzymaj za mnie kciuki dziewiątego października :) Wczoraj zmierzyłem się sam ze sobą i miałem bardzo aktywny dzień. Pozdrawiam z deszczowego Południa :)
OdpowiedzUsuńZapiszę sobie na kartce i postaram się zapamiętać ten termin. Gdybym jednak zapomniała, to już dziś wysyłam Ci całe mnóstwo pozytywnej energii.
OdpowiedzUsuńDziękuję za tę energię :)
UsuńKartka na stole leży z datą 9.X, więc robię wszystko, co można żeby Cię wesprzeć w odpowiednim dniu. Moc pozdrowień. Maria.
OdpowiedzUsuńMaryniu, a czy zakładasz kamizelkę odblaskową albo jakieś gadżety widoczne z daleka? Dla bezpieczeństwa koniecznie coś takiego musisz mieć, bo naprawdę często nie widać rowerzysty szczególnie, gdy szaro i pochmurno. Idąc z psami nieraz widzę jadących ulicą ludzi, których kierowcy mogą po prostu nie zauważyć. Widać tylko tych "oznaczonych".
OdpowiedzUsuńBuziaki i Ciepłe z Puchatym :)))
Na razie siedzę w domu. jeżdżę tylko w dzień i to z rzadka. Moc buziaków także dla Ciebie.
OdpowiedzUsuń