Dzień za dniem upływa na siedzeniu w domu. Jedyna rozrywka to poranne karmienie piesków, kotów i ptaków. Później oglądanie programu w telewizji, czasami dla odmiany jakiś film w Netflixie i czas jakoś się wypełnia. Nawet obiadów nie gotuję, bo gotuje córka. My z mężem przychodzimy na gotowe i siadamy do michy obowiązkowo przed włączonym telewizorem w którym leci jakiś program.
Z jednej strony świetnie, bo nawet przy kuchni nie stoję, z drugiej gnuśnieję. Na szczęście jest ogródek, co prawda jeszcze pod śniegiem, ale już można planować (na razie w domu) gdzie, co będzie rosło. W tym roku nastawiam się na większą niż dotychczas ilość ogórków. Już zaplanowałam dla nich miejsce. Część nasion już mam, część dokupię. Mam zamiar zrobić sporo ogórków kwaszonych, dużo konserwowych i będę próbowała zrobić chociaż kilka słoików takich ogórków, jakie jadłam wiele lat temu.
Studiowałam wtedy zaocznie, a w miesiącach letnich były zajęcia stacjonarne przygotowujące do pracy domowej. Wtedy my studenci mieszkaliśmy w Warszawie na Jelonkach. Pewnego razu koleżanka poczęstowała nas ogórkami zakiszonymi przez siebie a później zagotowanymi. Tak dobrych ogórków nigdy wcześniej, ani później nie jadłam. Koleżanka powiedziała, że lekko podkiszone ogórki pasteryzowała i stąd taki efekt. Żadne moje dotychczasowe próby pasteryzowania nie powiodły się. Każdego roku na nowo próbuję i ..... nie jest to, co chciałabym ze słoików wyjąć do obiadu. W tym roku też będę próbowała, bo łatwo się nie poddaję.
Jeśli ktoś z Was ma doświadczenie w kiszeniu ogórków z pasteryzacją, to będę wdzięczna za wszelkie informacje na ten temat. Jak mają być ogórki zakiszone przed pasteryzowaniem, ile czasu trzeba je pasteryzować i w jakiej temperaturze. itd. Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń.
Serdecznie pozdrawiam. Marysia.


W sumie tak nie robiłam.Ogorki zeszłoroczne kiszone trę na tarce i daje do słoików, dolewamy kwasu z ogórków i pasteryzuje ok.10 min i mam gotowe na zupę.Slyszalam że ludzie kiszą ogórki i potem pasteryzujà.Ja ogórki do kiszenia zalewam goràcą osolonà wodą i zakręcam .Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTakie tarte kiszone do zupy też robię. Również pozdrawiam.
UsuńŚwietnie sobie radzisz Mario. My latem na wsi z Siostrą i Mamą robimy podobnie. Lekko się pasteryzuję. Robimy bardzo dużo - i starcza na cały rok w sumie. Do zup i do sałatek :) Pozytywny wpis i grafika udana. Pozdrawiam i ślę serdeczności :)
OdpowiedzUsuńCo to znaczy,że lekko pasteryzujecie zakiszone ogórki? Możesz coś więcej na ten temat napisać?
UsuńMario, musiałbym dopytać. Pozdrawiam - muszka owocówka się u mnie pokazała. Chyba idzie wiosna. No i zapowiadają odwilż. PS. Ja jestem tylko od noszenia ich do piwnicy :) Na wsi :)
UsuńZainteresowałeś mnie tym lekkim pasteryzowaniem ogórków. Napisz coś na ten temat, Pozdrawiam.
UsuńWieść od mej Mamy: pasteryzuje się u nas poprzez gotowanie :) Pozdrawiam Mario :)
UsuńNie robię takich rzeczy, zbyt dużo pracy, wole iść na spacer lub poczytać blogi:-) Ogórki kiszę normalnie...
OdpowiedzUsuńJa lubię różne nowości, a te kiszone i pasteryzowane ogórki były rewelacyjne.
UsuńJa w ogóle nie kiszę. Tyle, ile mi potrzeba, kupuję w warzywniaku. Mają dobrego dostawcę, więc całkiem mi to odpowiada. ;)
OdpowiedzUsuńJa myślę, że w końcu kiedyś mi wyjdą takie, jakie bym chciała zrobić. Na razie pytam znajomych i sama próbuję.
OdpowiedzUsuńJa oczywiście kiszę i bardzo lubię takie mocno ukiszone. Na wiosnę ścieram na tarce ogórki z dwulitrowych słoików i przekładam do mniejszych słoików, tak na jeden raz do zupy i krótko zagotowuję żeby nakrętki przytrzymały.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ja też tak robię, jak Ty. Ale te ogórki, o których napisałam były zakiszone, całe i nadzwyczaj smaczne. Koleżanka powiedziała, że podkwasiła je, a później szybko zapasteryzowała. Nie zapytałam wtedy, w jakiej fazie kiszenia wstawiała ogórki w słoikach do garnka z ciepłą wodą, w jakiej temperaturze zakiszone ogórki pasteryzowała i jak długo. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń