Bardzo lubię poezję, a moim ulubionym poetą jest Bolesław Leśmian.
Dzień skrzydlaty
Rozwidniły się w słońcu dwie otchłanie — dwa światy, —
Myśmy byli — w obydwu… A dzień nastał skrzydlaty.
Nikt nie umarł w dniu owym, — nie zataił się w cieniu…
I pamiętam, żem myślał o najdalszym strumieniu.
Nie mówiłaś nic do mnie, lecz odgadłem twe słowa.
A on — zjawił się nagle… Zaszumiała dąbrowa.
Taki — drobny i nikły… I miał — ciernie na skroni.
I uklękliśmy razem — w pierwszej z brzegu ustroni.
W pierwszej z brzegu ustroni, — w pierwszej kwiatów powodzi.
I zdziwiło nas bardzo, że tak biednie przychodzi.
Zrozumieliśmy wszystko! — I że właśnie tak trzeba!
I że można — bez szczęścia… I że można — bez nieba…
I już odtąd na zawsze przemilczeliśmy siebie,
A świat znów się stał — światem… I czas płynął po niebie.
I chwyciłaś źdźbło czasu, by potrzymać je — w dłoni,
A on — patrzał i patrzał… I miał — ciernie na skroni.

Proba
OdpowiedzUsuńPrzepiękny wiersz, zawsze bardzo lubiłam Leśmiana :)))
OdpowiedzUsuńRównież uwielbiam Leśmiana Mario :)
OdpowiedzUsuń