Starość. Czy to jest tylko wiek? Gdy byłam jeszcze młodą osobą patrzyłam na moją babcię i zadawałam sobie pytanie, co razem ze starością przychodzi do człowieka? Widziałam wtedy osobę jeszcze sprawną fizycznie i psychicznie. Zagubienie w realnym świecie przyszło do mojej babci gdzieś w okolicach 86-87 roku życia, a ja właśnie w 86 rok życia już wkroczyłam. Wiem, że takich porównań nie warto robić, ale myślę o tym, co mnie jeszcze czeka. Myślę także o tym co zrobić, aby we względnym zdrowiu przeżyć jeszcze ileś lat. Wiem, że zarówno zdrowie fizyczne jak i psychiczne nie jest dane raz i na zawsze. Trzeba o nie dbać i i starać się żyć aktywnie.
A mnie właśnie boli prawy bark, część szyi i ucho. Trwa to już kilka
dni i nie pomagają żadne leki, ani smarowania. I nagła myśl. - Gdy byłam
młodsza rzadko coś mnie bolało. - Dziś muszę przyzwyczaić się do tego, że jest inaczej, trudniej. I być może będzie jeszcze trudniej.
Bardzo lubię opowieści medytacyjne Anthonego de Mello.(Modlitwa żaby).
Oto jedna z nich.
Lekarz: Ten ból jest spowodowany starością. Pacjent: Nie jestem taki głupi. Druga noga jest równie stara jak ta.
Dziś wysłuchałam w internecie wykładu prof. Jerzego Bralczyka - Jak mówić, żeby nas słuchano? Prof Bralczyk - członek Polskiego Towarzystwa Językoznawczego mówił pięknie i rzeczowo. Słuchałam jego wypowiedzi z ogromnym zainteresowaniem.
Prof. Jerzy Bralczyk - Jak mówić, żeby nas słuchano?

Droga Mario ! Wiekiem nie ma co się przejmować. Ty jesteś przykładem na to, jak dzielnie - mimo przekroczenia pewnej granicy - można żyć w miarę aktywnie :) Grafika cudna, tekst piękny, a Prof. Bralczyka mógłbym słuchać bez końca. "My" - byli i aktywni nauczyciele chyba starzejemy się jednak trochę inaczej. Pamięć chyba mnie zawodzi :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńU mnie z pamięcią nie jest dobrze, chociaż staram się ją ćwiczyć. Pozdrawiam. Maria.
UsuńLekarze szukają choroby w fizyczności tylko, a tu czasami choruje dusza...
OdpowiedzUsuńMoże Cię zawiało, Marusiu?
Wszystko jest możliwe. Wychodzę na powietrze choćby po to, żeby nakarmić psy i ptaki, a temperatury są już dosyć niskie.
OdpowiedzUsuńAby do wiosny! Nowe siły i nowa energia pojawią się jak na zawołanie! :))
OdpowiedzUsuńWiosna tuż, tuż. A wraz z przyjściem wiosny porządki wiosenne.
UsuńJesteś bardzo młodo piszącą osobą, gdyby nie osobista deklaracja, nigdy nie domyśliłabym się Twojego wieku. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTwój komentarz jest jak balsam dla mojej duszy. Ogromnie się cieszę, że tak mnie spostrzegasz.Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńI mój komentarz nie jest ani odrobinę wazeliniarski, co tak często napotykamy w blogosferze. Bloguję od lat, to ciekawe jak nasz język zdradza nasze stany, pokazuje zawężanie się możliwości refleksji. Piszesz młodo, nawet, gdy piszesz o starości, niech to się nie zmienia. Pozdrowienia z Irlandii :)
UsuńMario, Ja dziś - 17 lutego - byłem 35 minut na zewnątrz. Spacer i fryzjer. Nie trzeba się bać wychodzenia za dnia, w nocy odradzam, chyba że mieszkasz na wsi (a wiem, że mieszkasz na wsi). Pozdrawiam Mario - uściski :)
OdpowiedzUsuńJa do fryzjera wybiorę się, gdy tylko dostanę drugą dawkę szczepienia. Na razie sama podcięłam sobie grzywkę, co wygląda rozpaczliwie, ale włosy przestały wchodzić mi do oczu. No i czekam. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa też myślę że Cię przewiało, chwila moment i można takie coś złapać.Zdrówka życzę, a u fryzjera byłam wczoraj, umówiona godzina i ja jedna w salonie.
OdpowiedzUsuńJa na fryzjera jeszcze zaczekam, aż będę po drugiej dawce szczepionki. Pozdrawiam Cie serdecznie. Maria.
OdpowiedzUsuń