To jest koteczka bardzo podobna do naszej domowej. Taki miałam problem z myszami, które jesienią zawsze w jakiś sposób wchodziły do naszego mieszkania i nie można się ich było pozbyć. Łapać ich na pułapki nie miałam sumienia, a z chwilą gdy w domu pojawił się kot, to myszy zniknęły.
Nasza kotka z domu prawie nie wychodzi. Lubi siedzieć na fotelach, albo przy misce z jedzeniem. Rudy kot jest inny. Zwykle cały dzień siedział u nas w domu, a wieczorem nie było siły, aby go w domu zatrzymać. Gdy zbliżał się wieczór, robił się nerwowy i prowadził mnie do wyjścia, albo przez drzwi frontowe, albo przez taras. Z tarasu skakał na dach domku gospodarczego naszych sąsiadów, z dachu na krzak bzu, i na ziemię. Nie zwracał uwagi na naszą Fionkę - dużą sukę, która biega po całym ogrodzonym terenie. Biegł do wysokiego parkanu, przechodził przez niego na ulicę i tyle żeśmy go widzieli. Podejrzewam, że ktoś musiał go kopnąć, gdy przechodził przez ulicę. Jest w dobrych rękach i aktualnie jest leczony. Ma uszkodzoną szczękę. Wróci do nas, gdy będzie zdrowy i wtedy trzeba się będzie zastanowić nad tym, jak zablokować te jego nocne wycieczki. A może trzeba będzie zaufać kociakowi i nie przewidywać kłopotów. Nie wiem, co powie lekarz weterynarii.
A nasza kocica tak mnie dziś w nocy przygniotła w łóżku swoim ciałem, że miałam uczucie, że się duszę. Ułożyła mi się na klatce piersiowej, a swoją wagę ma. Dziś ułożę się w łóżku na boku, żeby nie było powtórki z poprzednie nocy.
Jestem miłośnikiem zwierząt, ale wszystko ma swoje granice. Nie może być tak, że kot decyduje, czy właściciel dobrze śpi, czy też, że przeżywa w nocy koszmary. Ale lubię łobuza. Jest taki ufny, lubi towarzystwo człowieka. Jak nie pakuje się do łóżka, to poluje na ten fotel, który ja akurat zajmuję. No i oczywiście wygodnie się układa, mnie spychając na sam koniec fotela. I te jego oczy ufne i uważnie obserwujące. Milasek.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTo masz uciechę z tymi kotami Mario. Ja jestem bardziej kociarz niż psiarz :) Serdecznie pozdrawiam, mam nadzieję , że wszystko będzie dobrze. Koty to prawdziwe dominatory :-)
OdpowiedzUsuńTo prawda, ale kot, którego nazwaliśmy Rudy, co noc gdzieś wędrował.
UsuńNie sądzę, żeby Ci się udało ograniczyć kocią wolność. Kot potrafi wyegzekwować to, na co akurat ma ochotę. I może dlatego jest taki podziwiany?...
OdpowiedzUsuńMoże jest tak, jak piszesz.
UsuńTak do końca to nie wiem, czy kot do nas wróci po operacji.
Zgadzam się z BBM. Koty chadzają własnymi ścieżkami. Pozdrawiam znad generalnych porządków - szuflada spod laptopa uprzątnięta, znalazłem ulubione pióro wieczne - Lamy Safari B. Pozdrawiam Mario :) PS. Na południu pada.
OdpowiedzUsuńU mnie bałagan na biurku też czeka na porządkowanie. Ale ja szybciej bałaganię, niż sprzątam, więc kiepsko to wygląda.
UsuńOch, takie pluszaki potrafią człowiekowi umilić życie!
OdpowiedzUsuńZ tego, co słyszę od znajomych, niełatwo poskromić koty właśnie...
O poskromieniu kota trzeba zapomnieć.
UsuńBo to są słodziaki.Rudy po wyzdrowieniu i tak pójdzie swoją drogą, taka ich natura.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNa razie kot - Rudy czeka na operację popękanej szczęki.
UsuńPozdrawiam Mario w sobotę - 27 XI - 13 minut na szybkich zakupach :)Mleko musi być ;-) . Ps. Moja kocica nie lubiła mleka :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMaryniu, koty są wspaniałymi stworzeniami. Moja Misia też spała przytulona do mnie 😺
OdpowiedzUsuń