Dziś wstawiam kilka fragmentów książki Władysława Strzemińskiego Teoria widzenia. Wyd. Lit. Kraków 1974. Książka jest zbiorem wykładów z historii sztuki.Przy robieniu notatek nie zanotowałam sobie stron z których pochodzą poszczególne fragmenty..
Zainteresowanych odsyłam do książki:
Teoria:
Władysław Strzemiński. Teoria widzenia.Wyd. Liter. Kraków 1974
"Rozróżniamy widzenie (w sensie biologicznym) - i świadomość widzenia."
Pierwsze uzależnione jest od ewolucji biologicznej, drugie narasta w ciągu historii. Obraz świata jaki widzimy naszą realną świadomością wzrokową nie jest obrazem niezmiennym, nie jest jedyną prawdziwą rzeczywistością, raz na zawsze nam daną".
"Perspektywa zbieżna wychodzi z założenia, że jednym nieruchomym spojrzeniem równomiernie ogarniamy całe pole widzenia. Patrzymy w punkt zbiegu i wówczas widzimy obraz świata. To odpowiadałoby matematyce, lecz nie odpowiada rzeczywistości naszego widzenia. Nigdy nie patrzymy na świat jednym spojrzeniem nieruchomym. Nasze widzenie świata składa się ze spojrzeń ruchomych. Patrzymy kolejno na rozmaite przedmioty, rzucamy spojrzenia w różnych kierunkach i dopiero z podsumowania ich przez uświadamiającą myśl powstaje jednolity obraz widzianej rzeczywistości. Obraz widzianego świata powstaje więc nie w jednym nieruchomym spojrzeniu, lecz w całkującej czynności myśli."
"Spojrzenie rzucone w jeden sztucznie wyrozumowany centralny punkt danego obrazu, uniemożliwia nam widzenie całości obrazu."
Praktyka
Kiedyś jeździłam na zajęcia z tzw wizjonetyki. Ćwiczyłam wzrok w sposób podany przez psychologa. Ćwiczyłam przez dłuższy czas, aż pewenego dnia miałam błysk dobrego widzenia.
Stałam w Warszawie na przystanku autobusowym i czekałam na autobus. W ręku trzymałam gazetę. Na nosie nie miałam okularów, bo pani psycholog prosiła abyśmy jakiś czas chodzili bez nich. Patrzyłam bezmyślnie na tekst w gazecie i nagle ku mojemu ogromnemu zdumieniu litery tekstu zrobiły się grube, czarne i lekko się przekręciły. Mogłam spokojnie czytać ten tekst bez okularów. Ale to była tylko chwila, piękna, ale zbyt krótka.
Na jakiś czas zdjęłam okulary. Coś mi w oku pękło powodując taki ból jakby ktoś mi szpilkę wbił. Od tamtej pory już nie pozwalam na podobne eksperymenty.
OdpowiedzUsuńMarysiu, podziwiam
OdpowiedzUsuńTobie żadne tematy nie są obce.Ciekawe z tym widzeniem.Pozdrawiam.
Mam bardzo dużą wadę wzroku. Nigdy nie miałam pełnego obrazu. Mam orzeczenie lekarskie - inwalidka trzeciego stopnia ze względu na wzrok. Dlatego moje zainteresowanie sprawą widzenia.
UsuńJeśli Twoje kłopoty z okiem miały jakikolwiek związek z moim wpisem, to ogromnie mi przykro i bardzo Cię przepraszam. U mnie nigdy zdjęcie okularów, ani jakiekolwiek ćwiczenia nie spowodowały żadnych problemów z oczami. Przesyłam serdeczności. Maria.
OdpowiedzUsuńMnie zawsze zadziwia fakt, ze czasami jesteśmy w jakimś miejscu po raz setny, a zauważamy jeszcze jakiś nieznany nam szczegół...
OdpowiedzUsuńI to jest chyba sprawa zwracania uwagi lub nie na szczegóły.
OdpowiedzUsuńJa jestem krótkowidzem, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa mam jakiś skomplikowany astygmatyzm.Także Cię pozdrawiam.
UsuńJa od nastoletniego wieku jestem krótkowidzem, chyba 16 lat mialam, jak musialam zaczac nosic okulary. W sumie te okulary zalatwialy sprawe. Kilka lat temu zauwazylam, ze do krótkozwrocznosci dolaczyla dalekowzrocznosc- mam juz drugie okulary do patrzenia w dal i czytania blisko, ale najlepiej czyta, szyje i dzierga mi sie bez okularów. To ponoc taki etap, ale bardzo uciazliwy z tym sciaganiem i zakladaniem okularów.
OdpowiedzUsuńWiem coś na ten temat, bo sama noszę okulary. A jak wychodzi się z mieszkania na zimne powietrze, to nagle mgła osiada na szkłach i zasłania wszystko.
OdpowiedzUsuń