Znalazłam na dnie szuflady moje stare, zakurzone, notatki sprzed prawie 20 lat. Przeczytałam kilka ze wzruszeniem, bo chociaż są to zapiski robione prawie na kolanie, ale jest w nich klimat dawnych dni. I pomyślałam, że mogę je tu wstawić.
Starsza
pani !
Jakże
to określenie nie pasuje do mnie. Przecież ja jestem młoda. Młodo
się czuję, a to najważniejsze. To prawda, że nie mam już takiej
energii i takiego napędu, jak kilka lat wstecz. To prawda, że
żołądek i układ trawienny grymaszą, że czasami bolą nogi,
kolana, ale wciąż myślę o sobie, jak o młodej kobiecie. Ale tej
mojej młodości nie widzą ludzie młodzi. Zaskakuje mnie ich
uprzejmość. Ustępują mi miejsca w tramwaju, autobusie. Rzut oka
na moją twarz i podnoszą się z siedzenia. Było tak już kilka
razy. Co oni widzą? Ja widzę u siebie parę zmarszczek na twarzy, nic
szczególnego. A oni rzucą okiem i już wiedzą
-
To starsza pani.
A
jaki jest dzień starszej pani?
Starsza
pani – czyli ja – nie może się zebrać do roboty. Powinna
usiąść do ćwiczeń, a coś ją wstrzymuje. Może boi się, że
oczekiwania wydawnictwa przerosną jej możliwości, a może chce
odpocząć po morderczym tempie ostatniego okresu. A może i jedno i
drugie. Ważne jest to, że robota leży.
Wnuczka jest w Warszawie, córka ze swoim synem rozmawiają na dole, zięć pracowicie
kończy remont mieszkania. Co u syna, synowej, wnuków? –
Nie wiem. Nie wpadają, nie dzwonią, rozmawiają ze mną
okazjonalnie. A czy córka siada i zaczyna ze mną rozmowę? Też nie.
Raczej widujemy się w przelocie między jej powrotem z pracy, a
wyjściem do domu. Po
prostu takie jest życie. Tematy, które mnie są bliskie, nie są
tematami moich dzieci. Oni mają swoje sprawy, swoje problemy, swoje
doświadczenia, a my starsi, swoje. Dla wnuków jesteśmy
pewno reliktem minionej epoki. Może uważają, że my starsi tylko
przynudzamy moralizujemy, chcemy pouczać. Może tak jest, a może nie. Ale myślę, że nikt
nie chce żyć według cudzych wskazówek. Nawet małe dzieci chcą
korzystać przede wszystkim z własnych doświadczeń. A doświadczeni dziadkowie powinni uszanować wyrywanie się do wolnoścdi młodych. na tym miedzy innymi polega według mnie miłość.
Pewno
znalazłaby się we mnie tęsknota, żeby czuć się seniorką rodu, obok
męża seniora. Seniorką kochaną, podziwianą, szanowaną, do której
wszyscy jej bliscy lecą pogadać o tym, co jest, o planach, o
radościach i smutkach, o tym, co boli i z czym trudno się pogodzić.
Myślę, że takie marzenia miał także mój śp. Ojciec.
Ale
marzenia mają to do siebie, że są piękne, ale nierealne.
Dlaczego
moje tęsknoty budzi to, co jest nierealne, a to, co jest na wyciągnięcie ręki,
odbieram jako szare, powszednie?
Patrzę
dokoła. Na dworze jest pochmurno. Sikorki stukają za oknem, gdzie
wystawione są płatki owsiane i wisi słonina. Gdzieś z oddali
dochodzi szczekanie psów. Zbliża się wieczór.
Kolejny
dzień mojego życia. I chociaż jest on tak podobny do wielu
innych, jest niepowtarzalny, jedyny w życiu. Wszystkie inne nie są
już tym dniem, który właśnie mija.
Cyka
zegar, który stoi w pokoju i odmierza czas Jest pięć minut po
czternastej.
Jestem
coraz częściej wyciszona. Gdzie podziały się moje dawne porywy i
wzruszenia?
Kiedyś
radość od smutku oddzielona była całą przestrzenią. Serce i
dusza wyrywały się do działania, do radości, do życia pełną
piersią. Teraz w działaniu bardziej kieruję się logiką niż
emocjami. Silne emocje męczą. Radość i smutek są blisko siebie.
A we mnie jest wiele pogodzenia się z tym, co właśnie przeżywam i
wiele rezygnacji. Coraz bardziej potrzebny jest spokój.
Ot jesień. Jeszcze piękna i złota, ale już jesień.
Ot jesień. Jeszcze piękna i złota, ale już jesień.
Czesław Miłosz - Miłość
Piękne słowa, takie prawdziwe. Szczególnie spodobały mi się te o tęsknocie bycia seniorką rodu. My teraz rozumiemy naszych rodziców. Czas tak szybko płynie, że czasem aż boli :( Serdecznie Cię pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo, co mnie kiedyś wkurzało, teraz mnie rozczula. Również serdecznie Cię pozdrawiam.
UsuńPiękny wpis Mario. Ślę pozdrowienia z Kraju Lessów. U mnie też zegar tyka.
OdpowiedzUsuńTen zegar mógłby się tak nie spieszyć. Bardzo dziękuję za piękny komentarz.
UsuńCzasami znajduję stare teksty na dysku zewnętrznym i jak mi się bardzo spodoba, wykorzystuję dzisiaj do notatek. To z reguły same opowiadania i poezja. Wierszy mam bardzo dużo, ale nad nimi musiałabym dłużej posiedzieć. Wymagają zderzenia się z moją dojrzałością i nabywanym doświadczeniem, czyli redaguję sobie po jednym. Nie wszystko na raz.
OdpowiedzUsuńTym bardziej więc rozumiem, że odkopanie i opublikowanie tego tekstu sprzed lat, jest dla Ciebie niebanalne.
Długo się zastanawiałam, czy go wstawić.
UsuńMarysiu, czy to było wtedy, kiedy pisałaś książkę, którą znam? Co z Twoim nowym pomysłem? Wierzę, że nie zrezygnowałaś.
OdpowiedzUsuńSerdeczności. :))
Tak! To było wtedy. A nowy pomysł jest wciąż aktualny. Trochę pracę przy nim wstrzymuje moja pamięć o tym jak robiłam ręcznie mapki i wiele, wiele razy je powtarzałam. Twoje drzewo ogromnie mi się podobało. Nie wiem tylko, czy do pracy z takim drzewem trzeba wstawić do komputera program, a jeżeli tak, to jak on się nazywa. Sama bym go nie wstawiła, bo to dla mnie wyższa szkoła jazdy, ale w święta będą u mnie komputerowcy, to może by sobie poradzili. Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńJa korzystam z kilku programów graficznych. Gdybyś mi napisała jakie masz w komputerze, mogłabym sprawdzić i odpowiedzieć, czy obyłoby się bez wgrywania czegoś nowego. Na pewno wystarczy PhotoScape X, lub starsza wersja tego programu.
UsuńBuziaczki :)
Mam wgrany do komputera program: Inkscape 0,91. Korzystam z niego przy robieniu moich grafik.
UsuńBardzo ciekawe zapiski...a co sama dziś o nich myślisz?
OdpowiedzUsuńNie mam takowych sprzed 20 lat, kiedyś nie pisałam nawet pamiętnika, bo wydawało mi się, że moje Zycie jest zwyczajne, że szkoda marnować papier...dziś chętnie przyjrzałabym się sobie sprzed wielu lat.
Gdy dziś przyglądam się tej dawnej Marii to dochodzę do wniosku, że jestem od niej dojrzalsza emocjonalnie i psychicznie, jeśli można to tak określić. Człowiek zdobywa mądrość przez całe swoje życie i wcale nie jestem pewna, czy jest mądry, gdy odchodzi już z tego świata.
Usuń20 lat do tyłu- to przepaść czasowa! Szczególnie,gdy starość dopada już tak bez znieczulenia... Ale nie tęsknię za tamtym czasem- było, minęło! I dobrze! ;)
OdpowiedzUsuńJa też nie tęsknię, ale czasem chciałabym poszybować w przeszłość, spotkać Bliskich Ludzi, przyjrzeć się, czy się zmienili i jak, i wrócić do tego, co jest dziś.
UsuńPiękne wspomnienie chwili. Masz rację Marysiu, że każdy chce robić po swojemu. I powiem Ci, że bez względu na wiek :) Dziś opiekowałam się moją Calineczką i ta dwuletnia istotka ma bardzo sprecyzowane zdanie, mówi zdecydowanie: nie, nie chcę - i nie da się jej przekonać, trzeba używać szarych komórek :)))
OdpowiedzUsuńA ile się człowiek przy tym namęczy ;)
Bo to jest już zdecydowana mała kobietka. I dobrze. Teraz dzieci wiedzą, czego chcą i starają się spróbować wszystkiego, co nowe. A my im w tym poznawaniu świata tylko pomagamy.
OdpowiedzUsuńPięknie napisane i myślę, że z perspektywy czasu już byś teraz inaczej postrzegała tę jesień sprzed 20 lat i tę obecną.. Bardzo bym chciała by Twoje dzieci mogły przeczytać Twoje zapiski. Może częściej by zaglądały do seniorki rodu i bardziej doceniły jej mądrość życiową i doświadczenie. Ja bardzo lubię rozmawiać z Mamą, robię to codziennie i nie zamierzam przestać choćbym nie wiem jak była zabiegana..
OdpowiedzUsuń