Na dwór wychodzę tylko wtedy, gdy należy zrobić zakupy w sklepie, lub gdy trzeba wynieść śmieci. Częste wyjazdy do Warszawy na rehabilitację wstrzymane są do wiosny. Toteż siedzę w domu i myślę. Zdarza się, że moje myśli lecą w przeszłość.
Ta przeszłość - to moje lata dziecięce.
To lampa naftowa w mieszkaniu i odrabianie lekcji w półmroku, to babcia, która przędzie na kółku wełnę z naszych owiec, z której później mama zrobi nam ciepłe swetry. I kiedy tak patrzę z wysokości moich dzisiejszych 84 lat na tę dziewczynkę, która biegała po podwórku przy szkole, na górze której mieszkaliśmy to przeżywam wiele czasami sprzecznych ze sobą uczuć. Z jednej strony czuję wzruszenie, a z drugiej strony zdumiewa mnie moja ogromna wtedy niedojrzałość. Przed oczami przesuwają się obraz za obrazem, jak klisza z nagranym filmem. W półmroku widzę krzątającą się przy kuchni mamę. W jednym garnku gotują się ziemniaki, a w drugim zacierki na mleku. Ziemniaki zalewało się zacierkami na mleku i było smaczne jedzenie - jak kiedyś myślałam. Nie wyobrażałam sobie ziemniaków osobno i zacierek na mleku obok w drugim talerzu.
Dziś wieczorem musiałam ugotować ziemniaki, bo stały obrane w wodzie od południe, a ponieważ miałam ochotę na zacierki na mleku, więc zacierki też ugotowałam. Nałożyłam sobie ziemniaków i zalałam je zacierkami na mleku, tak jak robiła to kiedyś moja mama.
Przełknęłam kilka łyżek i odstawiłam talerz. To była nieokreślonego smaku gizdra.
Nagle zrozumiałam, że te zacierki z ziemniakami jedzone po wojnie to była konieczność, a nie wybór. Krowa była jedna i mleka musiało starczyć dla całej rodziny, a ziemniaki wykopane jesienią z pola zastępowały chleb, o który tuż po wojnie było bardzo trudno.
Wspomnienia
-
Odwiedzaj swoje wspomnienia,
Uszyj dla niech płócienne pokrowce.
Odsłoń okna i otwórz powietrze.
Bądź dla nich serdeczny i nigdy
nie daj im poznać po sobie.
- To są twoje wspomnienia.
Myśl o tym, kiedy płyniesz
w sargassowym morzu pamięci
i trawa morska zarasta ci usta.
To są twoje wspomnienia, których
nie zapomnisz aż do końca życia.
Ernesto Cortazar Sentiments

Tak jest dokładnie jak opisałaś. Mimo, że coś różni się od tego co było dawniej, to wspomnienia zostają i warto do tego wracać.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zajrzałaś do mnie. Zapraszam Cię do dalszych odwiedzin.
UsuńPatrzę na małą dziewczynkę, którą kiedyś byłam, a później widzę dorosłą już kobietę i dziś wiem, że te doświadczenia mnie zmieniały, które były bardzo bolesne. Ale to, co nowe i ciekawe w bólach się rodzi. Serdecznie Cię pozdrawiam.
To nie tylko dlatego, że we wspomnieniach wszystko smakuje lepiej. Ale i dlatego, że teraz i ziemniaki i mleko nie są już same w sobie tak dobre,jak kiedyś. Nawet sól jest mniej słona, co niedawno dostrzegłam. Pozdrawiam Ciebie i tą dziewczynkę ze wspomnień :)
OdpowiedzUsuńTa dziewczynka ze wspomnień przeszła daleką i trudną drogę, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Serdeczności przesyłam.
UsuńI u mnie wspomnienia wróciły, tym bardziej, że rodzina zjawiła się na pogrzeb, to i okazji do wspomnień było mnóstwo.
OdpowiedzUsuńWspomnienia to przecież ważna część naszego życia, które nas kształtowało. To jakby film, w którym widać jak się zmienialiśmy i co na te zmiany wpłynęło. Ściskam Cię mocno.
OdpowiedzUsuńNie wyobrażam sobie życia bez wspomnień
OdpowiedzUsuńByła bieda ale chyba byliśmy bardziej szczęśliwi ,nie mam na myśli czasu wojny.Zgadzam się z poprzedniczka ,jedzenie było smaczniejsze.Wracając np do soli to moja mama sypala ścieżki wokół grobów i skalniaków co by trawa nie rosła, dzisiaj to nic nie daje .Pozdrawia mała Marysie mała Ula z krzywymi nogami i z grzywka powyżej czoła z tamtych lat.
Małą Ulę pozdrawia mała Marysia z dwoma cienkimi warkoczykami.
UsuńStaram się patrzeć w przyszłość, mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńPatrzenie w przyszłość jest przede wszystkim dla ludzi młodych. Ci zaawansowani wiekiem, do których i ja się zaliczam, boją się zobaczyć lub poczuć to, co dołuje i co związane jest z odchodzeniem.
OdpowiedzUsuńJestem wierząca, nie boję przemijania.
UsuńJa wspomnienia mam trochę inne, urodziłam się 10 lat po wyzwoleniu,ale wspomnień z dzieciństwa nie lubię dlatego że moja mama zmarła kiedy miałam siedem lat. Do tej pory uważam to za wielką niesprawiedliwość. Zawsze zazdrościłam koleżankom że miały mamy i jakieś zakazy, ograniczenia,mną się nikt nie przejmował.Wolę teraźniejszość, co prawda mąż zmarł za wcześnie ale mam super córkę.
OdpowiedzUsuńJa lubię swoją teraźniejszość. Jeżeli coś chciałabym zatrzymać z przeszłości, to szczupłą sylwetkę i sprawność fizyczną, którą miałam kiedyś.Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńWe wspomnieniach wiele rzeczy pamięta się jako dobre i kolorowe a przecież tamta rzeczywistość wcale nie była różami usłana...
OdpowiedzUsuńAle na lata dziecięce patrzy się inaczej, niż na te późniejsze.
OdpowiedzUsuńCzasy i smaki zmieniaja sie, im wiec3ej mamy, tym mniej nam smakuje... a wiele rzeczy po prostu nie musimy juz jesc. One smakuja jedynie we wspomnienach. Dobrego Nowego Roku Ci zycze!
OdpowiedzUsuńDla Ciebie także wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku.
OdpowiedzUsuńMarysiu,wzruszające wspomnienia. Dowód, że wciąż jesteśmy sobą bez względu na upływ czasu, na zmiany w wyglądzie. Ty jesteś małą Marysią, Ula małą Ulą, a ja małą Anią z warkoczykami. Ale to wciąż ja, wiem co czułam w różnych momentach życia, czego się bałam, na co czekałam. Wiem, że
OdpowiedzUsuńmusiałam przejść przez wszystko, co mnie spotkało po drodze, żebym mogła dojść do miejsca w którym jestem teraz. Wiem, że musiałam tu dojść, bez względu na zawirowania i zbaczania z drogi. Bo każda z nas ma swoją drogę, a wspomnienia pozwalają nieraz ją wyprostować, nie zagubić się...
Maryniu, najserdeczniejsze życzenia na cały nadchodzący rok :))) Jesteś wspaniałą dziewczynką :)))