Po przeczytaniu wpisu Skarlet o tym, że trzeba chwile wolno smakować poleciałam na brzeg lasu. Było to zaledwie kilkadziesiąt metrów spaceru, a ja nie umiałam się skupić, na tym, co widziałam. Wzrokiem omiatałam drogę wylaną asfaltem, mijane domy i drzewa, a myślami byłam gdzieś daleko i co chwila w innym miejscu. Momentami przytomniałam, wracałam myślami do tego, co tu i teraz i znowu był odlot. Dopiero w lesie zaczęłam się uważnie rozglądać, ale to chyba raczej ze strachu, żeby nie wyskoczył do mnie jakiś nieznany mi pies, czy nie pokazał się ktoś obcy wyglądający podejrzanie. Z uczuciem ulgi opuściłam ścieżkę leśną. Zabrałam ze sobą tylko kępkę zielonego mchu, który umieściłam w domu w doniczce z ziemią w nadziei, że się ukorzeni i będzie przypominał mi wiosnę.
Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
wtorek, 25 lutego 2020
Tu i teraz.
Po przeczytaniu wpisu Skarlet o tym, że trzeba chwile wolno smakować poleciałam na brzeg lasu. Było to zaledwie kilkadziesiąt metrów spaceru, a ja nie umiałam się skupić, na tym, co widziałam. Wzrokiem omiatałam drogę wylaną asfaltem, mijane domy i drzewa, a myślami byłam gdzieś daleko i co chwila w innym miejscu. Momentami przytomniałam, wracałam myślami do tego, co tu i teraz i znowu był odlot. Dopiero w lesie zaczęłam się uważnie rozglądać, ale to chyba raczej ze strachu, żeby nie wyskoczył do mnie jakiś nieznany mi pies, czy nie pokazał się ktoś obcy wyglądający podejrzanie. Z uczuciem ulgi opuściłam ścieżkę leśną. Zabrałam ze sobą tylko kępkę zielonego mchu, który umieściłam w domu w doniczce z ziemią w nadziei, że się ukorzeni i będzie przypominał mi wiosnę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Skutki.
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...
-
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Wszystkim dużo zdrowia, spokoju i miłego spotkania przy rodzinnym stole. Niech...
-
Od rana jestem bardzo niespokojna. Niby nic mi nie jest, a źle się czuję. Mam ucisk w głowie i pojawiają się same niepokojące myśli. Siadam ...
-
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...


Podoba mi się Twój nowy pomysł na umieszczanie na blogu wybranych złotych myśli. Grafika z pięknie dobranymi kolorkami, super. Co do leśnych wycieczek, to sama nigdy takich nie urządzam. Ze strachu przed złym człowiekiem. Marysiu, życzę zdrowia i dobrego samopoczucia. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że podoba Ci się mój nowy pomysł dotyczący wstawiania złotych myśli do bloga. Czasami przychodzą człowiekowi różne pomysły do głowy i to jest właśnie jeden z nich. Też pozdrawiam. Marysia.
UsuńCytaty bardzo na czasie:-)
OdpowiedzUsuńW lesie można się zapomnieć, czasu się nie liczy, choć spotkać dzikiego zwierza bym nie chciała...
Takie na czasie cytaty starałam się wybrać. Uśmiecham się ciepło do Ciebie. Marysia.
UsuńTak... Odważni jesteśmy niekiedy w ciszy domostwa aż do przesady...
OdpowiedzUsuńA poza nim?
Mazury przed kilkudziesięciu laty...
Idę...
Zza krętu w moim kierunku pędzi spory pies...
Przyspieszam kroku... On także...
Wpadam w trucht... Pies podobnie...
Przechodzę w bieg... Bydlę za mną...
Wchodzę na solidnych rozmiarów głaz narzutowy...
Pies podbiega... przykuca na tylnych łapach... merda przyjaźnie ogonem...
Ten cholernik uśmiecha się [ta to widziałem]...
Wiadomo... Pies przyjacielem człowieka...
To po jaką jasną.... ja ten kilometr przegnałem, skoro ani lubię, ani mogę, ani powinienem?
A pomysł z bon-motami, skrzydlatymi słowami i złotymi myślami - przedni!
Spokojnego dnia życzę...
Ciekawa historia z pieskiem. Swoją opowiem w najbliższym wpisie. Pozdrawiam. Maria
UsuńZłote myśli?- jak najbardziej! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podobają.
UsuńWe mnie też nie ma zbyt wiele odwagi. Nie wybrałabym się sama do lasu.
OdpowiedzUsuńA myśl o deprawacji przez wyborców - bardzo prawdziwa.
Pozdrawiam serdecznie :)
Ciebie także bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie rady, bez których nie wiem, czy bym sobie poradziła przy prowadzeniu mojego bloga.
UsuńCzęsto wychodzę sama na spacery i wtedy moje myśli szusują to tu to tam... taki wewnętrzny relaks, bardzo to lubię. Las mi nie straszny, jedyne na co zawsze musiałam w Polsce uważać, to dziki, ale jakoś się dogadywaliśmy i wychodziłam cało z tych bliskich spotkań.
OdpowiedzUsuńJa, na szczęście, nigdy dzików w lesie nie widziałam. Gdybym je zobaczyła to gacie mogłyby być pełne.
UsuńGrafika w stylu wiosennym, piękna.Sama do lasu nie pójdę, jak ostatnio byłam z bratem w lesie to zauważyłem że las był jakby skopany , to były świeże ślady dzików, nie pomyslałam sobie nic. Niestety jak syna pogoniły pod domem i siostrzeniec na obrzeżu Krakowa codziennie je prawie widuje to już bym sama nie poszła, Pozdrawiam i ściskam.
OdpowiedzUsuńJa weszłam tylko na brzeg lasu. Dalej bym się nie odważyła iść sama.
UsuńJeste, pełna uznania dla Twojego pomysłu.
OdpowiedzUsuńZłote myśli są bardzo mądre i życiowe.
A ja bardzo lubię samotne spacery....
Pozdrawiam najserdeczniej Marysiu :-)
Ja wolę chodzić na krótkie spacery w towarzystwie bliskiej mi osoby. Kiedyś, gdy byłam dużo młodsza i miałam zdrowe nogi pokonywaliśmy z Mężem całe kilometry leśnych ścieżek.
UsuńMarysiu, wpadła mi w rękę książeczka "Myśli wyszukane" Józefa Tischnera. Otworzyłam na chybił trafił - cytuję. " Szyderstwo to śmiech, który idzie przez świat, głosząc klęskę dobra".
OdpowiedzUsuńSzyderstwo ostatnio się u nas rozpanoszyło...
Bardzo mnie zainteresowała książeczka autorstwa Józefa Tischnera. Kiedy ona została wydana?
OdpowiedzUsuńMarysiu, to Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2000, wybór: Wojciech Bonowicz.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Dawne wydanie, ale będę szukała.
UsuńBo z samotnymi spacerami różnie bywa. Cóż, można też kupić gaz pieprzowy na agresywne psy (raz musieliśmy z mężem użyć, zostaliśmy zaatakowani i dobrze, że nie byłam sama, bo nie wiem, czy ze strachu nie straciłabym głowy). A może i gaz na agresywnych ludzi... Nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać na swojej drodze.
OdpowiedzUsuńDziś sama mam psy na działce, ale kiedyś psów bałam się panicznie.
UsuńBardzo lubię Twego bloga Mario. Ślę serdeczności !
OdpowiedzUsuń