wtorek, 25 lutego 2020

Tu i teraz.


Po przeczytaniu wpisu Skarlet o tym, że trzeba chwile wolno smakować poleciałam na brzeg lasu. Było to zaledwie kilkadziesiąt metrów spaceru, a ja nie umiałam się skupić, na tym, co widziałam. Wzrokiem omiatałam drogę wylaną asfaltem, mijane domy i drzewa, a myślami byłam gdzieś daleko i co chwila w innym miejscu. Momentami przytomniałam, wracałam myślami do tego, co tu i teraz i znowu był odlot. Dopiero w lesie zaczęłam się uważnie rozglądać, ale to chyba raczej ze strachu, żeby nie wyskoczył do mnie jakiś nieznany mi pies, czy nie pokazał się ktoś obcy  wyglądający podejrzanie. Z uczuciem ulgi opuściłam ścieżkę leśną. Zabrałam ze sobą tylko kępkę zielonego mchu, który umieściłam w domu w doniczce z ziemią w nadziei, że się ukorzeni i będzie przypominał mi wiosnę.

Co tu dużo gadać odważna jestem, gdy siedzę u siebie w pokoju, lub jestem na pobliskiej ulicy, czy w mieście wśród ludzi. Samotność dobrze znoszę tylko w swoim domu przy czytaniu czasopism lub książek albo, gdy siedzę przed komputerem.


Giovanni Marradi - Just for You ... - YouTube





23 komentarze:

  1. Podoba mi się Twój nowy pomysł na umieszczanie na blogu wybranych złotych myśli. Grafika z pięknie dobranymi kolorkami, super. Co do leśnych wycieczek, to sama nigdy takich nie urządzam. Ze strachu przed złym człowiekiem. Marysiu, życzę zdrowia i dobrego samopoczucia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podoba Ci się mój nowy pomysł dotyczący wstawiania złotych myśli do bloga. Czasami przychodzą człowiekowi różne pomysły do głowy i to jest właśnie jeden z nich. Też pozdrawiam. Marysia.

      Usuń
  2. Cytaty bardzo na czasie:-)
    W lesie można się zapomnieć, czasu się nie liczy, choć spotkać dzikiego zwierza bym nie chciała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie na czasie cytaty starałam się wybrać. Uśmiecham się ciepło do Ciebie. Marysia.

      Usuń
  3. Tak... Odważni jesteśmy niekiedy w ciszy domostwa aż do przesady...
    A poza nim?
    Mazury przed kilkudziesięciu laty...
    Idę...
    Zza krętu w moim kierunku pędzi spory pies...
    Przyspieszam kroku... On także...
    Wpadam w trucht... Pies podobnie...
    Przechodzę w bieg... Bydlę za mną...
    Wchodzę na solidnych rozmiarów głaz narzutowy...
    Pies podbiega... przykuca na tylnych łapach... merda przyjaźnie ogonem...
    Ten cholernik uśmiecha się [ta to widziałem]...
    Wiadomo... Pies przyjacielem człowieka...
    To po jaką jasną.... ja ten kilometr przegnałem, skoro ani lubię, ani mogę, ani powinienem?
    A pomysł z bon-motami, skrzydlatymi słowami i złotymi myślami - przedni!
    Spokojnego dnia życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa historia z pieskiem. Swoją opowiem w najbliższym wpisie. Pozdrawiam. Maria

      Usuń
  4. Złote myśli?- jak najbardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. We mnie też nie ma zbyt wiele odwagi. Nie wybrałabym się sama do lasu.
    A myśl o deprawacji przez wyborców - bardzo prawdziwa.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie także bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie rady, bez których nie wiem, czy bym sobie poradziła przy prowadzeniu mojego bloga.

      Usuń
  6. Często wychodzę sama na spacery i wtedy moje myśli szusują to tu to tam... taki wewnętrzny relaks, bardzo to lubię. Las mi nie straszny, jedyne na co zawsze musiałam w Polsce uważać, to dziki, ale jakoś się dogadywaliśmy i wychodziłam cało z tych bliskich spotkań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, na szczęście, nigdy dzików w lesie nie widziałam. Gdybym je zobaczyła to gacie mogłyby być pełne.

      Usuń
  7. Grafika w stylu wiosennym, piękna.Sama do lasu nie pójdę, jak ostatnio byłam z bratem w lesie to zauważyłem że las był jakby skopany , to były świeże ślady dzików, nie pomyslałam sobie nic. Niestety jak syna pogoniły pod domem i siostrzeniec na obrzeżu Krakowa codziennie je prawie widuje to już bym sama nie poszła, Pozdrawiam i ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja weszłam tylko na brzeg lasu. Dalej bym się nie odważyła iść sama.

      Usuń
  8. Jeste, pełna uznania dla Twojego pomysłu.
    Złote myśli są bardzo mądre i życiowe.
    A ja bardzo lubię samotne spacery....
    Pozdrawiam najserdeczniej Marysiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę chodzić na krótkie spacery w towarzystwie bliskiej mi osoby. Kiedyś, gdy byłam dużo młodsza i miałam zdrowe nogi pokonywaliśmy z Mężem całe kilometry leśnych ścieżek.

      Usuń
  9. Marysiu, wpadła mi w rękę książeczka "Myśli wyszukane" Józefa Tischnera. Otworzyłam na chybił trafił - cytuję. " Szyderstwo to śmiech, który idzie przez świat, głosząc klęskę dobra".
    Szyderstwo ostatnio się u nas rozpanoszyło...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie zainteresowała książeczka autorstwa Józefa Tischnera. Kiedy ona została wydana?

    OdpowiedzUsuń
  11. Marysiu, to Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2000, wybór: Wojciech Bonowicz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo z samotnymi spacerami różnie bywa. Cóż, można też kupić gaz pieprzowy na agresywne psy (raz musieliśmy z mężem użyć, zostaliśmy zaatakowani i dobrze, że nie byłam sama, bo nie wiem, czy ze strachu nie straciłabym głowy). A może i gaz na agresywnych ludzi... Nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać na swojej drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś sama mam psy na działce, ale kiedyś psów bałam się panicznie.

      Usuń
  13. Bardzo lubię Twego bloga Mario. Ślę serdeczności !

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...