Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
sobota, 24 sierpnia 2019
Sobota.
Wczoraj miałam dzień doprowadzania domu do porządku. Najpierw zrobiłam przeogromne pranie Zgodnie z powiedzeniem - Garderoby do choroby, a jak moja stara pierze, to ja nagi leżę - przez cały dzień ładowałam pralkę i wieszałam uprane rzeczy na sznurkach rozwieszonych na dworze. Uprane zostało wszystko, co tylko wpadło mi w ręce, nawet kołdry ze sztucznego tworzywa, pod którymi śpimy. Teraz mam do zmaglowania górę pościeli, koszul itd. itd. , ale z tą robotą poczekam, aż się trochę ochłodzi. Dziś zmagluję tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
Koniec lata, a upały nie odpuszczają. Jeśli pogoda się nie zmieni i początek września będzie bardzo gorący, to przedłużę sobie czas siedzenia w domu. Nawet spacer rano do sklepów w mojej miejscowości jest teraz bardzo męczący. Nie miałabym odwagi jechać do rozgrzanego miasta.
Całe szczęście, że w mieszkaniu mamy temperaturę umiarkowaną, a mimo to chodzę po mieszkaniu prawie naga i niecierpliwie czekam na zmianę pogody.
Jest wieczór. Jestem bardzo zmęczona. Marzę o letniej kąpieli i o łóżeczku. Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Skutki.
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...
-
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Wszystkim dużo zdrowia, spokoju i miłego spotkania przy rodzinnym stole. Niech...
-
Od rana jestem bardzo niespokojna. Niby nic mi nie jest, a źle się czuję. Mam ucisk w głowie i pojawiają się same niepokojące myśli. Siadam ...
-
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...

Marysiu, czyli ogarnęła Cię twórcza wena "sprzątaniowa".
OdpowiedzUsuńPoddałaś się jej i wykorzystałaś do ostatka, gratuluję :))) Ranki i wieczory są już chłodne, gorąco tylko w ciągu dnia, lecz to już "inny gorąc" niż miesiąc temu. Jednak - jeśli dla Ciebie za ciepło to mądrze robisz oszczędzając się. Nic przecież nie musisz, spokojnie możesz sobie robić wszystko zgodnie z własnym rytmem i upodobaniem. Buziaki serdeczne :)))
To chyba zaraziłaś się ode mnie, mam to za sobą, bo wiedziałam, że po weselu i przed powrotem do pracy muszę mieć to zrobione.
OdpowiedzUsuńAle jaka satysfakcja że otoczenie uporządkowane:-)
Prasować nie cierpię, więc robię to na raty i coś wtedy oglądam w TV.
Staram się aby w naszym mieszkaniu również była umiarkowana temperatura. Pamiętam jak kiedyś 'walczyłam' z rodzicami, żeby przestali otwierać okna w czasie upałów, bo wszystko leci do środka i to nie ma sensu. W dodatku mieli pokój na południe. Do tej pory się gotują na własne życzenie.
OdpowiedzUsuńA u nas w mieszkaniu całkiem znośnie i tak pozostanie.
Też musiałam się na ten czas ograniczyć w wielu sprawach. Nie ma wyjść na rower, a jogging praktykuję tylko od jesieni do wiosny. Nie spaceruję już tak jak kiedyś w poranki. Ale cierpliwie czekam, bo wkrótce jesień mnie wyswobodzi. Mam to szczęście, że mogę się wybrać w góry gdzie jest 10-15 stopni chłodniej.
Ale powroty w doliny bolą. Nagle ciśnienie w czaszce wzrasta. Mimo tego i tak sądzę, że warto uciekać choćby tylko na pół dnia.
Chyba mnie zmotywowałaś do sprzątniecia stryszku, bo zbyt dużo tam zbędnych rzeczy! ;(
OdpowiedzUsuńMnie pozostały jeszcze przyzwyczajenia z okresu mojej pracy zawodowej, kiedy większe porządki robiło się w soboty. Staram się jednak sprzątać i prać w środku tygodnia. Żelazka używam rzadko a pościeli nie prasuję w ogóle. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJaka piękna, słoneczna, optymistyczna grafika :)) Skłania do uśmiechu :))
OdpowiedzUsuńŚciskam, Marysiu :))
Ślę pozytywne pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńJak pomyślę, ile i mnie porządków w domu czeka, to nie chce mi się tam na razie wracać ;) Chowaj się do cienia.. u nas na razie duża ilość słońca mile widziana. Póki zdrowie dopisuje to korzystamy. Ściskam serdecznie i wytrwałości do jesieni :)
OdpowiedzUsuńPorządki robię na bieżąco, pranie również, a żelazka nie używam. Z suszarki wychodzi prawie jak spod żelazka, jeśli się nie przesuszy. U mie Marysiu upały do 40, dzis się ochłodziło. Znów ugryzło mnie coś i boję się nawet z poranną kawą wychodzić na zewnątrz. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńLato jest cudne, ale mogłoby być bez gryzących owadów, a gdyby jeszcze można było pozbyć się różnych ograniczeń związanych z wiekiem i ze stanem zdrowia, to byłoby super. Ale nie ma co narzekać. Trzeba korzystać z tego, co wciąż jeszcze jest.
OdpowiedzUsuńNie mogę Cię odwiedzić, bo nie mam Twojego adresu. Na hasło Anonimowy nie otwiera się żadna strona. Dlatego z mojego bloga bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i zapraszam do dalszych odwiedzin. Marysia.