Dobrze, że grafiki lubię tworzyć i chociaż nie potrafię wyjść poza szablon, to nie są one identyczne. Różnią się rozmieszczeniem elementów, barwami, nałożonymi filtrami.
Może na szablon, którym jest teraz moje życie w czasie wakacji, też warto byłoby nałożyć jakieś filtry. Tymi filtrami na przykład mogłoby być, inne niż dotychczas spojrzenie na to, co codzienne, powtarzalne.
Jestem przecież żywym człowiekiem i jako żywy człowiek czuję, widzę, słyszę, przeżywam zwykle dosyć mocno różne sytuacje życiowe. Jutro spróbuję spojrzeć przez inny pryzmat na swoje wakacyjne życie. Dziś jestem już zmęczona
Właśnie przyszła do mnie nasza kocica i postanowiła mi pomóc w pisaniu. Wskoczyła na stół, ułożyła się przed komputerem i świecącą lampką, bo tu cieplutko i mruczy zadowolona. Co jakiś czas trąca mnie łebkiem lub noskiem. Wyraża w ten sposób swoje zadowolenie. A ja ostrożnie się poruszam, żeby jej nie przeszkadzać i wracam do dzisiejszych osiągnięć.
A osiągnięcia mam niebywałe. Wykopałam dziś rządek posadzonych ziemniaków i zebraliśmy z Mężem maliny.
Cały zbiór ziemniaków mieści się na dnie koszyka.
Zebranych malin jest odrobina. Może będzie ze dwa małe słoiczki soku do omletów dla prawnusiów. Jesienią będę sadziła nową odmianę malin, bo te to niewypał. Na razie nie będę jeszcze starych krzaków wyrzucać, bo zanim nowe sadzonki się przyjmą i zaczną owocować to trochę czasu to zajmie, a ja nie chcę zostać bez soku malinowego. Tak, że planów mam sporo. Ważne tylko, aby zdrowie dopisało.


Bardzo chciałabym mieć dni spokojne, powtarzalne, nie zakłócane różnymi myślami i wydarzeniami burzącymi spokój. Spokój jest moim upragnionym stanem...
OdpowiedzUsuńZiemniaczki ładnie sie prezentują i na pewno smakują zupełnie inaczej niż sklepowe. A sok malinowy na zimę niezbędny.
Uściski najserdeczniejsze, Marysiu fruną w Twoją stronę:)))
Ziemniaków jest tyle, co kot napłakał, ale rzeczywiście są bardzo smaczne, podobnie jak nasze ekologiczne pomidory, którymi się zajadamy każdego dnia. Zrobiłam już nawet około 10 litrowych słoików przecieru na zimę.Ściskam Cię bardzo mocno. Marysia.
UsuńZ tą weną wcale nie jest tak źle, skoro wysmażyłaś taką długą notkę... ;)) Pisz dalej, pisz! O "niczym" całkiem fajnie umiesz pisać. :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ciepłe wsparcie mojego "talentu" pisarskiego. Po przeczytaniu takiego komentarza mam większą odwagę do robienia następnych wpisów. Całusy.
UsuńO tematy na blogu jak dotąd martwić się nie musisz. Nie ma potrzeby moim zdaniem. Zwabiłaś mnie do siebie treścią i zaglądam tu często. Mam nadzieję, że chęci do pisania nie przeminą, bo treść życia – choćby pozornie najzwyklejszego – taka zwyczajna nie jest. Każda inna i wyjątkowa.
OdpowiedzUsuńAniu! Bardzo Ci dziękuję za Twój przemiły komentarz. Ściskam Cię mocno. Marysia.
UsuńZ pozoru pisanie o niczym wcale takim nie jest, to jak pamiętnik, łapie ciekawe myśli, a my czytamy także między wierszami:-)
OdpowiedzUsuńLubię czytać i lubię też pisać. Staram się przy tym myśleć, analizować, dociekać. Pewno dlatego bardzo ciepło wspominam psychoterapię, którą wiele lat temu przeszłam i w czasie której trzeba było często starać się dotrzeć do różnych trudnych zakamarków życia.
UsuńZ pewnością i ekologiczne ziemniaczki są smaczniejsze i pomidorki, które dają obfity plon. Już 10 słojów przecieru zrobiłaś, to dużo. Grafika przypomina ozdobny talerz :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMam zbyt mało wiedzy, aby móc utworzyć jakąś inną grafikę. Te wstawione są podobne do siebie, jak rodzeństwo. Pozdrawiam.
UsuńWena twórcza jest potrzebna :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię witam na moim blogu. Cieszę się, że mnie odwiedziłaś.
OdpowiedzUsuńSwiety spokój i mozliwosc nicrobienia to to, co bardzo lubie, i plawie sie w tym :D
OdpowiedzUsuńPrzesyłam do Ciebie moc serdeczności. Marysia.
Usuńkoty zdecydowanie mają pociąg do komputerów. próbują nawet spać na klawiaturze.
OdpowiedzUsuńWitam Cię na moim blogu. Cieszę się, że mnie odwiedziłeś.
OdpowiedzUsuń