Andrzej Poniedzielski Wesoła dumka o starości.
Jest noc. Dokoła ciemność i cisza. Co jakiś czas niebo rozjaśnia błysk. Pewno w nocy będzie burza. Nie lubię burzy w nocy. Wszystkie błyski i gramoty są jakieś wyolbrzymione, niosące niepokój. Na szczęście nasze pieski nie boją się grzmotów. Mąż zapala im światło w ich pomieszczeniu i prawie błysków nie widzą. Nawet w wieczór sylwestrowy, kiedy ludzie odpalają fajerwerki, nie tylko się nie chowają przestraszone do swojego pomieszczenia, ale biegają i obszczekują huk i dziwne światła na niebie. Wcześniej mieliśmy pieska - Komara - który w czasie burzy wpadał w panikę. Nawet przy ludziach trząsł się ze strachu.
Wiem, co to znaczy panika. Dziś już trochę wyrosłam z młodzieńczych strachów, ale kiedyś, gdy byłam jeszcze młodą kobietą, każda burza powodowała u mnie panikę. Wydawało mi się, że każdy błysk - to piorun i że ten piorun jest skierowany prosto we mnie, nawet wtedy, gdy byłam w mieszkaniu. Czułam, że nawet gdybym schowała się w czasie burzy pod łóżkiem, to i tam piorun by mnie dopadł. Do dziś nie wiem, czy to było echo przeżyć wojennych, czy moja nadmierna lękliwość.
Minęło dzieciństwo, młodość, lata dojrzałe i znalazłam się w wieku mocno dojrzałym (nie chcę pisać że zestarzałam się). Wyraz - starość - źle według mnie brzmi i powoduje, że człowiek tak siebie nazywający od razu czuje się słabszy i mniej sprawny. Wiem jednak, że te lata minione wciąż są we mnie, razem z moimi latami obecnymi. Te lata minione ujawniają się nagle. To myśl, skojarzenie, jakieś podobieństwo do tego, co było, zamyślenie....
Znad ciemnej rzeki
- Znad ciemnej rzeki wiatr przylata
I mglistych wspomnień woń przynosi.
Pamięć maluje przeszłe lata,
Jak raj anielski dawni Włosi.
- Potem kask, miecz i pęd podróży,
Płomień na ostrzu smukłej dzidy,
Kiedy chadzałem w szatach burzy
I żeglowałem do Kolchidy.
Dzikie porywy i zapędy,
Zuchwałość butna i wyniosła...
Wreszcie manowce, winy, błędy
I połamane leżą wiosła.
W ruinach pająk sieci snuje,
Czas każe płacić wiosny długi.
Lecz nie żałuję, nie żałuję!
I wszystko spełniłbym raz drugi.
Bo coś w szaleństwach jest młodości,
Wśród lotu, wichru, skrzydeł szumu,
Co jest mądrzejsze od mądrości
I rozumniejsze od rozumu.

Przesyłam pozytywną energię :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję.
UsuńMarysiu, lata mijają, lecz to co ze sobą niosły pozostało w nas. Tworzy taką nierozerwalną całość. Mam odczucie (i pewność), że wciąż jestem tym samym człowiekiem, SOBĄ, półtoraroczną dziewczynką, która pomaga siostrze przeciąć na pół piłkę podczas malowania mieszkania, żeby nalać farbę do uciętej połówki. Niewiarygodne, że można coś takiego pamiętać, prawda? Jestem dwulatką jadącą w kabinie ciężarówki podczas przeprowadzki. Wciąż jestem tą samą istotą choć patrząc w lustro w okularach nie mogę uwierzyć, że to ja. Widzę mamę, babcię a ostatnio siostrę dostrzegłam. Bez okularów całość wygląda trochę lepiej ;-)
OdpowiedzUsuńTaką piękną afirmację znalazłam kiedyś i często sobie powtarzam gdy mnie męczą jakieś złe myśli: "Jestem w niekończącej się podróży przez wieczność i mam bardzo dużo czasu".
Wiersz Staffa uwielbiam, jest cudowny. Duuużo Ciepłego z Puchatym dla Ciebie :)))
Piękny komentarz i piękna afirmacja. Już afirmację zapisuję do rozmyślań dla siebie. Dla Ciebie wszelkiego ciepła. Tego za oknem, tego wewnętrznego, tego od życzliwych ludzi. Niech każdy dzień przynosi Ci radość i satysfakcję z tego, co robisz. Ściskam Cię mocno. Marysia.
OdpowiedzUsuńMaryniu, baaardzo dziękuję :))) Jesteś cudowna!!!
Usuńcałą noc u nas padało, burze słyszałam z daleka...ale pamiętam z młodości lipcową burzę, wieczór jak dzień od błyskawic, schowałam się w łazience, z dala od okien.
OdpowiedzUsuńPoniedzielski ma niespotykany typ poczucia humoru, zawsze słucham go chętnie, prowadził kiedyś konferansjerkę na koncercie sylwestrowym, na którym byłam, świetny był.
Poniedzielskiego znam tylko z nagrań w internecie. Bardzo mi się podoba.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWczoraj przyszła taka burza, że nawet się przestraszyłam, co zazwyczaj mi się nie zdarza. Tak grzmotnęło, że na chwilę światło zgasło, a echo niosło się potężne. Mimo wszystko lubię burze.
OdpowiedzUsuńPrzyszło mi na myśl, skoro już o tej starości wspominasz, że pokażę Ci mój post, w którym trochę specyficznie wypowiadam o starzeniu. Serdecznie zapraszam: http://ekstraktzycia.blogspot.com/2018/04/z-pasja-do-konca-zycia.html
Twój post przeczytałam. Bardzo mi się podobał. Ty się przygotowujesz mentalnie do przeżywania mocno dojrzałego wieku, ja go właśnie przeżywam. Każdy wiek dodaje coś do naszych doświadczeń życiowych. Stajemy się mądrzejsi (mam taką nadzieję) i bardziej doświadczeni. Serdecznie Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWidziałam i odpisałam.
UsuńWiem, że moje tzw. "przygotowania" mogą spełznąć na niczym jeśli zdrowia nie utrzymam. Są takie kwestie, na które wpływu się nie ma i tyle. Ale nie chcę obarczać się tymi myślami już teraz. Moje rówieśnice już aktualnie mają depresje z powodu starzenia się. Walczą z wiekiem wszelkimi środkami. Dla mnie to jest bez sensu.
Z przyjemnością przeczytałam Twoją notkę. A Poniedzielskiego bardzo, bardzo lubię! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że podobała Ci się moja notka, a Poniedzielskiego też bardzo lubię.
UsuńTeż nie lubię słowa "starość", brzmi jak "rezygnacja", może dotyczyć człowieka w każdym wieku.
OdpowiedzUsuńBurzy bardzo się boję i chyba tak już zostanie, niestety. Mój piesek próbuje ją przestraszyć głośnym warczeniem i szczekaniem.
Serdeczności :)
Pewno Twój piesek chce swoim warczeniem i szczekaniem odpędzić burzę od Ciebie. Psy - to prawdziwi przyjaciele. Przesyłam moc serdeczności.
UsuńPoniedzielskiego pragnęłam posłuchać na żywo i w ubiegłym roku spełniło się moje marzenie. Zachwycałam się, uśmiałam się i podziwiałam.Kocham jego teksty. Nad tą "Dumką o starości" zamyśliłam się.
OdpowiedzUsuńU mnie w nocy troszkę zagrzmiało i błyskało, ale spadł deszcz, po którym już dziś nie ma śladu.
Serdecznie pozdrawiam :)
Serdecznie pozdrawiam.
Ja poznałam teksty Poniedzielskiego w internecie. Bardzo mi się podobały. Serdeczności przesyłam.
OdpowiedzUsuńTo ja ,starsza młodzież poszkolna.Specjalistą od strachu przed burzą była moja mama, potrafiła wejść do takiego schowka gdzie nie było okna bądź okryć się grubym kocem.Pamiętam jak siedziała na łózku okryta tym kocem.Strasznie bała sie błyskawic.Ja tez się trochę boję ale nie do tego stopnia.Twoje pieski to unikalne są że burzy się nie boją.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZa to jak szłam do ogródka gracować zielsko i wzięłam do ręki grackę z drewnianym trzonkiem, to Fionka tak runęła do piwnicy, że myślałam, że się zabije. Pewno przypomniała jej się psia niedola. Fionkę, jako szczeniaczka z rodzeństwem i suką znalazła pani weterynarz w lesie, bez pokarmu, bez wody, skatowane i wyrzucone. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko. Cieszę się, że tu trafiłam
OdpowiedzUsuńCieszę się, że znowu będziemy mogły do siebie pisać.Marysia.
OdpowiedzUsuń33 year old Legal Assistant Leland Bottinelli, hailing from Frontier enjoys watching movies like Defendor and Lapidary. Took a trip to Pearling and drives a 600SEC. dodatkowy odczyt
OdpowiedzUsuń