Dziś wpis kompletnie mi się nie klei. Siedzę w domu, bo na dworze nie pada, a leje. Co prawda roboty nawet w mieszkaniu jest zawsze dużo, ale dziś nie mam nastroju do niczego. Marazm całkowity. Pewno warto byłoby zebrać z ogródka ogórki, ale poczekam, aż wyjrzy słonko. Nawet zabawa przy robieniu grafik dziś mnie nie pociąga. Najlepiej byłoby wskoczyć do łóżka, przykryć się kołdrą, zamknąć oczy i przespać to, czego się nie chce widzieć np. bałaganu na biurku i na podłodze w pokoju. Co prawda myśl Einsteina podana niżej trochę mnie podniosła na duchu, ale jednak porządek jest potrzebny chociażby po to, żeby zrobić miejsce na robienie następnego bałaganu. Nic na to nie poradzę. Nie jestem perfekcjonistką. Zrobiony z trudem porządek trwa najwyżej kilka godzin, a później wraca normalność, czyli bałagan. I im bardziej o porządek się staram, tym szybciej moje biurko zamienia się w stos różnych papierów, notatek, pudełek, leków itd.
Wiele lat temu, gdy byłam w Ośrodku Leczenia Nerwic, poznałam miłą dziewczynę, która miała
nerwicę związaną z poprawianiem wszelkich niedoskonałości tak u siebie, jak też w całym jej otoczeniu. Wszystko musiało być zrobione perfekcyjnie i na błysk wokoło. A ponieważ perfekcja nie zawsze jest możliwa, więc koleżanka ta ciągle coś poprawiała, zmieniała i była już tym tak zmęczona, że postanowiła przejść leczenie.
Ja takich problemów nigdy nie miałam i nie mam. Bałaganiarstwo mam we krwi. I nie znaczy to, że dobrze się czuję w totalnym bałaganie. Mój bałagan jest moim "porządkiem". Staram się pamiętać, gdzie jest jakaś kupka czegoś i gdzie leży. W którym pudełku czego szukać. Co znajduje się pod stertą książek wyjętych do przejrzenia, a co znajduje się w teczkach ułożonych na regale. Ten "porządek" ciągle się zmienia. Wszystko jest w ruchu.
A oto kilka cytatów na ten temat:
1. Nie mam bałaganu. Moje rzeczy po prostu prowadzą koczowniczy tryb życia. (autor niezn).
2. To nie jest bałagan, tylko bardzo skomplikowany porządek - Tłumaczył Puchatek Tygryskowi, który szukał czegoś w szafie.
3. Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam. (autor niezn.)
4. Sprzątanie to przenoszenie śmieci z jednego miejsca na drugie (autor niezn.)
5. "Sprzątanie nikogo jeszcze nie zabiło" - pomyślałem sobie, ale postanowiłem nie ryzykować.(temysli)
6. Bałagan nie zając, nie ucieknie. A szkoda. (aut. niezn).
Albert Einstein nie zachęcał do robienia porządków. Jego rady dotyczą całego życia człowieka, a nie drobiazgów bez znaczenia.

Nigdy nie miałam problemów z bałaganem... perfekcjonistką też nie jestem, bo idealnie w mieszkaniu nie jest, zawsze coś się znajdzie, np. brudne szyby w oknach lub niestarte kurze, ale po prostu bałaganu nie robię.
OdpowiedzUsuńMnie się ten bałagan zdarza.
UsuńPo powiedzeniu o pustym biurku bardzo przekonująco brzmią słowa Puchatka: To nie jest bałagan, tylko bardzo skomplikowany porządek. ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam, Marysiu, to co napisałaś w przedostatnim wpisie (ciekawie i jasno). Czy to znaczy, że kontynuujesz prace nad nową książką?
Serdeczności :)
Na razie rodzi się ona we mnie. Robię notatki i myślę w jakiej formie ją opracować. Serdeczności.
UsuńJak to w życiu bywa, raz jest wena do sprzątania raz jej nie ma.W sobotę po południu mogę stwierdzić że jest powiedzmy porządek, w ciągu tygodnia dochodzą niewiadomo skąd jakieś rzeczy, może je ktoś podrzuca? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńU mnie to podrzucanie następuje każdego dnia.I te wszystkie rzeczy podrzucam ja sama. Ale przy okazji sprzątania bałaganu mam okazję, żeby przy układaniu na nowo różnych notatek i rupieci zapoznać się z nimi dokładniej. Pozdrawiam.
UsuńPerfekcjonizm potrafi uprzykrzyć życie nie tylko perfekcjoniście, ale głównie otoczeniu, czasem przybiera ostre formy nadające się do leczenia...nie wiem czy można to całkowicie wyleczyć?
OdpowiedzUsuńTeż mam co do tego wątpliwości, tym bardziej, że perfekcjonizm jest często uważany za wzór do naśladowania.
UsuńPiękny wpis Mario, jak zawsze , od serca. Ja dziś rano miałem gonitwę z zakupami. Ślę serdeczne pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńA sprzątam gruntownie zawsze w piątki :)Moje mieszkanie ma jakieś 54 m2.
OdpowiedzUsuńJa mam spory dom, w którym sprzątam jak widzę, że należy już z odkurzaczem i ścierką po nim pobiegać.
UsuńCytaty o bałaganie do zapamiętania i stosowania. Mocny argument na każdą niekomfortową sytuację. ;))
OdpowiedzUsuńDlatego celowo je wstawiłam.
UsuńW takim razie... Puste biurko jest wyrazem posiadania umysłu uporządkowanego, pedantycznego, perfekcyjnego i - jak dla mnie - z lekka przerażającego w swym dążeniu do sprzątania, segregowania i porządkowania. To taki syndrom Syzyfa... Pchał, pchał [czyli porządkował, aż mu się na łeb zwaliło. I na nowo...Bo przecież dziś uporządkowane materiały, rzeczy,a nawet myśli, jutro [pojutrze, za...miesiąc]za cholerą nie dadzą się odnaleźć! A mogą być akurat potrzebne. W robionym przez siebie w papierowych zasobach bałaganie zawsze znajdę wszystko. Po prostu wiem gdzie, co leży...
OdpowiedzUsuńMoje książki stoją uporządkowane na regałach, a notatki leżą w opisanych skoroszytach. Na bałagan jest miejsce na biurku, przy którym pracuję.
UsuńMarysiu, cytaty o bałaganie bardzo mi się podobają. Wszystkie. Są takie... życiowe:) Prawdą jest, że po tzw. porządkach niczego nie mogę w papierach znaleźć, a przed - wszystko;)
OdpowiedzUsuńSłowa Einsteina też mi pasują, największy mam problem z byciem "tu i teraz" - mam wrażenie, że to dla mnie stan nieosiągalny ;( I życiu nie miałam pustego biurka... Buziaki!
Z tym byciem "tu i teraz" też mam problem. W myślach ciągle gdzieś pędzę i przeskakuję ze sprawy na sprawę. Buziaki.
OdpowiedzUsuńMieszkanie to nie muzeum ;) ale lubię porządek w mieszkaniu tylko zrobić trudniej, nie zawsze ma się ochotę i zdrowie. W życiu też staram się nie zostawiać ważnych spraw na potem. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWażnych spraw też nigdy nie zostawiam na na potem. Pozdrawiam.
UsuńBalaganu nie lubie, u mnie wszystko musi miec swoje miejsce, a trawa ma byc równo przystrzyzona ;) jednakze perfekcjonistka i koniecznoscia leczenia tego stanu nie jestem. bo Mirce wolno kopac dziury w ogrodzie, a szyby w oknach tez czasami wolaja o pomste do nieba. Mysle, ze mam to dobrze wywazone. Wazne, zeby nigdzie sie nie przykleic, i dlugo nie szukac, a to niestety czesto mam w pracy, po porzedniej szychcie... takiego stanu nienawidze. I rozpieprzu wszystkiego wszedzie.
OdpowiedzUsuńJa nieporządek mam zwykle na swoim biurku. Kiedy siadam do porcjowania swoich leków na tydzień, to często myślę o Tobie i o tym jak sobie radzisz z lekami dla wielu pacjentów. Ja dosyć często gubię się w moich lekach. Dla mnie jedna tabletka jest podobna do drugiej. O pomyłkę łatwo. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń