**********************
Właśnie zaczął się nowy dzień. Postaram się zapisywać to, co jest dokoła i to, co jest we mnie.
***********************
Wstałam dosyć późno, bo o godzinie 8 rano. ale ja siedzę zwykle do godziny 2 - 3 w nocy, więc rano muszę odespać. Wiem, że sen powinien się zaczynać sporo wcześniej, ale mnie się dobrze siedzi w nocy, więc tego nie zmieniam.
Na dworze jest jasno. Zapowiada się ładny, słoneczny dzień. A ja tych ładnych dni się boję, bo na słońcu od razu zaczyna się u mnie ucisk w głowie. Nawet kapelusz z szerokim rondem nie pomaga. Jest to uczucie bardzo niepokojące, więc w czasie upału siedzę w domu i moczę się w wannie.
A w domu i na działce praca bez końca. Już powinnam opleć zagonki, bo wyrosło wielkie zielsko. Pojawiają się pierwsze jesienne maliny i też trzeba się nimi zająć. Po malinach będzie rwanie owoców czarnego bzu (mam dwa duże krzaki na działce) i robienie soku na zimę, oczywiście zagotowanego. Pamiętam o tym. Jakiś czas temu moi sąsiedzi i moja córka, która ich odwiedziła, wypili trochę surowego soku z czarnego bzu i efekt był taki, że moja córka dostała w domu torsji (na szczęście bo opróżniła żołądek), a sąsiedzi prawie pobili się o to, kto ma pierwszy dopaść sedesu.
Ogórki już się kończą. Liście im zasychają. Dziś wyrwałam rośliny z ziemi. Z pędów oberwałam wszystkie ogóreczki, nawet te najmniejsze i zrobiłam z nich kilka słoików ogórków konserwowych. Zakupiłam już nowe nasiona ogórka do posiania w przyszłym roku. Lubię bawić się w ogrodnictwo. Krzaki pomidorów w tym roku bardzo chorowały na jakąś chorobę wirusową tak, że owoców jest mało, ale te, które wiszą na krzakach zaczynają dojrzewać. Dwa już zjadłam. Żaden z tych kupionych nie umywa się nawet, jeśli chodzi o smak, do tych z naszego ogródka. Nasze są słodkie z lekko kwaskowym posmakiem.
W polityce krajowej dzieje się. Każdego dnia ilość zachorowań na koronowirusa jest w Polsce większa, niż dnia poprzedniego. Odchodzą jedni ministrowie, przychodzą na ich miejsca drudzy. Uczniowie od 1 września mają pójść do szkoły, a koronawirus wciąż w natarciu. Każdego dnia duża ilość nowych zachorowań.
Do sklepów wyskakujemy z mężem samochodem. Zakładam maseczkę i obowiązkowo kapelusz na głowę i szybko staram się zrobić potrzebne zakupy.
Na zakończenie wiersz Wojciecha Młynarskiego
Nie wycofuj się
Byłaś ze mną cały PRL,
Potrafiłaś bić się i wykłócać,
Dziś Ci muszę śpiewać jak Jacques Brel:
"Nie opuszczaj mnie i nie porzucaj!"
Bo o wolność cały PRL
Bił się umysł Twój, i czyn, i słowa,
Dziś, gdy prawie osiągnęłaś cel,
To mi mówisz, że chcesz emigrować...
Jak bez Ciebie odbić się od dna?
Całkiem nie wiadomo, lecz wiadomo,
Że wewnętrzna emigracja ta
To w tej chwili jest najgorszy pomysł...
Na dziesiątkach politycznych scen
Tłum cwaniaczków chce mnie robić w konia,
Jest mi wciąż potrzebna niby tlen
Twoja lekkość, dystans i ironia.
Polityków paru trochę znam,
A bez Ciebie i trzech zdań nie skleję,
A gdy z nimi się w dyskusję wdam -
Oni nie zmądrzeją, ja zgłupieję...
Oni wciąż traktują jak ten śmieć
Moralności mej zasady wszystkie,
Lecz, gdy przegram - pragnę pewność mieć,
Że przegrałem w dobrym towarzystwie!
Chcę Cię mieć przy sobie noce, dnie,
Więc mnie, proszę, nie strasz swą absencją!
Ukochana, nie opuszczaj mnie,
Nie wycofuj się...
...Inteligencjo!

Dzielna jesteś Mario. Podziwiam Cię. Przesyłam pozdrowienia. Ta pandemia niepokoi. Ja z rana zawsze też szybkie zakupy, w maseczce i bez rozgadywania się :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie niepokoi, że dzieci idą do szkół. Mam prawnuków w wieku szkolnym i boję się o nich.
OdpowiedzUsuńDziś się wystałem pod kioskiem. Co niektórzy nie pamiętają o maskach. Zapraszam Cię serdecznie na Księgę Nocy :)
UsuńMało tego, że wirus nas nie opuszcza, to ponawia szturm i jest coraz więcej zachorowań. Też z niepokojem czekam na początek roku.
OdpowiedzUsuńByła pogłoska, że po powrocie z wakacji powinno być 2 tygodnie kwarantanny, żeby chociaż było wiadomo, na czym stoimy, ale to jednak były chyba tylko pogłoski...
Zdrowia życzę dzieciakom i nam wszystkim !
Czasami czuję się, jakbym była na ruchomych piaskach.
UsuńNo i popatrz... Przecież ja tyle znam z Młynarskiego - mojego ulubionego twórcy i równolatka [8 dni młodszy ode mnie!], a tego - wcale. Zażenowanie i radość, że dzięki Twemu wpisowi poznałem nowy i coraz bardziej aktualny, niestety, tekst. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że sprawiłam Ci radość. A zażenowanie chyba zupełnie niepotrzebne.
UsuńI dzisiaj nowy dzien, jakiś leniwy się zaczął. Ja po zakupy też co 2 lub 3 dzien, mrożę chleb. W dalszym ciągu są robione przetwory, w dni upalne tez nie chodziliśmy na działkę ,jeśli juz to wieczorem chociaż dobra działkowe zebrać. Z dziećmi to mam mieszane uczucia, jak nauczyć klasę I, II, rodzice pracują a i starsze roczniki mają problem z niektórymi przedmiotami. W kraju sa rozmaite programy nauczania zdalnego.To trudny temat, z drugiej strony zagrożenie. Cieżkie to wszystko. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKażda decyzja w sprawie nauczanie będzie trudna i obciążona różnymi zagrożeniami.
UsuńOj, z tym snem to istne utrapienie, ja już nie znajduję sposobu, by się wyspać jak należy.
OdpowiedzUsuńWszyscy czekają na powrót do szkół, o skutkach mało kto myśli, zobaczymy...
Ja czasami późnym już wieczorem nie mogę zasnąć, ale zawsze wtedy wiem, że mogę się wyspać rano, lub w środku dnia. A powrotu dzieci do szkół i przedszkoli bardzo się boję. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMaryniu, ja również boję się powrotu dzieci do szkół. Tym bardziej, że wirus wraz z turystami roznosi się po całym kraju i już nie da się go opanować. Boję się też, że - jak podczas dawnych epidemii - nastąpi selekcja naturalna zanim wynajdą skuteczną szczepionkę. Zresztą i wtedy część ciemnego luda nie będzie się szczepić, bo nikt go nie przekona, że białe jest białe...
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam rozmowę z Mikołajem Marcelą i dała mi dużo do myślenia w związku z potrzebami nauczania w XXI wieku. Ty, Marysiu, jako pedagog również coś ciekawego znajdziesz. Poszukaj sobie w necie informacji o nim i wywiadów z nim. Myślę, że ciekawością poczytasz i zajmiesz myśli tematem.
Buziaki! anka
W naszej prowincji wirus w ryzach, nowe zakazenia albo w ogóle sa, i liczy je sie na palcach jednej reki, badz calymi dniami, a kiedys ztygodniami, po prostu ich nie ma. Teraz znowu sa, bo ludzie z wojazy wracaja, na które w tych czasach oczxwiscie koniecznie musieli byc. No cóz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie serdecznie, badz zdrowa!
Szczęśliwie nie mam haluksów. Jeszcze nie mam!;)
OdpowiedzUsuń