Za kilka dni rozpoczyna się rok szkolny. Podobno wszystko jest pod kontrolą i powrót dzieci do szkół jest bezpieczny. W dodatku z wypowiedzi pani wicedyrektor jednej ze szkół warszawskich wynika, że najważniejsze jest myślenie pozytywne, a nie negatywne.
"Nie przywołujemy tego złego, co może się wydarzyć, a przeciwnie. Jeżeli będziemy emanować optymizmem i będziemy nastawieni na pozytywne rozwiązania, to one takie będą. Widzę, że niektórzy z państwa myślą negatywnie, myślą o tym co złego może się wydarzyć i to zło państwa spotyka. Człowiek dostaje to, czego pragnie, o czym ciągle myśli."- powiedziała Nawrocka-Rolewska podczas konferencji.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Koronawirus/Konferencja-MEN.-Zaskakujace-slowa-dyrektor-szkoly-o-epidemii-i-roku-szkolnym.
Też jestem zdania, że trzeba pozytywnie myśleć, ale to pozytywne myślenie musi być poprzedzone solidnym przygotowaniem szkół do przyjęcia dzieci. Samo pozytywne myślenie niczego nie załatwi, szczególnie w okresie, gdy koronawirus wciąż atakuje i zbiera śmiertelne żniwo.
Myślę także, że warto byłoby przyjrzeć się samemu procesowi nauczania i skorzystać z rad wybitnych ludzi nauki.
Nowy rok szkolny to już jesień. Mgły i pajęczyny w lesie wiszą na krzakach i drzewach. Ptaki szykują się do odlotu, a ja zaczynam przeglądać zimowe okrycia, bo ranki są już chłodne i widać, że zmienia się pora roku. Obecny rok nie jest zbyt łaskawy dla działkowiczów.
Zbieram pomidory z chorych krzaków i czekam, aż papryki dojrzeją i będzie można je włożyć do słoików. Co dwa dni zbieram maliny i robię z nich syrop na zimę dla dzieci, a gdy dojrzeją owoce czarnego bzu (mam na działce dwa duże krzaki) to sok będzie także z ich owoców.
Lubię jesień, chociaż to czas zadumy. Ale nie ma już upałów przed którymi musiałam się chronić w czasie lata, a wciąż jest jeszcze ciepło. Teraz trzeba przejrzeć ubrania na chłody jesienne i mrozy zimowe.
Leopold Staff
Po latach
Po długich latach pierwszy
raz
Idę jesienną tą aleją.
Jak mija czas, jak mija
czas.
Pożółkłe liście lip
się chwieją
I drży na ścieżce modry cień.
Z dwu stron
dwa rzędy pni czernieją.
Na ławkę, o stuletni
pień
Wspartą, rzuciłem nagle okiem…
Tutaj siedzieliśmy
w ów dzień…
Przeszedłem mimo szybkim krokiem.
Jesień.. Piosenka Czesława Niemena


Ciekawe myśli wybrałaś!
OdpowiedzUsuńStarałam się. Cieszę się, że je tak oceniłaś.
UsuńBardzo ciekawe myśli Mario. Ja też zastanawiam się nad powrotem dzieci i młodzieży do szkół. Moja Siostra jest czynną nauczycielką a chrześniaka mam w wieku przedszkolnym. Serdecznie pozdrawiam. Fakt - chłodniej już :)
OdpowiedzUsuńStarałam się znaleźć odpowiednie myśli. Cieszę się, że je tak oceniłeś. Pozdrawiam także. Maria.
UsuńPiękne myśli.Szkola też siedzi mi w głowie.Taka kolej pór roku, upały mnie też dobijały.Jakoś z syropem malinowym mam pecha, mam wrażenie że na drugi dzień już fermentuje. Nie wiem co źle robię.Przeciez przesypuje się go tylko cukrem i do ciepłego miejsca.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa do zebranych malin wsypuję cukier,na oko, ale tyle daję cukru, żeby sok był słodki. Garnek z malinami i cukrem stawiam na kuchni i gotuję kilka minut, aż pojawi się i zagotuje sok. Całość przecieram przez sitko, nalewam do czystego, wyparzonego słoiczka, i po zakręceniu go, pasteryzuję kilka minut zawartość. Taki syrop może stać nawet kilka lat. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDobry przepis.Dziekuje.
UsuńCieszę się, że mój przepis na syrop malinowy przyda Ci się.
UsuńPani Nawrockiej wróżę karierę w administracji szkolnej. Musi tylko odnowić zapas wazeliny...
OdpowiedzUsuńA dla Ciebie...
https://www.youtube.com/watch?v=4QbC5Xghs28
Dziękuję za piękną jesienną już piosenkę.
UsuńWspaniały wielowarstwowy tekst Marysiu.
OdpowiedzUsuńI na koniec jeszcze wiersz Leopolda Staffa i piosenka Niemena.
To ja odniosę się tym razem do pomidorów na chorych krzakach. Na mojej działce mam kilka krzaczków ... i niestety wszystkie pomidory zrobiły się czarne. Muszę je wyrzucić...
U mnie krzaki pomidorów są chore na chorobę wirusową. Owoce zrywam i dojrzewają w domu. Twoje pomidory prawdopodobnie mają zarazę ziemniaczaną. Nie wiem, jak sobie z zarazą radzić. Ja swoje pomidory kilka razy podlałam rozcieńczoną (1:10) gnojówką z pokrzyw.
UsuńZobaczymy jak będzie, gdy wrócę na dobre do kontaktów z uczniami napiszę, jak jest faktycznie...
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa jakie będą Twoje spostrzeżenia dotyczące samej szkoły i uczniów, a także nauczycieli. Co się zmieni, a co będzie bez zmian. Serdecznie Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń