Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
wtorek, 11 sierpnia 2020
Poezja.
Dzisiejszy wpis rozpoczynam od wstawienia przepięknej Modlitwy Bułata Okudżawy w rewelacyjnym wykonaniu Mariana Opani.
Ten utwór słyszałam w wykonaniu wielu wokalistów, ale najpiękniejsze, moim zdaniem, jest aktorskie wykonanie tego aktora.
Czemu zaczynam dzisiejszy wpis od Modlitwy i to akurat tej?
Bo zarówno tekst, jak i wykonanie to arcydzieło sztuki tak poetyckiej, jak i wokalnej. Takie jest moje zdanie. Tego utworu i w tym wykonaniu mogę słuchać prawie bez końca. I za każdym razem jest to dla mnie silne przeżycie estetyczne.
Poza tym chciałam sprawdzić, czy po zmianach potrafię wstawić do tekstu jakiś film. Dzięki temu, że pomogła mi BBM, radząc w co wejść, film znalazł się na stronie mojego bloga.
Ciągle się uczę i wciąż mam poczucie, że to, co już wiem to kropla wiedzy w morzu niewiedzy.
Bardzo lubię poezję. Często wieczorami otwieram sobie wybraną antologię i szukam tekstów, które są mi szczególnie bliskie. Do takich wierszy należy utwór Kazimiery Iłłakowiczówny Bóg jest wszędzie.
Kazimiera Iłłakowiczówna
Bóg jest wszędzie
Nie można tego obejść. Bóg jest wszędzie, w każdym dziwnym i strasznym obrzędzie. Wywołuje Go nie tylko modlitw kadzidlany kwiat, ale szubienice i topór i kat. Bóg jest w sędzi, który sądzi krzywo, i w świadku, co przysięga na prawdę fałszywie, nie może nie być. I to mnie przestrasza. Bo jeśli – w świętym Piotrze, to także – w Judaszu; jeśli w Żydzie zamęczonym niewinnie przez Niemców, to także w Niemcach tych? I tak się kręcę od Prawdy do Nieprawdy, od kary do zbrodni, w każdej cząsteczce – Boga odnajdując co dnia. I chce mi się wyciągnąć ręce nad człowiekiem i winnym i niewinnym, i małym i wielkim, i krzyczeć wielkim głosem błagalną przestrogę, aby sądząc człowieka nie męczono Boga.
Zawstydzasz mnie. Chcę, aby strona do pisania była kolorowa i nie wychodzi mi to. Od razu by ciekawiej wyglądał blog. Wciąż próbuję i wciąż utykam na różnych drobnych problemach.
Powiem tak: nie przemawia do mnie wiersz Iłłakowiczówny, natomiast kiedyś gdzieś znalazłam wiersz Mieczysława Czumy, który mnie wzruszył do podszewki. Mam go do dziś, noszę go w portfelu. Prośba poranna Ty, co lepisz obłoki, śmigłym ciskasz ptakiem, Światłem prószysz na nasze zmęczone powieki, I z ziemi wyprowadzasz zioła wielorakie, Ziarna wody układasz w nieskończone rzeki...
-Wybaw mnie przed złą myślą, podaj dobre słowa I ten dzień- jeszcze jeden- racz mi podarować...
Jesteś odważniejsza ode mnie, ja mam obawy przed przerzuceniem się już na nowy interfejs i czekam aż mnie do tego zmuszą. 😅 p.s. Jest po piątej, głośniki o tej porze mam wyłączone. ;)
Próby zmiany intrfejsu podjęłam, bo i tak to nas nie minie. A lepiej, moim zdaniem, do tych zmian podejść spokojnie i na luzie, niż szybko i z konieczności.
Opania... Opania... A - to ten "Kabareciarz", który nie chciał zagrać kurdupla-fjtłapy w jakimś beznadziejnym filmie, który później zrobił klapę totalną we wszystkich kategoriach? Wspanały człowiek, artysta - interpretator rzeczy naprawdę wartych zobaczenia i wysłuchania... Nic dziwnego - z Lubelszczyzny przecież rodem... Z tego samego grona co "Prostak", "Beztalencie", "Błazen" i "Wredna Baba"... Lubię ich... A poezja Kazimiery Iłłakowiczówny... O niej się nie dyskutuje... Ją się czyta...powoli...sączy jak dobry miód trójniak... i myśli... Podobnie z Bułatem Okudźawą... Tego się przeżywa. Ale tu trzeba być [niestety] starym metrykalnie...
Cudny post Mario. Ja z Bułatem Okudżawą zetknąłem się po raz pierwszy w 1997 roku , na lekcji licealnej języka rosyjskiego. Moja Pani Profesor wielokrotnie nam podkreślała, że uczy nasz przede wszystkim piękna języka i kultury, a nie poglądów politycznych . Rosyjskiego uczyłem się aż osiem lat. Serdecznie pozdrawiam po nieprzespanej nocy, spędzonej na obserwacji Perseidów :)
Piękno języka. Kultura wypowiedzi. Kto u nas z polityków dba o to piękno. Zdarza mi się słyszeć w telewizji różne dyskusje. I jest to raczej przekrzykiwanie się, atak słowny na przeciwnika, a nie dyskusja. Serdecznie Cię pozdrawiam.
Pana Mariana w każdym calu uwielbiam.I co ,znów na nowo wałkujemy temat,znów trzeba kombinować jak to zrobić.Jeszcze dobrze nie nauczyłam się blogera obsługiwać a tu zmiany.Poradzimy sobie, pozdrawiam.
Oj, kochana, robisz się lepsza w blogowaniu od wielu z nas!
OdpowiedzUsuńZawstydzasz mnie. Chcę, aby strona do pisania była kolorowa i nie wychodzi mi to. Od razu by ciekawiej wyglądał blog. Wciąż próbuję i wciąż utykam na różnych drobnych problemach.
UsuńNie poszedł komentarz ode mnie. Może z telefonu? Napisałam, ze przejmujące... anka
OdpowiedzUsuńTeż tak odbieram.
UsuńTeż tak odbieram i Modlitwę Okudżawy w wykonaniu Mariana Opani i wiersz Kazimiery Iłłakowiczówny.
UsuńPowiem tak: nie przemawia do mnie wiersz Iłłakowiczówny, natomiast kiedyś gdzieś znalazłam wiersz Mieczysława Czumy, który mnie wzruszył do podszewki. Mam go do dziś, noszę go w portfelu.
OdpowiedzUsuńProśba poranna
Ty, co lepisz obłoki, śmigłym ciskasz ptakiem,
Światłem prószysz na nasze zmęczone powieki,
I z ziemi wyprowadzasz zioła wielorakie,
Ziarna wody układasz w nieskończone rzeki...
-Wybaw mnie przed złą myślą, podaj dobre słowa
I ten dzień- jeszcze jeden- racz mi podarować...
Wiersz przepiękny. Już go sobie zapisuję do moich zbiorów
OdpowiedzUsuńJesteś odważniejsza ode mnie, ja mam obawy przed przerzuceniem się już na nowy interfejs i czekam aż mnie do tego zmuszą. 😅
OdpowiedzUsuńp.s. Jest po piątej, głośniki o tej porze mam wyłączone. ;)
Próby zmiany intrfejsu podjęłam, bo i tak to nas nie minie. A lepiej, moim zdaniem, do tych zmian podejść spokojnie i na luzie, niż szybko i z konieczności.
UsuńOpania... Opania... A - to ten "Kabareciarz", który nie chciał zagrać kurdupla-fjtłapy w jakimś beznadziejnym filmie, który później zrobił klapę totalną we wszystkich kategoriach? Wspanały człowiek, artysta - interpretator rzeczy naprawdę wartych zobaczenia i wysłuchania... Nic dziwnego - z Lubelszczyzny przecież rodem... Z tego samego grona co "Prostak", "Beztalencie", "Błazen" i "Wredna Baba"... Lubię ich...
OdpowiedzUsuńA poezja Kazimiery Iłłakowiczówny... O niej się nie dyskutuje... Ją się czyta...powoli...sączy jak dobry miód trójniak... i myśli... Podobnie z Bułatem Okudźawą... Tego się przeżywa. Ale tu trzeba być [niestety] starym metrykalnie...
Dziękuję za piękny komentarz. Podpisuję się pod wszystkim, co napisałeś. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCudny wiersz 💕
OdpowiedzUsuńTeż mi się podoba.
OdpowiedzUsuńCudny post Mario. Ja z Bułatem Okudżawą zetknąłem się po raz pierwszy w 1997 roku , na lekcji licealnej języka rosyjskiego. Moja Pani Profesor wielokrotnie nam podkreślała, że uczy nasz przede wszystkim piękna języka i kultury, a nie poglądów politycznych . Rosyjskiego uczyłem się aż osiem lat. Serdecznie pozdrawiam po nieprzespanej nocy, spędzonej na obserwacji Perseidów :)
OdpowiedzUsuńPiękno języka. Kultura wypowiedzi. Kto u nas z polityków dba o to piękno. Zdarza mi się słyszeć w telewizji różne dyskusje. I jest to raczej przekrzykiwanie się, atak słowny na przeciwnika, a nie dyskusja. Serdecznie Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPana Mariana w każdym calu uwielbiam.I co ,znów na nowo wałkujemy temat,znów trzeba kombinować jak to zrobić.Jeszcze dobrze nie nauczyłam się blogera obsługiwać a tu zmiany.Poradzimy sobie, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa na razie mam prawie same potknięcia, ale tak jest z nowościami. Trzeba je oswoić. Także pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPodobno przez całe życie się uczymy. A ja uczę się już ponad 80 lat i mam poczucie, że niezbyt wiele umiem.
OdpowiedzUsuń