Obudziłam się w środku nocy z uczuciem, że coś jest nie tak. Szybko zmierzyłam ciśnienie i okazało się, że mam mocno podwyższony puls. Oczywiście leki poszły do przodu, a ja siedzę przy biurku i kładę sobie mokre okłady na głowę i na kark i co pewien czas mierzę ciśnienie i sprawdzam puls.
Już jest dobrze, ale nie wiem, czy jeszcze się położę. Tu przy biurku mogę ciśnienie i puls jeszcze raz zmierzyć, toteż czuwam.
I to są uroki starości. Nieprzewidywalność.
Wszystko jest dobrze i nagle siup i ciśnienie, albo puls lecą do góry. Ale wciąż logicznie myślę i mam nadzieję, że tak będzie jeszcze długo. Bardzo dużo zawdzięczam Wam kochani moi Czytelnicy. To dzięki Wam siadam do komputera, aby wstawić kolejną notkę. To z Wami rozmawiam za pośrednictwem bloga, a rozmowa to wyrażenie myśli i uczuć.
Mam świadomość, że na wszystko trzeba zapracować. Nic nie spada z nieba w postaci manny. Jeśli chcę dobrze chodzić to muszę wykonywać różne ćwiczenia w domu, chociaż nie zawsze mam na nie ochotę. Dobrym zwyczajem jest wychodzenie na spacery choćby na działkę, lub do lasu, który jest u nas prawie przez drogę. Jeśli chcę utrzymać mózg w sprawności, to też muszę go ćwiczyć. Moją ulubioną rozrywką umysłową są szyfrokrzyżówki i arytmokrzyżówki. Dla mnie arytmokrzyżówki są trudniejsze, ale rozwiązanie takiej arytmokrzyżówki daje mi dużo satysfakcji. Lubię czytać książki. Ostatnio powtarzam czytanie nie wiem który już raz Chłopów Reymonta. To nie znaczy, że nie mam innych powieści. Mam ich kilka regałów nie licząc książek wypożyczanych z biblioteki, ale gdy czytam Chłopów, to widzę oczami wyobraźni wieś rodzinną mojego Ojca. Atmosferę tej wsi odnajduję w Chłopach. Dużo później, gdy byłam już zamężna i moja Teściowa przyjeżdżała do nas na zimę, to słuchałam jej opowieści o życiu wiejskim i zapisywałam to, co mówiła. Później czytałam jej napisany tekst, a Teściowa uzupełniała treść i cieszyła się, że wnuki będą miały pamiątkę.
No i teraz to, co napisałam , postaram się opublikować i sama jestem ciekawa jak mi się to uda. Dobranoc.

Dobrej Nocy Mario. U mnie po - burzowo jest. Zapraszam na Księgę Nocy i Imperium Lektur. Trzymam kciuki !
OdpowiedzUsuń"Chłopów" Reymonta też mam w swej biblioteczce. A czytając to Wielkie Dzieło - mam z kolei obraz mego Miasteczka i okolic. To nas łączy :)
OdpowiedzUsuńChłopów Reymonta mogę czytać często, jest rewelacyjna i ten język. Zachwycam się każdym opisem.
OdpowiedzUsuńPublikuj. Jestem bardzo ciekawa.
Czekam na tę opowieść.. Zdrowia Marysiu i spokojnych nocy 🤗
OdpowiedzUsuńChłopów to i ja sobie czasami na dyzurze jakiś rozdział funduję, dla odprężenia. Są w necie bowiem. Tak więc rozumiem Twoje preferencje 👍
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł z zapisywaniem opowieści poprzednich pokoleń, ku pamięci.
Ja lubię Jolki , ale bez dodatkowych udziwnień, sudoku, wykreślanki i szyfrokrzyżówki . Są fajnymi ćwiczeniami, stymulującymi myślenie, pamięć, spostrzegawczość. I o to chodzi!
OdpowiedzUsuń"Chłopi" to wyjątkowa książka. Bardzo spodobała się mojemu Mężowi. Musiałam mu ją czytać, bo nie wszystko rozumiał, ale dzięki "Chłopom" poszerzył się jego zasób polskich słów, także tych obecnie rzadko używanych.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że czujesz się już lepiej (tego Ci życzę).
Napisałam Ci odpowiedź na komentarz (pod moim przedostatnim tekstem), zapomniałam o czymś, a więc spójrz, Marysiu, bo coś tam jeszcze dodałam (w kolejnym komentarzu).
Serdeczności. :)
Marysiu, już - mam nadzieję - lepiej się czujesz? Zdrówka, kochana, dużo zdrówka Ci życzę.
OdpowiedzUsuń"Chłopi". "Placówka" (czy ktoś o niej jeszcze pamięta?), "Nad Niemnem" - jedne z ulubionych czytanych po wielokroć... Zawsze pokrzepiają. Uściski najserdeczniejsze:)))
Zdrowia, i ja kolejny dzień buduję sobie popoludniowa drzemkę, głowa gdzieś odjeżdża. Wszystkie tu wymienione książki przez moje poprzedniczki uwielbiam, nawet w wersji filmowej.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBiedactwo! Dobrze, że się trzymasz dzielnie, przytulaski dla ciebie :)
OdpowiedzUsuń