wtorek, 19 stycznia 2021

Marzenia....

 

Leopold Staff

Znad ciemnej rzeki.

      Znad ciemnej rzeki wiatr przylata
      I mglistych wspomnień woń przynosi.
      Pamięć maluje przeszłe lata,
      Jak raj anielski dawni Włosi.

      Potem kask, miecz i pęd podróży,
      Płomień na ostrzu smukłej dzidy,
      Kiedy chadzałem w szatach burzy
      I żeglowałem do Kolchidy.

      Dzikie porywy i zapędy,
      Zuchwałość butna i wyniosła...
      Wreszcie manowce, winy, błędy
      I połamane leżą wiosła.

      W ruinach pająk sieci snuje,
      Czas każe płacić wiosny długi.
      Lecz nie żałuję, nie żałuję!
      I wszystko spełniłbym raz drugi.

      Bo coś w szaleństwach jest młodości,
      Wśród lotu, wichru, skrzydeł szumu,
      Co jest mądrzejsze od mądrości
      I rozumniejsze od rozumu.

Ale nie tylko marzenia są ważne. Ważna jest także wiedza o nas samych.   

Siedzę w pokoju przed komputerem. Za oknem jest biało i prószy drobny śnieg. W listopadzie rozpoczęłam 86-ty rok życia. Dla młodych to szmat czasu. Dla mnie przeżyte chwile, które przemknęły i są jak sen chwilami piękny, chwilami groźny i trudny. Patrzę z wysokości tych swoich lat na malutką Marynię, która w długiej sukience, zrobionej na drutach przez mamę, idzie wiejską drogą przed dorosłymi pannami, rozmawiającymi między sobą. Słucha uważnie ich rozmowy, a wieczorem dostaje od rodziców reprymendę. Dowiaduje się, że tak nie można się zachowywać. Naskarżył starszy brat i Marynia dostaje jedną z pierwszych lekcji, którą niesie później ze sobą do późnych lat życia.

"Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie                                                                                              święty i czysty jak pierwsze kochanie."                                                                                                    (Adam Mickiewicz Epilog Pana Tadeusza).

Takie i inne lekcje zdobyte w dzieciństwie i w młodości każdy z nas zbiera i niesie przez  życie traktując, jako podstawy, którymi powinien kierować się każdy człowiek.

💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢💢

Pewnego dnia do szkoły, w której pracowałam przyjechało dwóch panów psychologów. Zaprosili oni nauczycieli na zajęcia terapeutyczne. Koleżanka, z którą pracowałam w bibliotece szkolnej namówiła mnie na wyjazd.  Zgodziłam się i pojechałyśmy. W grupie byli sami psycholodzy i my dwie nauczycielki. 

Zaraz na wstępie dowiedziałam się, że różne przykre przeżycia z lat dzieciństwa i młodości, to traumy, których konsekwencją  jest nasze obecne zachowanie. Jedna z koleżanek opowiedziała swoją historię z dzieciństwa. 

- Rodzice powiedzieli mi - zaczęła - że będę miała brata. No to poszłam na podwórko i zadarłam z kilkoma moimi koleżankami w nadziei, że jak już brat będzie, to da im popalić. Tymczasem urodził się maluch, który nie tylko nie stanął w mojej obronie, ale ja przestałam być w domu ważna, a wszyscy skakali koło niego.

Jaką lekcję dotyczącą życia wyniosłaś z tego wydarzenia - zapytał prowadzący zajęcia psycholog.

- Dorośli nie mówią prawdy. Nie można im wierzyć. -

- Takie przekonanie niesiesz przez swoje życie. -

Dalej byłą mowa o tym, jak sobie dziś poradzić z traumą z dzieciństwa i z tym przesłaniem.

Zajęcia były dwudniowe i tak intensywne, że ja straciłam przez nie kilka centymetrów w pasie. Noc spędziliśmy na materacach, a ja rano stwierdziłam, że spódnica, którą zapinałam na pętelkę zrobioną z dowiązanej tasiemki nagle zrobiła się luźna i pętelka zupełnie nie była potrzebna. 

💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥💥



18 komentarzy:

  1. Brakuje mi, co z tą specyficzną psychologiczną lekcją zrobiłaś...
    Bo po coś się to przecież zadziało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu Twojego pytania zastanowiłam się nad tym, co ja wyniosłam z tej lekcji? Chyba uświadomiłam sobie, że zabrakło mi samodzielnego dochodzenia do różnych prawd, bo były one zbyt często podane gotowe. Ale może to też była wartość, której dziś nie umiem należycie docenić.

    OdpowiedzUsuń
  3. To musiało być bardzo intensywnie, skoro spotkanie skurczyło Cię dosłownie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie myślałam, że wysiłek umysłowy może się przełożyć na ubytek masy ciała. Uśmiecham się do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasy dzieciństwa, zostają na zawsze, szkolenie Cię zestresowalo że taki ubytek wagi ?Ciekawy i piękny wpis.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie stres był przyczyną lecz intensywna praca umysłowa. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Mnie z kolei uświadomiono, ze wiele naszych zachowań było spowodowane chęcią przypodobania się dorosłym, bo tak wypadało.
    Z chęcią zapisałabym się teraz na takie warsztaty jak Twoje, żeby stracić trochę w pasie.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cela D:
      Myślę, że dziecko zawsze zabiega o uwagę i akceptację rodziców. To rodzice, jako osoby dorosłe wyznaczają dziecku granice.

      Usuń
  7. To szkolenie wymagało bardzo intensywnego myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. To prawda, że często jakieś wydarzenie z wczesnego dzieciństwa wpływa na całe dorosłe życie dopóki sobie tego nie uświadomimy. I dopóki nie zaczniemy działać świadomie.
    Miałaś ciekawe doświadczenie Marysiu. Uściski :))) anka

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubiłam spotkania z psychologami i jeździłam na nie. Też Cię ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Intrygujący wpis Mario :) U mnie też śnieg za oknem - ale idzie już chyba odwilż w dzień, a przymrozek w nocy :) Serdecznie pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię dużego mrozu, ani ślizgawicy. Dla mnie zima to trudny czas.

      Usuń
  11. Podobno psycholog to taki człowiek który nie potrafi sobie poradzić z samym sobą. Dlatego radzi innym....
    I chyba jest w tym dużo prawdy.
    Moja siostra była doktorem psychologii i właśnie taka była...
    Zapraszam do siebie na piękny spacer i do posłuchania a raczej przeczytania piosenki.
    Serdeczności Marysiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dobrze wspominam pracę z psychologami. Dowiedziałam się wielu ciekawych dla mnie wiadomości o człowieku i jego funkcjonowaniu. Dziękuję za zaproszenie. Już idę do Twojego bloga. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Jak wiesz Mario, mam za sobą doświadczenie terapii tzw. analizy bez kozetki. 55 sesji - lata 2011 - 2012. Pozostała ona niedomknięta. Pozdrawiam po spacerze na zakupy do odległego dyskontu. I na Imperium Lektur 2 - coś ciekawego o Windsorów. A teraz czytam na czytniku "Jedwabne szlaki". Też zamierzam się zaszczepić. Wszystkiego, co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, zapomniałem - potem ją domknięto. W 2017 - ym roku. Pozdrawiam Mario :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Serdecznie Cię pozdrawiam. U nas zimowy poranek. Za oknem prószy śnieg. Widok bajkowy.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...