Dziś 2 marca - imieniny Heleny. Wszystkim Helenom życzę dużo zdrowia i radości.
Żal, że nie ma już mojej cioci Heleny. Moja ciocia była wspaniałą osobą. Na stałe mieszkała w Warszawie, ale odwiedzała nas na wsi. Pamiętam przyjechała do nas w czasie wojny. Przywiozła mi wtedy piękną ilustrowaną książkę z baśniami. W czasie takich przyjazdów wyciągałam ciocię na spacery po polach i miedzach i słuchałam uważnie, co do mnie mówi. A ciocia szła ze mną i poświęcała mi swój czas i uwagę.
Po powstaniu warszawskim została wywieziona do obozu w Mautchausen. Gdy nasza rodzina po przetoczeniu się działań wojennych dotarła do rodziny mieszkającej koło Wyszkowa, ciocia nas odnalazła.
Pamiętam: Pewnego dnia do wioski, w której zamieszkaliśmy u rodziny, przyszła Cyganka i zaczęła ludziom wróżyć. Moja babcia też poprosiła o wróżbę i cyganka powiedziała, że kobieta z rodziny przyjdzie za kilka dni, a mężczyzna znacznie później. Wróżby tej ani babcia, ani moi rodzice nie wzięli zbyt poważnie. Wróżba, jak wróżba. Zabawa i tyle.
Za dwa, czy trzy dni wyszłam do szkoły, którą moi rodzice zorganizowali w sąsiedniej wsi. Na dróżce prowadzącej do domu zobaczyłam kobietę, która spojrzała na mnie i zapytała: - Czy ty jesteś Marynia? -Tak. - odpowiedziałam. - Jestem twoją ciocią.
Jaka to była radość. Ile opowieści. A wuj odnalazł nas za kilka miesięcy.
Pamiętam przyjazdy cioci i wuja do nas.
Wieczór. Ja i moje siostry leżymy już w łóżkach. Drzwi są otwarte do pokoju, gdzie przy stole siedzą rodzice, babcia, ciocia, wujek i słychać opowieści wojenne i obozowe. Ciocia Helena była w obozie w Mauthausen. Niemcy wywieźli ją po powstaniu warszawskim. Do dzisiaj słyszę cioci opowieści o mordowaniu więźnia na dziedzińcu obozu, gdy reszta więźniów stała karnie w szeregu. Widzę kij, którym duszony był człowiek.Widzę także, także jak ciocia idzie z resztą więźniarek i z nadzorcą do pracy w fabryce broni, która mieściła się we wnętrzu góry. Więźniarki idą jedna za drugą. Bardzo uważają, aby stopy stawiać w miejscach, gdzie widać ślady poprzedniczki. Każdy nieostrożny krok mógł spowodować nieszczęście. Łatwo można było polecieć w przepaść.
My trzy siostrzenice lubiłyśmy ciocię odwiedzać. Ciocia kochała nas. Wspierała wszystkie nasze pomysły i decyzje. - Masz rację - mówiła, gdy opowiadałam Jej o zajęciach na które postanowiłam jeździć. - Dbaj o siebie! - Zrób mi herbaty! - czasami prosiła. - Bardzo dobra jest ta herbata. - Była człowiekiem o wielkim sercu.
Odpoczywaj Ciociu w pokoju!

Piękny wpis Mario. Ja miałem Św.P.Babcię Helenę - po kądzieli. Zmarła w 2017 roku. I moją rodzinę dotknęła II Wojna Światowa - Rodzona Siostra Babci Heleny trafiła do Dachau na cztery lata. W rok po wyzwoleniu zmarła. Pozdrawiam serdecznie Mario :)
OdpowiedzUsuńSmutne i niebezpieczne to były czasy.Także serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńTak długo żyje człowiek, jak długo żyją po nim wspomnienia... Dobry, serdeczny wpis. Piękna grafika.
OdpowiedzUsuńCiocia była mi bardzo bliską osobą.Starałam się, aby grafika kojarzyła się z ciepłem, dlatego takie kolory.
UsuńJa dziś Mario - na zewnątrz - w sumie dwadzieścia trzy minuty. Ziemniaki, mleko, kawy bezkofeinowe, ciasto drożdżowe, zioła. W maseczce. A te Twoje historie są niezwykle ujmujące. Kontynuuj dalej opowieści. Muszki owocówki się pokazały :) Przesyłam pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńMam już za sobą ileś lat życia, to mam co również wspominać. Także Cię pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSchodziłem dziś trzy razy - a jest wtorek. Świetnie się schodzi, trudniej wyjść - ale - zadyszki przynajmniej już nie ma :)
OdpowiedzUsuńPo takim treningu wkrótce będziesz mógł wejść bez zadyszki na najwyższą część PKiN.
UsuńMiło się wspomina takie osoby, miały czas aby wysłuchać, poradzić, doradzić.Zawsze będą z nami.Pozdrawiam dzisiaj słonecznie.
OdpowiedzUsuńAle dziś zapytałabym o wiele spraw z ich życia i nie tylko.
UsuńMoja teściowa miała na imię Helena, pracowałam z Heleną, cudowne kobiety!
OdpowiedzUsuńTy jesteś dobrym człowiekiem, to i lgną do Ciebie dobrzy ludzie. Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńI ja miałam taką dobrą Ciocię. tylko miała inne imię...
OdpowiedzUsuńSerdeczności Marysiu.
Kochani, bliscy nam ludzie, którzy są już w innym świecie. Może z tego innego świata przesyłają nam dobrą energię. Może są z nami, tylko my tego nie widzimy. Może dają nam różne sygnały, których my nie potrafimy odczytać. Zamyśliłam się.... Serdeczności także dla Ciebie. Marysia.
OdpowiedzUsuńJest środa Mario - na zewnątrz byłem 38 minut. Cztery razy wchodziłem i schodziłem na czwarte piętro. Dobry trening. A swoją opowieść, a raczej opowieści kontynuuj dalej :) I w Bibliotece byłem, wypożyczyłem wspomnienia Hillary Clinton i pozycję o Borgiach :) Pozdrawiam znad doskonałej kawy bezkofeinowej :)
OdpowiedzUsuńInteresują mnie książki, które wypożyczyłeś i nazwa dobrej kawy bezkofeinowej.Pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuń