Taniec. Nigdy go nie miałam dosyć. Dziś szukam go w internecie. Siedzę przed komputerem, patrzę na tańcząca parę i przenoszę się na parkiet w wyobraźni. Teraz tańczę już tylko w marzeniach. I w tym tańcu nie przeszkadza mi nic. Ani mój wiek mocno już zaawansowany, ani pozostałości po niedowładzie nóg. Tancerze tańczą na ekranie, a ja czuję każdy ich krok. Taniec jest dla mnie jak strofy o miłości w pięknej poezji.Ale się prababcia rozmarzyła. Ktoś powie, że to śmieszne. Pozwalam sobie na śmieszności. Chcę być sobą. Osobą taką, jaką jestem ze wszystkimi moim wadami i zauroczeniami. Lubię marzyć, ale lubię też mocno trzymać się ziemi i pewnie po niej stąpać. Dopiero teraz gdy mam już wiele lat na karku akceptuję w sobie wszystko, co jest we mnie. I tym się różnię od wzruszającej, bardzo nieśmiałej i pełnej kompleksów młodziutkiej Marysi.
Andre Rieu - Walc na płatkach kwiatów.
To nie jest nic a nic śmieszne, tylko wspaniałe :) Tańcz Marysiu.. odnajduję w Twoich słowach tę romantyczną część mojej natury, która też uwielbia tańczyć i oglądać tańczące pary..
OdpowiedzUsuńCieszę się, że odnajduję w Tobie bratnią duszę. Ściskam Cię mocno. Marysia.
OdpowiedzUsuńJak najbardziej rozumiem tę miłość do tańca. Ja się przecież wielokrotnie zżymałam i narzekałam na nasze wyjazdy na turnieje, ale kocham patrzeć na moje tańczące dzieciaki. I mimo że znam na pamięć kroki, to nadal chłonę widok tańczących par
OdpowiedzUsuńWitaj w klubie tych, co kochają taniec. Ściskam Cię mocno. Marysia.
UsuńNaprawdę romantycznie. :) Piękny taniec. I ja bardzo lubię tańczyć i patrzeć jak inni to robią.
OdpowiedzUsuńSerdeczności :))
P.S.
Marysiu, nie wiem, czy na bieżąco sprawdzasz pocztę, a więc na wszelki wypadek piszę: wysłałam maila.
Dobrze, że wspomniałaś o poczcie. Byłam i dziękuję.
UsuńCudowny wpis, masz piękne marzenia i wyobraźnie, czasami tez moje mysli wybiegają w coś co juz nierealne, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDlaczego nierealne? To, podobno, od nas zależy, co jest realne, a co nie. Ale doskonale Cię rozumiem. Chodzi o możliwości, przynajmniej u mnie. Kocham taniec, a siedzę na czterech literach w domu i tylko marzę, zamiast marzenia zamieniać w rzeczywistość, choćby w pokoju przy muzyce z internetu. Ściskam Cię mocno. Marysia.
UsuńMarysiu ,u mnie też chodzi o możliwości, od kilku dni mąż ma problemy znów z pamięcią,chodzeniem a dzisiaj z widzeniem,nie da sie nic zaplanować,o dalszych trasach nawet nie marzę.
UsuńDużo zdrowia życzę Twojemu Mężowi i Tobie. Ja też nie czuję się dobrze. Mam ucisk w głowie, latam do łazienki i moczę głowę zimną wodą. O jakichkolwiek wyjazdach, czy spacerach nawet nie myślę. Marysia.
UsuńI wiersz piękny i Twoje rozważania o tańcu. Gdzie tu śmieszność? Marzenia i tęsknoty nigdy nie są śmieszne.
OdpowiedzUsuńCzasami śni mi sie, że tańczę tak, jak nigdy w życiu, może to też jakaś tęsknota?
Taniec dla mnie to nie tylko rytm i ruch, ale także bliskość drugiego człowieka i wzajemne dopasowanie się do rytmu, jaki narzuca muzyka taneczna. Marysia.
UsuńIleż kroków, piruetów, odlotów i przylotów i z zamkniętymi ale i z otwartymi oczyma można a nawet trzeba sobie aplikować bo nie ma to jak ruch dla zdrowia i szczęścia . Życzę pani , jeśli wolno , wiele zdrowia i szczęścia z tańca i nie tylko.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Panią pozdrawiam i życzę wszystkiego, co może sprawić Pani radość.
UsuńZbyt mało mamy życia by zdążyć się poznać na tyle by być na ty. Ja na to sobie nie pozwolę jednak jeśli pani czuje taką potrzebę, nie będę oponowała. Drzewiej , wiele trzeba było czasu i wysiłku by być z kimś na ty a teraz, to taka bylejakość.
OdpowiedzUsuńTak się składa ,że jestem współwłaścicielką pewnej firmy. Pracuje w niej sporo osób i zaczęliśmy od relacji z klientami, na ty, bezpośrednimi...nic z tego nie wyszło. Teraz mamy nowych ludzi i relacje są służbowe i żadnego przechodzenia na ty i jest jak być powinno. Proszę się nie pogniewać, ale kiedyś ktoś chciał ze mną przejść na ty, ciekawy człowiek ale odpowiedzią było-na ty mogę być z każdym burkiem na ulicy a na pani tylko z wyjątkowymi więc niech tak pozostanie.
Za tańcem nigdy nie przepadałam, chyba że solo, tak dla przyjemności i na chwilę do jakieś egzotycznej muzyki. Ale w parach nie lubię. Na weselach często proszona, głowię się tylko nad wymówkami.
OdpowiedzUsuńKażdy szuka w życiu tego, co mu jest bliskie. I tak jest dobrze. Dla mnie ruch, taniec, możliwość chodzenia były zawsze bardzo ważne. Ileś lat temu w ułamku sekundy straciłam możliwość, normalnego chodzenie, w tym także tańca i wtedy zrozumiałam, jak bolesna to jest strata. Dziś jest już nieźle i nie narzekam. Serdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
UsuńRozumiem i szanuję Pani stanowisko. Każdy ma prawo do swoich poglądów i stawiania własnych granic. Dla mnie forma - ty oznacza bezpośredniość, a nie bylejakość. Przepraszam za swój niefortunny zwrot. Zamyślona.
OdpowiedzUsuńKocham taniec i zawsze było mi go za mało, dlatego rozumiem Twoje tęsknoty.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że obie jesteśmy w tym samym klubie, chociaż wolałabym, aby w tym klubie zrealizowane zostały nasze tęsknoty i potrzeby. Całusy.
UsuńUwielbiam Andre Rieu, jego walce, orkiestre, lubie sluchac, bo tanczyc nie potrafie.
OdpowiedzUsuńJeśli lubisz muzykę i walce, to i taniec szybko by Ci się spodobał, bo to dopasowanie się do rytmu melodii i jeszcze w ramionach sympatycznego pana.Dużo spokoju i odpoczynku z ulubioną robótką, książką, czy w inny miły sposób. Marysia.
OdpowiedzUsuńMarysiu, kocham, kochałam i będę kochała taniec zawsze. Cóż z tego, że juz nie tańczę? Miłość pozostała, uwielbiam oglądać tańczące pary i w głębi duszy wciąż widzę salę balową, siebie młodą w pięknej sukni tańczącą walca. Teraz mi się w głowie kręci po jednym obrocie, ale w marzeniach wiruję bez przeszkód... Po to są marzenia :)))
OdpowiedzUsuńMieć piękne marzenia to też piękna sprawa. Buziaki.Marysia.
Usuń