Moja babcia urodziła się w wiejskiej rodzinie pod koniec IX wieku w wiosce w okolicach Sokołowa Podlaskiego. Była bardzo zdolną i odważną dziewczyną. Kiedyś na pastwisku zobaczyła, że jej koleżanka robi serwetkę szydełkiem wykonanym z patyka. Stanęła z tyłu dziewczyny, bo tamta zazdrośnie strzegła swojej umiejętności i przyjrzała się pracy koleżanki. Po czym sama zrobiła sobie szydełko, znalazła jakieś nici i zaczęła wyrabiać różne ładne rzeczy.
Gdy podrosła postanowiła pojechać do Warszawy. Nie wystraszyła się opowieści ludzi na wsi, którzy mówili. że w lokomotywie siedzi diabeł i pod kotłem pali. W Warszawie znalazła pracę i męża i mieszkała z rodziną w wynajętym mieszkaniu, w piętrowym budynku na poddaszu. Dziadek nauczył ją czytać. Żyli bardzo biednie. Po śmierci dziadka i już po wybuchu wojny zamieszkała na wsi razem z nami, ale zawsze tęskniła do Warszawy, gdzie spędziła swoje młode lata.
Gdy myślę o Niej, to widzę jak siedzi przy kółku i śpiewa, a z wełny, która była ze strzyżenia naszych owiec wyciąga długie nici, które nawijały się na szpulę, albo opowiada nam bajki. Z tych wełnianych nici później nasza mama robiła na drutach nam - dzieciom swetry. Po odrobieniu lekcji brałam mały stołeczek, siadałam koło babci i prosiłam : Babciu! Opowiedz mi bajkę. Koło mnie zaraz siadały dwie moje młodsze siostry, a babcia zaczynała opowieść o królewiczach, o królewnach, o smokach i złych czarownicach. Nie namyślała się, nie zastanawiała, tylko opowiadała jakby te różne historie zawsze w niej siedziały i tylko czekały na odpowiednią chwilę, aby ukazać się światu.
Czy moja babcia miała zdolności literackie? Po raz pierwszy przyszła mi do głowy niedawno taka myśl, że babcia mogła mieć takie zdolności, tylko brakowało jej warunków, aby je rozwinąć.
Jakoś rzewnie mi się zrobiło. Babcia bardzo kochała nas - swoje wnuki, lubiła rozmawiać z ludźmi, kochała też zwierzęta. To Ona dawała nam miłość, ciepło, uwagę, a ja chyba nie doceniałam tego Jej daru tak jak teraz bym chciała. I przychodzi mi na myśl cytat z poezji ks. Jana Twardowskiego - Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą....
Włodzimierz Słobodnik
SPOJRZENIE STAREJ KOBIETY.
Tak patrzy, jak gdyby
patrzała na kamień przydrożny
albo na ciemną rzeźbę
własnego smutku. W spojrzeniu jej
można odnaleźć
cień strzelistej topoli
i zagubienie figury przydrożnej
w nieobeszłej dali.
Oprócz tego znalazłem w jej spojrzeniu
dwa nie skłócone ze sobą światła:
Światło macierzyństwa
i miłowania wnuków.
A żeby nie zrobiło się smutno, to wstawię charakterystykę babci (czyli moją) napisaną przez Leonka - mojego starszego prawnusia i dzisiejsze odezwanie się do mnie mojego młodszego prawnusia.
I to będzie ta część z uśmiechem.
Charakterystyka
mojej babci
Praca
Leonka
Moja babci ma ponad
80 lat i ma na imię Marysia
Jest średniego
wzrostu, ma krótkie ciemno brązowe włosy, jasno zielone oczy oraz
ubiera się ciepło
Jest miła,
troskliwa, pomocna, wesoła, i mądra.
Często, gdy mam
problemy z nauką, proszę ją o pomoc, a kiedy coś się dzieje,
wiem że mogę jej o tym powiedzieć
Podsumowując bardzo
kocham swoją Babcię i życzę jej jak najlepiej.
A mój młodszy prawnusio Adaś powiedział dziś do mnie Babciu przyszedłaś i tym wyrazem przyszedłaś ogromnie mnie wzruszył. Chyba założę specjalny zeszyt, aby zapisywać takie perełki.
Jest godzina 1, 40 (oczywiście w nocy) Dobranoc.

O kurczeę, jakie to piękne :)
OdpowiedzUsuńWzruszył mnie Twój komentarz.
UsuńJakie ładne wspomnieni o Babci, przez chwile odniosłam wrażenie że widzę Ją tam siedzącą i tym patykiem szydełkującą. Ach te nasze kochane Babcie...
OdpowiedzUsuńBabcia to miłość, wyrozumiałość i ciepło w jednej osobie.
UsuńBabcia na pewno miała zdolności literackie i dużą wyobraźnię. Sądzę, że przejęłaś to samo też po niej :)
OdpowiedzUsuńMoja babcia miała bogatą wyobraźnię i zawsze starała się nam - wnukom pomagać.
UsuńPiekne.Przypomniała mi się moja babcia.Szydelko z drewna i samemu zrobione. Sztuka.Moja babcia pochodząca z Moraw trochę była surowa ale bardzo ja kochałam
OdpowiedzUsuńMiała bardzo rytmiczny dzien.Wszystko musiało być o tej samej godzinie.Wieczorem czysiła piece i przygotowywała ładunek na rano.Latem to była Dzialka i zaprawy a zimą dziergała dla nas rekawiczki,skarpety i szaliki które były prezentami pod choinke.Będąc u babci na wakacjach dziennie była zupa ze swojskim makaronem bo Ula ja lubila.Twoje prawnuki cudownie opisały babcię Marynie. Piękny wpis.
Moja babcia miała dla nas wielkie serce.
UsuńZapisuj koniecznie!
OdpowiedzUsuńPięknie napisane wspomnienie, a babcia na pewno miała talent, tym bardziej, że to trudna sztuka stworzyć tak na poczekaniu opowieść! Inne talenty tez , jak piszesz miała!
PoBabcia była osobą bardzo uzdolnioną. Do dziś pamiętam jej bluzkę zrobioną szydełkiem.
UsuńJakieś kolejne cuda u Ciebie na blogu. Byłoby fajnie, gdyby nie przykrywało tekstu...
OdpowiedzUsuńTe cuda, to nie moje wykonanie.
UsuńMoja babcia umiała robic cuda na drutach i szydełkiem, szyć, haftować i wszystko co kobieta dawniej umieć powinna. Bardzo ją kochałam. Piękne wspomnienie o Twojej babci, Marysiu.
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, czy gdy żyła jeszcze, okazywałam jej taką miłość, na jaką zasługiwała. Wtedy wydawało się, że będzie żyć zawsze.
OdpowiedzUsuńWczoraj dwa komentarze zniknęły, nie wiem czemu.
OdpowiedzUsuńA dziś jest, pojawił się :) Cuda, panie dzieju, cuda :)
OdpowiedzUsuńMarysiu, chciałam Ci tylko powiedzieć, że mam takie same odczucie jak Ty w stosunku do babci. Wciąż w duchu z nią rozmawiam i mówię jak bardzo ją kocham i jak bardzo bym chciała mieć ją przy sobie i móc przytulić... Może przekaz dotrze...
Chyba i ja Twój sposób wykorzystam. Przecież można rozmawiać, choćby jednostronnie,z ludźmi którzy już odeszli.
Usuń