Leopold Staff
Wyszedłem szukać
Dziś jestem nastrojona lirycznie. Właśnie odłożyłam tomiki poezji i wyłączyłam nagrania z internetu, a wciąż w uszach słyszę łagodne, nastrojowe dźwięki. Wiem! Jestem romantyczką, która w potrzebie potrafi się ogarnąć i funkcjonować jako osoba mocno chodząca po ziemi, ale w głębi duszy potrzebne jej to coś. Nieśmiały uśmiech, miłe słowo, życzliwość, ale czasami także kubeł zimnej wody na otrzeźwienie i słowa, które stawiają do pionu. Potrafię jechać tramwajem i zamyślać się tak bardzo, że budzę się nagle z tego zamyślenia wystraszona i rzucam okiem za okno, aby sprawdzić, gdzie jestem. Czy przypadkiem nie przejechałam już przystanku, na którym mam wysiadać. Obiecuję sobie w myślach, że teraz już będę uważać i za chwilę znowu odpływam....
W domu swój romantyzm zwykle łączę z nastrojową muzyką.
Kiedyś w zamierzchłych czasach, gdy jeszcze pracowałam w szkole jako nauczycielka języka polskiego na lekcjach na temat utworów poetyckich, gdy była mowa o pięknie i melodyjności utworu prosiłam, aby uczeń przeczytał fragment i dobrał do niego odpowiednią muzykę. W czytelni stał magnetofon dwuścieżkowy i praca była prosta. Na jednej ścieżce nagrywany był tekst, na drugiej wybrana przez ucznia muzyka. Połączenie słowa z melodią dawało świetne wyniki. Uczniowie sami próbowali poprawiać swoją recytację, zmieniali melodię ich zdaniem nie współgrającą z tekstem. Bardzo te zajęcia lubili. Ja takie zabawy lubię do dziś. Bardzo żałuję tylko, że nie mam takiego magnetofonu. Nagrywanie jednocześnie muzyki i tekstu na telefon komórkowy nie daje już tych efektów. Chciałabym taki magnetofon kupić. Podejrzewam, że moi prawnusiowie i moje prawnusie chętnie by się tak pobawili, ale nie znalazłam w internecie możliwie taniego i prostego w obsłudze sprzętu.

Bo to już niespotykane na co dzień urządzenie, to i cena wygórowana. Muzyka podkreśla piękno poetyckich słów.. szkoda, że nasz polonista-sadysta nie miał takiego podejścia do nauczania. Myślę, że polubiłabym wtedy jego lekcje. Na szczęście nie zniechęcił mnie do poezji i naszego języka. Dobrej nocy romantyczko 🙂
OdpowiedzUsuńCiepło mi się zrobiło na duszy. Dobrej nocy.
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł, umysł trzeba ćwiczyć jak mięśnie:-)
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam.
UsuńPiękny wpis Mario. Właśnie wróciłem z dwóch porannych spacerów. Serdeczności Ślę z Kraju Lessów :)
OdpowiedzUsuńChyba i ja zacznę dzień od porannych spacerów. Zbyt dużo siedzę w domu.
UsuńMarysiu, uczniowie musieli uwielbiać takie lekcje z Tobą :) Buziaki :)))
OdpowiedzUsuńLubili. To prawda. Ja też taką pracę bardzo lubiłam.
UsuńMyślę, że każdy ma w sobie ziarnko romantyka, tylko niektórzy o nim zapomnieli a inni pamiętają ale ukryli w sercu bardzo głęboko...
OdpowiedzUsuńTo póki jeszcze czas trzeba to ziarno wydobyć i się nim cieszyć.
OdpowiedzUsuńSwoimi słowami, wierszem i piękną muzyką wprowadziłaś bardzo romantyczny nastrój.
OdpowiedzUsuńSerdeczności :))
Jeżeli wstawiony tekst i muzykę tak romantycznie odebrałaś, to bardzo się cieszę. Marysia.
UsuńTakie lekcje to marzenie.Ja pamiętam pana profesora z Technikum Ekonomicznego który tak cudnie prowadził lekcje geografii ze nasze myśli były na innych kontynentach. Przez 2 lata w ekonomiku miałam też wspaniałą polonistkę która posiadała dar wprowadzania w świat lektur.
OdpowiedzUsuńJa miałam w liceum takiego historyka - gawędziarza. Jego wykłady wystarczały. Nie trzeba się było dodatkowo uczyć.
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć taką nauczycielkę jak Ty, chociaż na swoich nauczycieli nie narzekam, bo to była stara, solidna gwardia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Wydaje mi sie, ze magnetofonów juz nie produkuje sie, podobnie jak i magnetowidów, niestety.
OdpowiedzUsuń