sobota, 25 stycznia 2020

Poetycko i nastrojowo.


Piękna poezja.

                           Leopold Staff
                          Wyszedłem szukać







Dziś jestem nastrojona lirycznie. Właśnie odłożyłam tomiki poezji i wyłączyłam nagrania z internetu, a wciąż w uszach słyszę łagodne, nastrojowe dźwięki. Wiem! Jestem romantyczką, która w potrzebie potrafi się ogarnąć i funkcjonować jako osoba mocno chodząca po ziemi, ale w głębi duszy potrzebne jej to coś. Nieśmiały uśmiech, miłe słowo, życzliwość, ale czasami także kubeł zimnej wody na otrzeźwienie i słowa, które stawiają do pionu. Potrafię jechać tramwajem i zamyślać się tak bardzo, że budzę się nagle z tego zamyślenia wystraszona i rzucam okiem za okno, aby sprawdzić, gdzie jestem. Czy przypadkiem nie przejechałam już przystanku, na którym mam wysiadać. Obiecuję sobie w myślach, że teraz już będę uważać i za chwilę znowu odpływam....
W domu swój romantyzm zwykle łączę z nastrojową muzyką.
Kiedyś w zamierzchłych czasach, gdy jeszcze pracowałam w szkole jako nauczycielka języka polskiego na lekcjach na temat utworów poetyckich, gdy była mowa o pięknie i melodyjności utworu prosiłam, aby uczeń przeczytał fragment  i dobrał do niego odpowiednią muzykę. W czytelni stał magnetofon dwuścieżkowy i praca była prosta. Na jednej ścieżce nagrywany był tekst, na drugiej wybrana przez ucznia muzyka. Połączenie słowa z melodią dawało świetne wyniki. Uczniowie sami próbowali poprawiać swoją recytację, zmieniali melodię ich zdaniem nie współgrającą z tekstem. Bardzo te zajęcia lubili. Ja takie zabawy lubię do dziś. Bardzo żałuję tylko, że nie mam takiego magnetofonu. Nagrywanie jednocześnie muzyki i tekstu na telefon komórkowy nie daje już tych efektów. Chciałabym taki magnetofon kupić. Podejrzewam, że moi prawnusiowie  i moje prawnusie chętnie by się tak pobawili, ale nie znalazłam w internecie możliwie taniego  i prostego w obsłudze sprzętu.















16 komentarzy:

  1. Bo to już niespotykane na co dzień urządzenie, to i cena wygórowana. Muzyka podkreśla piękno poetyckich słów.. szkoda, że nasz polonista-sadysta nie miał takiego podejścia do nauczania. Myślę, że polubiłabym wtedy jego lekcje. Na szczęście nie zniechęcił mnie do poezji i naszego języka. Dobrej nocy romantyczko 🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciepło mi się zrobiło na duszy. Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł, umysł trzeba ćwiczyć jak mięśnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny wpis Mario. Właśnie wróciłem z dwóch porannych spacerów. Serdeczności Ślę z Kraju Lessów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba i ja zacznę dzień od porannych spacerów. Zbyt dużo siedzę w domu.

      Usuń
  5. Marysiu, uczniowie musieli uwielbiać takie lekcje z Tobą :) Buziaki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubili. To prawda. Ja też taką pracę bardzo lubiłam.

      Usuń
  6. Myślę, że każdy ma w sobie ziarnko romantyka, tylko niektórzy o nim zapomnieli a inni pamiętają ale ukryli w sercu bardzo głęboko...

    OdpowiedzUsuń
  7. To póki jeszcze czas trzeba to ziarno wydobyć i się nim cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Swoimi słowami, wierszem i piękną muzyką wprowadziłaś bardzo romantyczny nastrój.
    Serdeczności :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli wstawiony tekst i muzykę tak romantycznie odebrałaś, to bardzo się cieszę. Marysia.

      Usuń
  9. Takie lekcje to marzenie.Ja pamiętam pana profesora z Technikum Ekonomicznego który tak cudnie prowadził lekcje geografii ze nasze myśli były na innych kontynentach. Przez 2 lata w ekonomiku miałam też wspaniałą polonistkę która posiadała dar wprowadzania w świat lektur.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja miałam w liceum takiego historyka - gawędziarza. Jego wykłady wystarczały. Nie trzeba się było dodatkowo uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym mieć taką nauczycielkę jak Ty, chociaż na swoich nauczycieli nie narzekam, bo to była stara, solidna gwardia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi sie, ze magnetofonów juz nie produkuje sie, podobnie jak i magnetowidów, niestety.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...