piątek, 24 stycznia 2020

Książki.

Mam w domu dużo książek. Stoją na regałach w kilku pomieszczeniach. W sumie będzie około 10 regałów. To już prawie biblioteka. Część swoich zbiorów już wywiozłam do naszej biblioteki publicznej, ale w domu książek jest wciąż dużo. Pozostały różne słowniki, książki, których tematem jest językoznawstwo, teoria literatury i sporo różnych poradników. Mam także trochę literatury pięknej, także tej dla dzieci.
Ponieważ nie mieszczą się w moim pokoju, to stoją w różnych miejscach w domu.

Dwa dni temu weszłam po coś na korytarz, gdzie jest zimno i często tam nie zaglądam i zainteresowało mnie jakie książki tam wyniosłam, no i zaczęłam je przeglądać.
- O matko kochana! To ja to mam? - Co chwila zadawałam sama sobie pytanie i odkładałam książkę na osobną stertę do przeniesienia do pokoju. Uzbierała się spora ich ilość. Na wierzchu sterty książek znalazła się pozycja: Norbert Lebert  Starzy grzesznicy żyją dłużej. Recepty na długowieczność. Wczoraj zaczęłam książki  przeglądać, aby wstawić je do odpowiednich  działów, no i wszelkie roboty domowe poszły na bok, a ja zajęłam się kartkowaniem różnych egzemplarzy. Czego tam nie było. I książki naukowe i popularnonaukowe i literatura piękna.
A może by zająć się filozofią? - Proszę bardzo.
Gdybym chciała dowiedzieć na co zwracać uwagę, aby przewidzieć w lecie pogodę na zimę, wystarczy przeczytać broszurę, którą już gdzieś znowu wetknęłam i nie wiem, gdzie stoi.
Po przeniesieniu książek znowu mogę mieć kłopoty z ich odnalezieniem. Ale to wszystko drobiazg. Ważne, że mam co przestawiać i porządkować, a przede wszystkim czytać, gdy jest mi potrzebna jakaś wiedza.

Uśmiecham się Was wszystkich najbardziej słonecznie, jak potrafię. Marysia.

21 komentarzy:

  1. Ja zostawiłam sobie tylko najbardziej potrzebne albo najbardziej ukochane książki. Reszta poszła do biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oddałam już dużo, ale wciąż dużo mam.

      Usuń
  2. Czyli masz w domu prawdziwy skarbiec, miłego przeglądania skarbów:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś interesowały mnie różne tematy, np. znaczenie terapeutyczne baśni w leczeniu ludzi z różnymi nerwicami. Do dziś mam notatki z wyjazdów.

      Usuń
  3. Dobrze jest czasem trafić na książkę, która schowała się gdzieś głęboko w pamięci.
    Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwie takie książki: Chłopi Reymonta i Colas Breugnone Rollanda.

      Usuń
  4. Książki są jak dobrzy przyjaciele, warto je mieć. Uśmiechy i dla Ciebie Marysiu 🙂

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez zrobiłam juz kiedyś porządek w książkach. Małe mieszkanie. Zostawiłam lektury ,niektóre juz nie są lekturami.Klasykę i ulubione. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich książek zaczynają już korzystać prawnukowie, bo mam trochę lektur.

      Usuń
  6. Serdeczności Mario ślę. Ja ze swoimi nie mieszczę się w pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maryniu, ja też uważam książki za moje największe skarby i mam ich duuużo. Część beletrystyki (dwa kartony) oddałam do biblioteki publicznej, reszty nie dam, kocham je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem do moich książek bardzo przywiązana.

      Usuń
  8. I ja mam bardzo dużo książek. I nigdy ich nikomu obcemu do oddam.
    Są mi bardzo bliskie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po książkę z biblioteki trzeba pójść, później ją oddać, a własna stoi obok na regale. Jest na wyciągnięcie ręki.

      Usuń
  9. Ja tez mam ze dwa metry biezace ksiazek do przeczytania i wydania potem z domu, juz dawno przestalam dolaczac nowe, bo sie nie mieszcza po prostu. Kiedys chodzilam do biblioteki, to byla tez fajna sprawa, ale jak zaczely mi sie zbierac jakos te ksiazki do przeczytania, zrezygnowalam z bibioteki. Jak kiedys wszystkie te metry przeczytam, z checia udam sie cos wypozyczyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje książki też bardzo lubię. Nawet dziś, gdy jestem w Warszawie to nie potrafię przejść koło księgarni bez wstąpienia do niej.

      Usuń
  10. Mam bardzo dużo książek, tylko te, co już ich nikomu nie oddam:) Reszta parę lat temu poszła do ludzi. Pr zestalam je jednak kupować w formie papierowej, bo i miejsca nie mam i lasu szkoda. Postawiłam na książki elektroniczne, do czytania i do słuchania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam na razie nawet pojęcia jak wyglądają książki elektroniczne i jak się z nich korzysta. Chyba muszę się nimi zainteresować.

      Usuń
  11. Moje książki zostały w Polsce, gdybym miała własny dom, pewnie biblioteczka zaczęłaby rosnąć. Z drugiej jednak strony zastanawiam się, po co? Zabrałam ze sobą książki, do których lubię wracać, a cała reszta... Żałuję bardzo, że nie mam w okolicy biblioteki.

    OdpowiedzUsuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...