Mam w domu dużo książek. Stoją na regałach w kilku pomieszczeniach. W sumie będzie około 10 regałów. To już prawie biblioteka. Część swoich zbiorów już wywiozłam do naszej biblioteki publicznej, ale w domu książek jest wciąż dużo. Pozostały różne słowniki, książki, których tematem jest językoznawstwo, teoria literatury i sporo różnych poradników. Mam także trochę literatury pięknej, także tej dla dzieci.
Ponieważ nie mieszczą się w moim pokoju, to stoją w różnych miejscach w domu.
Dwa dni temu weszłam po coś na korytarz, gdzie jest zimno i często tam nie zaglądam i zainteresowało mnie jakie książki tam wyniosłam, no i zaczęłam je przeglądać.
- O matko kochana! To ja to mam? - Co chwila zadawałam sama sobie pytanie i odkładałam książkę na osobną stertę do przeniesienia do pokoju. Uzbierała się spora ich ilość. Na wierzchu sterty książek znalazła się pozycja: Norbert Lebert Starzy grzesznicy żyją dłużej. Recepty na długowieczność. Wczoraj zaczęłam książki przeglądać, aby wstawić je do odpowiednich działów, no i wszelkie roboty domowe poszły na bok, a ja zajęłam się kartkowaniem różnych egzemplarzy. Czego tam nie było. I książki naukowe i popularnonaukowe i literatura piękna.
A może by zająć się filozofią? - Proszę bardzo.
Gdybym chciała dowiedzieć na co zwracać uwagę, aby przewidzieć w lecie pogodę na zimę, wystarczy przeczytać broszurę, którą już gdzieś znowu wetknęłam i nie wiem, gdzie stoi.
Po przeniesieniu książek znowu mogę
mieć kłopoty z ich odnalezieniem. Ale to wszystko drobiazg. Ważne, że mam co przestawiać i porządkować, a przede wszystkim czytać, gdy jest mi potrzebna jakaś wiedza.
Uśmiecham się Was wszystkich najbardziej słonecznie, jak potrafię. Marysia.
Ten blog jest pisany przez kobietę w zaawansowanym wieku, która jest ciekawa świata i ludzi.
piątek, 24 stycznia 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Skutki.
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...
-
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Wszystkim dużo zdrowia, spokoju i miłego spotkania przy rodzinnym stole. Niech...
-
Od rana jestem bardzo niespokojna. Niby nic mi nie jest, a źle się czuję. Mam ucisk w głowie i pojawiają się same niepokojące myśli. Siadam ...
-
Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...

Ja zostawiłam sobie tylko najbardziej potrzebne albo najbardziej ukochane książki. Reszta poszła do biblioteki.
OdpowiedzUsuńJa też oddałam już dużo, ale wciąż dużo mam.
UsuńCzyli masz w domu prawdziwy skarbiec, miłego przeglądania skarbów:-)
OdpowiedzUsuńKiedyś interesowały mnie różne tematy, np. znaczenie terapeutyczne baśni w leczeniu ludzi z różnymi nerwicami. Do dziś mam notatki z wyjazdów.
UsuńDobrze jest czasem trafić na książkę, która schowała się gdzieś głęboko w pamięci.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam. :)
Mam dwie takie książki: Chłopi Reymonta i Colas Breugnone Rollanda.
UsuńKsiążki są jak dobrzy przyjaciele, warto je mieć. Uśmiechy i dla Ciebie Marysiu 🙂
OdpowiedzUsuńTrudno ni się z książkami rozstać.
UsuńJa tez zrobiłam juz kiedyś porządek w książkach. Małe mieszkanie. Zostawiłam lektury ,niektóre juz nie są lekturami.Klasykę i ulubione. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZ moich książek zaczynają już korzystać prawnukowie, bo mam trochę lektur.
UsuńSerdeczności Mario ślę. Ja ze swoimi nie mieszczę się w pokoju :)
OdpowiedzUsuńJa ze swoimi też.
UsuńMaryniu, ja też uważam książki za moje największe skarby i mam ich duuużo. Część beletrystyki (dwa kartony) oddałam do biblioteki publicznej, reszty nie dam, kocham je :)
OdpowiedzUsuńJa też jestem do moich książek bardzo przywiązana.
UsuńI ja mam bardzo dużo książek. I nigdy ich nikomu obcemu do oddam.
OdpowiedzUsuńSą mi bardzo bliskie...
Po książkę z biblioteki trzeba pójść, później ją oddać, a własna stoi obok na regale. Jest na wyciągnięcie ręki.
UsuńJa tez mam ze dwa metry biezace ksiazek do przeczytania i wydania potem z domu, juz dawno przestalam dolaczac nowe, bo sie nie mieszcza po prostu. Kiedys chodzilam do biblioteki, to byla tez fajna sprawa, ale jak zaczely mi sie zbierac jakos te ksiazki do przeczytania, zrezygnowalam z bibioteki. Jak kiedys wszystkie te metry przeczytam, z checia udam sie cos wypozyczyc.
OdpowiedzUsuńJa swoje książki też bardzo lubię. Nawet dziś, gdy jestem w Warszawie to nie potrafię przejść koło księgarni bez wstąpienia do niej.
UsuńMam bardzo dużo książek, tylko te, co już ich nikomu nie oddam:) Reszta parę lat temu poszła do ludzi. Pr zestalam je jednak kupować w formie papierowej, bo i miejsca nie mam i lasu szkoda. Postawiłam na książki elektroniczne, do czytania i do słuchania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ja nie mam na razie nawet pojęcia jak wyglądają książki elektroniczne i jak się z nich korzysta. Chyba muszę się nimi zainteresować.
UsuńMoje książki zostały w Polsce, gdybym miała własny dom, pewnie biblioteczka zaczęłaby rosnąć. Z drugiej jednak strony zastanawiam się, po co? Zabrałam ze sobą książki, do których lubię wracać, a cała reszta... Żałuję bardzo, że nie mam w okolicy biblioteki.
OdpowiedzUsuń