sobota, 11 stycznia 2020

sobota 11 dzień stycznia.2020 roku.

Dziś prawie cały dzień kombinowałam, jak wstawić pasek nawigacyjny w blogu. I choć korzystałam z dokładnych podpowiedzi osób, które się na tym znają, to efekt mojego główkowania jest mniej niż żałosny. W dalszym ciągu nie mam paska nawigacyjnego w swoim blogu.
Trudno. Już pogodziłam się z tym, że informatykiem nie będę. Muszą mi wystarczyć tworzone przeze mnie i od czasu do czasu modyfikowane w programie PhotoScapa grafiki oraz pisane i publikowane teksty.
Nie ma co kombinować. Dobrze, że tyle potrafię.

Jest wieczór.  Siedzę skulona przy biurku i wstyd powiedzieć, ale nic mi się nie chce robić. Nawet pisanie, które zawsze bardzo lubiłam i lubię, idzie mi dziś jak krew z nosa. Co jakiś czas się zamyślam, pędzę w przeszłość i oglądam obrazy dawno minione, słyszę głosy, czuję zapachy.  Te dawne czasy, to moja baśń. W tej baśni jestem bohaterką wokoło której dzieją się różne wydarzenia. W tych wydarzeniach biorę udział. Jestem znowu dzieckiem, dorastająca dziewczyną i młodą kobietą.
Wracam z moich  podróży do ciepłego pokoju, do męża, do rudego kota, który po dwóch dniach nieobecności u nas, nagle się pojawił i pewno nie będzie miał nic przeciwko temu, aby ukroić mu kilka cieniutkich plasterków salcesonu. Po dłuższej niż zwykle nieobecności nie będzie dziś pewno grymasił przy jedzeniu.
I tak upłynął kolejny dzień.
  






















15 komentarzy:

  1. Marysiu - wiele osób jest w podobnym nastroju. Przecież ta ciemność nie może na nas dobrze działać. A zima z niewielkim mrozem i śniegiem powinna być .... a nie takie nie wiadomo co...
    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie to ja to wszystko wiem, a z praktyką jest trochę inaczej. Tu chyba rządzą jakieś inne prawa. Jest słońce i nagle jakaś chmura je zakrywa, a myśli stają się przygnębiające. Też serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Wspomnienie to podobno nieodłączny element upływającego czasu, a pogoda za oknem robi swoje. Gdy jest wiele spraw do załatwienia, to aż tak to nie doskwiera, ale i męczy inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mnie brakuje trochę wyjazdów na rehabilitację, bo zbyt dużo siedzę w domu i to odbija się na chodzeniu. Ale z rehabilitacją muszę poczekać do wiosny.

      Usuń
  3. Wspomnienia lubią pojawiać się wieczorami. Chyba nie jest źle poddać się im?
    Serdeczności :)
    P.S.
    Marysiu, nie każdy motyw posiada pasek nawigacyjny, Twój go nie posiada. Ten pasek można wyłączyć (jeśli istnieje w układzie), ale nie można go dodać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, to paska nie można dodać, tylko go włączyć ponownie.

      Usuń
  4. Ważne, że kot wrócił ! Bo wiem, że się martwilaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrócił, ale na krótko. A jak przyszedł to miał strupy za uchem. Pewno wojował.

      Usuń
  5. Każdego z nas taki stan nieraz dopada. Trzeba przeżyć. Jutro będzie lepszy dzień.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na ten lepszy dzień, bo na razie to marazm. Też Cię pozdrawiam.

      Usuń
  6. Ta dziwna pogoda to wyprawia z człowiekiem. Wspomnienia są też piękne. Grafiki urocze.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię swoje grafiki, chociaż nie wszystkie mi się podobają. Część z nich teraz zrobiłabym inaczej. Też Cię pozdrawiam.

      Usuń
  7. Marysiu, czekam na Twoje kolejne wspomnienia spisane dla nas. Kochana, wspomnienia bezustannie nas otulają, są przecież częścią nas, nieodłączną, bez nich nas nie ma. Przychodzą gdy jest chwila spokoju, gdy nie zagłusza ich zgiełk codzienności. A dziś piękny dzień, bo to jedyny dzień w roku gdy dobro wprost wylewa się z telewizora i to jest cudowne. Oczywiście nie mówię o reżimowej tv, nie oglądam to nie wiem. Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoją prośbę wstawiam dziś następne wspomnienie. Będzie o mojej Babci.

      Usuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...