wtorek, 21 stycznia 2020

Jak pięknie by mogło być.


 Jonasz Kofta
Jak pięknie by mogło być

Jak pięknie by mogło być
Na ziemi wiecznie zielonej,
Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt,
I pójść w tę stronę.
Wśród szczęku broni, zgiełku spraw
Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące,
Tu mądrość świata na nic się zda,
Tu trzeba umieć spojrzeć w słońce.
Jak pięknie by mogło być,
Bo przecież jesteśmy ludźmi,
Jest sen zbyt straszny, aby go śnić.
Obudźmy się, obudźmy!
Wśród krwi, pożogi toczy się gra,
Codziennie jest Sąd Ostateczny,
Tu mądrość świata na nic się zda,
Musimy znów stać się dziećmi.
Jak pięknie by mogło…

Z sondaży wynika, że jeśli dojdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich, to panią Kidawę Błońską będą dzielić od  pana Dudy drobne procenty, czyli wszystko będzie możliwe.

Ja przeżyłam wojnę, bardzo trudne i niebezpieczne czasy powojenne i kolejne rządy za czasów których nie było łatwo żyć i coś kupić w sklepach.

I tu jeden drobny przykład, a takich i podobnych było tysiące.

Idę do sklepu mięsnego, aby coś kupić na obiad. Dzieci jeszcze małe, mąż zapracowany i zaopatrzenie rodziny spoczywa na moich barkach. Przed sklepem tłum ludzi. Teoretycznie wiadomo, kto za kim stoi, ale w praktyce, kto bardziej sprytny, ten wygrywa. - Ja tu już stałam! -  mówi pani wpychająca się przede mnie.
Zajeżdża ciężarowy samochód, a w nim na brudnej zadeptanej podłodze leżą pęta kiełbasy. Panowie dostawcy wchodzą do środka samochodu w brudnych gumiakach i chodzą po tej kiełbasie. Muszą przecież ją jakoś zebrać i zanieść do sklepu. Nikt ze stojących ludzi nie protestuje. Każdy tylko myśli o tym czy tej kiełbasy dostanie dla rodziny i ile, bo sprzedawca wydzielał każdemu według własnego rozeznania tak, aby starczyło jej może nie dla wszystkich, ale dla jakiejś grupy szczęśliwców.
To były czasy, gdy nawet papier toaletowy był towarem deficytowym.
Dziś to już przeszłość. I dobrze. 

I teraz, gdy jestem już kobietą mocno zaawansowaną wiekiem chciałabym, aby moje dzieci, wnuki i prawnuki żyli godnie i spokojnie w kraju,  gdzie ludzie szanują się i pomagają sobie nawzajem. Gdzie człowiek w innych ludziach widzi swoich bliźnich i przyjaciół, a nie  wrogów lub przeciwników politycznych.

Moje doświadczenia życiowe uczą mnie, że nic nie jest dane człowiekowi raz i na zawsze. Że w każdym czasie może znaleźć się ktoś, kto doprowadzi do zawieruchy, do biedy, do nieszczęścia.


Jak pięknie by mogło być. Słowa Jonasz Kofta. Muzyka Jarosław Kukulski. Śpiewa Halina Frąckowiak.


6 komentarzy:

  1. Mario, jam jest rocznik 1982. Ale kolejki w sklepach - to jeszcze pamiętam. Siedem lat pierwszych mego życia - na lokatornym z Rodzicami, bez bieżącej wody i centralnego ogrzewania. Dopiero w 1989 - przeprowadzka do M3. Pełen luksus. Ale w głębi duszy - nie jestem mieszczuchem. Tęsknię za wsią. Mam w planach się osiedlić w pewnej ciekawej wiosce po ustabilizowaniu sytuacji finansowej. Serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy z nas ma jakieś wizje i marzenia, ale kto wie co siedzi w głowie Prezesa i to jest najgorsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, czy chciałabym wiedzieć, co siedzi w jego głowie. Jeśli chcę czegoś, to tego, żeby odszedł z polityki.

      Usuń
  3. Marysiu, dobrze pamiętam trudne czasy, małe dzieci ( w tym jedno chore), kartki na wszystko, kolejki... dałam radę (sama), ale nie chciałaby,m powtórki, którą nam szykują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żadnej powtórki nie chcę. To były bardzo trudne i nieciekawe czasy, ale jak się okazuje są ludzie, którzy do takich czasów dążą. Oczywiście nie dla siebie, ale dla innych.

      Usuń

Skutki.

 Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...