Wczoraj wieczorem poszłam do piwnicy, aby sprawdzić, czy pogaszone są w
niej wszystkie światła. Zapaliłam światło na schodach i zeszłam na dół. Ciemno było we wszystkich piwnicznych pomieszczeniach. Przypomniałam sobie, że w suszarni wisi kilka ścierek, więc weszłam do niej i zaczęłam ściągać ścierki ze sznurków. Nagle zgasło światło. Wokoło mnie zrobiło się ciemno. Zaczęłam szukać po omacku wyjścia, co chwila potykając się o jakieś przedmioty. Okazało się, że chociaż piwnicę znam jak swoją własną kieszeń, to nie mogłam znaleźć drzwi. Krążyłam chwilę po ciemnym pomieszczeniu szukając wyjścia. Ale wyjścia nie było. Zaczął ogarniać mnie niepokój i chociaż starałam się racjonalnie myśleć, to emocje brały górę. Panika była tuż, tuż. I wtedy dotknęłam kieszeni spodni i poczułam kształt telefonu. Telefon na chwilkę rozświetlił pomieszczenie i zobaczyłam przed sobą drzwi. Weszłam po schodach do mieszkania i zamyśliłam się. U mnie była to chwila. Ale są ludzie, którzy rodzą się niewidomi, lub tracą wzrok. jak oni żyją? Czy jest możliwe, aby pogodzić się z takim strasznym kalectwem? Gdy tylko pomyślę, ciarki po mnie przechodzą. Jak takiemu człowiekowi można pokazać piękno tego świata? Jak pokazać poruszające się na wietrze gałęzie drzewa? Słońce i chmury na niebie?Jaka ja jestem szczęśliwa tylko dlatego, że widzę, że słyszę, że czuję i myślę.
😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚😚
Dziś nie mogę sobie poradzić ze stroną w blogu. To nie ja decyduję, gdzie ma być tekst, tylko tekst decyduje sam, gdzie się rozsiądzie. Zniknęła też grafika. Nie wiem, co się dzieje z komputerem.
Marysiu, masz w 100 % rację. Powinniśmy być szczęśliwi i nie narzekać z byle powodu. Mamy wszystko, prawda?
OdpowiedzUsuńLubię te słowa:
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować"- Marek Aureliusz
Doradzam wycieczki do piwnicy z latarką w kieszeni :)
Pozdrawiam :) Dobranoc :)
Lekcję dostałam i wyciągnęłam z niej wnioski.
UsuńRzeczywiście, to była Mario niepokojąca sytuacja. Dobrze, że miałaś telefon w kieszeni. Przypomniałaś mi o mojej piwnicy - jest tam główny wyłącznik i prądy i liczniki na pomiar wody. Ale światło tam raczej ( w podziemiach bloku) raczej nie gaśnie. Pozdrawiam serdecznie ! I PS. Fakt - jakie to piękne, że możemy budzić się ze wszystkimi zmysłami. Ja prawie całkowicie wyrzuciłem sól i cukier z diety :)
OdpowiedzUsuńMnie bez soli i bez cukru trudno jeszcze się obyć.
Usuńpodobno wzrok jest odpowiedzialny za 80% bodźców, więc jego stratę mimo wysiłków pozostałych zmysłów trudno zniwelować.
OdpowiedzUsuńa znajomość jest zazwyczaj bardzo pobieżna - patrzymy, ale nie obserwujemy.
Masz rację. Widzieć to nie znaczy uważnie patrzeć.
UsuńWszystko w rekach Boga. A ręce ma długie...Niepanikowania i sprawnej latarki w telefonie życzę.
OdpowiedzUsuńDo piwnicy bez latarki już nie schodzę.
UsuńStrata wzroku, słuchu czy ruchomości to straszne, ale i tak wielu ludzi żyje z takimi ułomnościami. I czasem bywa, że bardziej doceniają to co mają, niż zdrowi ludzie. Pozdrawiam i zdrowia Ci życzę :) Myszka
OdpowiedzUsuńMasz rację. Tobie również życzę dużo zdrowia.
UsuńAle przygoda! Dobrze, że nie spanikowałaś. Zawsze zabieraj ze sobą telefon, zawsze! Przytulam noworocznie :)
OdpowiedzUsuńDo dziś się zastanawiam, jak można, nawet po ciemku, zabłądzić w swojej własnej piwnicy.
UsuńMyślę, że każda niesprawność wiele człowiekowi odbiera. Masz rację- trzeba doceniać i szanować to, co się ma. Jesteśmy szczęśliwcami!
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę. Doceńmy to, co mamy.
UsuńWyobrażam sobie siebie jako głuchego czy chromego. Z tym można żyć. Nie widzę siebie bez oczu... Dokonałbym wtedy chyba "autodestrukcji"...
OdpowiedzUsuńMyślę, że najtrudniej jest ludziom, którzy kiedyś widzieli i z jakichś powodów utracili wzrok.
UsuńDobrze że wyszłaś cała i zdrowa, nic przyjemnego, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWpadałam już w panikę.
UsuńGrafika jest ale wstawiłaś ją jako link a nie obraz. Jak kliknie się w tekst, otwiera się czerwony, owalny obrazek.
OdpowiedzUsuńPo omacku ciężko się wykaraskać z takiej opresji. Nabywszy ślepotę, jest zdecydowanie ciężej niż urodzić się z nią.
Zastanawiałam się, co się stało z moją grafiką, a ona jest tylko się schowała. Mam nadzieję, że takich przygód już nie będzie.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o ślepotę zgadzam się całkowicie z tym, co napisałaś. Maria.
Mario, rozczytałam się w Twoim blogu, bardzo mi zaimponowałaś. Tym, jak sobie poradziłaś w piwnicy również.
OdpowiedzUsuńWzrok to chyba najważniejszy ze zmysłów, lepiej sobie nie wyobrażać jego utraty.
Pozdrawiam Cię serdecznie.:))
Wzruszyłam się czytając Twój komentarz. Piszę przede wszystkim o sobie. Do różnych spraw wracam, aby im się jeszcze raz przyjrzeć, do innych ciągną mnie ciepłe wspomnienia.Jeśli lubisz takie opowieści, to serdecznie Cię zapraszam.
UsuńCiemność rozpala naszą wyobraźnię, przeważnie negatywnie.
OdpowiedzUsuńNawet gdy teoretycznie otoczenie wydaje się bezpieczne, to w głowie mamy różne dziwne rzeczy...
Ja w głowie miałam przede wszystkim strach. Nie wiem dlaczego, bo byłam całkowicie bezpieczna, ale odetchnęłam dopiero wtedy gdy znalazłam się w oświetlonym pomieszczeniu.
UsuńMaryniu, po ciemku umierałabym ze strachu nawet we własnym domu, nie mówiąc o piwnicy. Wyobraźnia się uruchamia, pojawiają się przed oczami różne sceny z filmów i... jednym słowem horror! A Ty dzielna jesteś i poradziłaś sobie! Uściski!
OdpowiedzUsuńMusiałam sobie poradzić. Nie miałam innego wyjścia. Także uściski.
OdpowiedzUsuń