Po dzisiejszej nocy wstałam tak spocona, jakbym wyszła prosto spod prysznica. To już druga taka noc. Zastanawiam się, czy gdzieś nie podłapałam koronawirusa. Staram się możliwie jak najmniej schodzić na dół do kuchni, żeby w razie czego nie zarazić mojego męża. Spirytus z rozpylaczem stoi na biurku i co chwila dezynfekuję ręce. A samo przypuszczenie, że mogę być zarażona powoduje, że czuję się niezbyt zdrowa. No cóż. Widzę wyraźnie, że trzeba zająć się jakąś konkretną robotą, bo kot z całą kocią rodziną rozgościł się u mnie na dobre.
Kolejna moja koleżanka przeniosła się do innego, lepszego świata. Takie wiadomości skłaniają do myślenia o tym, co było, co jest i co będzie. Zrobiło mi się smutno.
W naszej miejscowości sprawa szczepień przeciwko koronawirusowi idzie sprawnie. Oboje z mężem jesteśmy zapisani na początku lutego na szczepienie, które odbędzie się w naszej przychodni. Wiem, że w Warszawie były wielkie problemy z zapisami. Starzy ludzie stali wiele godzin w kolejkach i bez zapisania się wracali do domu.
W internecie znalazłam wiersz Wojciecha Młynarskiego Wina Tuska i go wstawiam
WOJCIECH MŁYNARSKI
WINA TUSKA
Pociąg spóźnił się do Buska – wina
Tuska.
Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
Groch się
jakoś marnie łuska – wina Tuska.
W Totku Ci nie wyszła
szóstka – wina Tuska.
Zaszkodziła Ci kapustka – wina
Tuska.
Cioci Zosi siadła trzustka – wina Tuska.
W
szczerym polu uschła brzózka – wina Tuska.
W gardle Ci
uwięzła kluska – wina Tuska.
Dyszel złamał się u wózka –
wina Tuska.
Waza stłukła się etruska – wina Tuska.
Zimny
deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
Gorzkie łzy ociera
chustka – wina Tuska.
Połamała nóżki kózka – wina
Tuska.
Księdzu z głowy spadła piuska – wina Tuska.
Polska
to kolonia ruska – wina Tuska.
Na stadionach rąbanina –
Tuska wina.
Spytasz mnie publiko moja, a cóż to za paranoja?
To
katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
A dlaczego
Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?
W miejsce puenty
mgła i pustka – wina Tuska.

Również miałem nieciekawy dzień. Trzy zejścia na dół - a mieszkam na czwartym piętrze. Też Mario czekam na szczepienie. Do wiersza się nie odnoszę - staram się być jednak apolityczny, chociaż nie zawsze się to udaje. Pozdrawiam, po spokojnie przespanej nocy i pełnym wrażeń dniu :) Uściski i serdeczności Mario !
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam. Maria.
OdpowiedzUsuńCo prawda podobno nie ma na tym świecie rzeczy niemożliwych, ale myślę, że wszyscy w Twojej rodzinie tak bardzo dbają o Wasze bezpieczeństwo, że wirus będzie Was szerokim łukiem omijał . Staraj się wyrzucać z głowy trujące myśli, bo stres do niczego nie jest Ci potrzebny! Zdrowia i dobrego samopoczucia!😍
OdpowiedzUsuńPewno masz rację, ale wolałabym już mieć pewność, że zarazy ani ja sama nie złapię, ani nikt inny mi jej nie przywlecze. Buziaki.
UsuńGdyby żył Młynarski, trza by
OdpowiedzUsuńGo postawić do "Habachtu"!
Bo czy nie zapomniał aby
o Pradziadku? - Tym z Wehrmachtu?
=====================
Habacht! - Baczność!
Cieszę się, że zaglądasz do mnie. Ja nie mogę zajrzeć do Ciebie, bo zlikwidowałeś swojego bloga.A pradziadek z Wermachtu już nie działa na wyobraźnię Wyborców. Pozdrawiam.
UsuńDziękuję. Wolę zlikwidować sam, niżby miano zlikwidować po mnie.
UsuńMoze zbyt intensywnie myślisz o całej tej sytuacji , przeżywasz. U nas z szczepieniami fiasko.Siostra po 70 tce tylko zarejestrowana bez terminu.2 przychodnie przysłały mi informacje o wstrzymaniu rejestracji do odwołania.Brak szczepionek.Trzeba czekać.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńU nas na razie cisza. Zobaczymy, czy szczepienia się odbędą. Mam nadzieję, że tak. Zobaczymy. Pozdrawiam.
Usuń