Dziś była inauguracja prac w ogródku. Poszłam koło południa z grabiami przed dom i wygrabiłam suche liście i patyki z zagonka truskawek i pod krzewami winogron. Od razu zrobiło się jaśniej. Teraz na uprzątniętych miejscach będzie widać, czy wychodzą na wierzch młode pędy peonii. Przy okazji grabienia zagonków wyłamałam młody pęd malwy i żal mi się go zrobiło. Chodziłam koło posadzonego krzaczka w ubiegłym roku i dbałam o niego, jak tylko umiałam, a teraz na wiosnę malutki odrost został zniszczony. W dodatku ten krzaczek to prezent od mojej Córki. Mam nadzieję, że wyrośnie nowy odrost z korzenia.
Przy okazji grabienia poruszałam się trochę na świeżym powietrzu i do domu wróciłam mokrzusieńka. Musiałam zmieniać ubranie i bieliznę. W okresie zimy chodziłam tylko po mieszkaniu, czasami szłam do sklepów, ale to nie była taka aktywność fizyczna, jak przy pracy na powietrzu. Widzę, że straciłam kondycję. Ciekawe, jak to będzie przy wysiewie nasion, sadzeniu młodych roślinek do gleby, pieleniu, gracowaniu. Nawet, jeśli będę wiele rzeczy robiła ze stołeczka, to ruch będzie zupełnie inny niż ten w domu.
Przy okazji takich moich własnych doświadczeń coraz częściej przypominam sobie swoje myśli - pytania, gdy byłam jeszcze młodą dziewczyną i patrzyłam na Babcię. Zastanawiałam się, jak ona przeżywa starość? Co czuje? Czy porusza się z coraz większym trudem? O czym myśli? Czy akceptuje swoją coraz mniejszą sprawność ruchową i umysłową?
Odpowiedzi poznaję dopiero teraz. Przypominam sobie, że Babcia chętnie wracała myślami do czasów swojej młodości. O tych czasach mówiła z ożywieniem. Widać było tęsknotę, do tego, co minęło. A przecież Babcia ze swoją rodziną żyła w ogromnej biedzie.
- Człowiek szedł do sklepu mięsnego i kupował kilka deko rozmaitości - mówiła rozmarzona.
- Tak się można było najeść.-
Były to czasy jej młodości, trudnej i biednej, ale widocznie w tym, co już za nami człowiek doszukuje się tego, co było piękne i za czym tęskni dzisiaj - swojej młodości, sprawności, niezależności.
Gdy dziś idę do sklepu mięsnego i kupuję jakieś resztki wędliny dla kota, lub piesków (Czasami, bo wiem, że nie są zdrowe nawet dla naszych czterołapych przyjaciół), to widzę, jakie to rarytasy Babcia wspominała z rozrzewnieniem.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że każdy człowiek jest inny, ale pewne zachowania, w zbliżonym wieku są bardzo podobne. Dziś ja chętnie wracam myślami do minionych czasów. Przypominam sobie swoją sprawność fizyczną. W tych moich wspomnieniach słońce jaśniej świeciło, a powietrze wiosenne miało zapach, którego dziś już nie czuję w taki sposób.
Było. Minęło. Dobrze, że to, co jest dziś jest właśnie takie, a nie inne. Po udarze i niedowładzie nóg mogłam być inwalidką, a nie jestem. Na sprawność umysłową nie narzekam. I staram się przeżyć każdy dzień najlepiej, jak potrafię.
Leopold Staff
Prometeusz.
Wstawszy raz lewą nogą z łóżka Jowisz srogi
Zwołał na zgromadzenie olimpijskie bogi
I rzekł: „Mam tego dosyć! Niech Herkules rusza
I wyzwoli natychmiast z pęt Prometeusza,
Bo czy się wam podoba to, czy nie podoba,
Obrzydła mi już tego pyszałka wątroba
I ten orzeł, co mu ją wieczyście wyżera,
I łańcuchy, i dzikie skały, et cetera.”
I poszedł, aby rozkuć go, Herkules z młotem,
Lecz Prometeusz na to: „Ani mowy o tem,
Nie tykaj kajdan, niech ci się nawet nie marzy!
Czy nie widzisz, jak mi z tym Kaukazem do twarzy?”

Tydzień temu uporządkowałam moje małe poletko domowe i wycinając suche badyle z biotopu lasu, zauważyłam, że już pojawiły się młode listki. Mam tam różne roślinki jakie możemy normalnie spotkać w lesie i wszystko już się obudziło. Czekam jeszcze na leśną paproć, bo nic nie widać.
OdpowiedzUsuńLudzkie ciało jest sprytne. Przyzwyczaja się do poziomu wysiłku jaki mu dajesz i szybciutko się rozleniwia. Dlatego dbam o ćwiczenia w domu, żeby na zewnątrz nie dać się zaskoczyć osłabioną przez zimę kondycją. Staram się aby też i na starsze lata nie utracić tego. Ćwiczenia to taka moja składka emerytalna, która w zasadzie nic nie kosztuje, tylko troszkę czasu. Oczywiście są rzeczy, na które nie ma się wpływu, ale póki mogę, nie poddaję się. Nawet teraz widzę, że między moją sprawnością, a sprawnością moich rówieśników, oraz między moim a ich zdrowiem - jest olbrzymia różnica. To szokujące czasami...
Chciałabym powiedzieć to wszystkim, którzy jeszcze mają czas, że naprawdę warto się starać, bo zdrowie mamy tylko jedno.
Już i w młodszym wieku zaczyna się wspominać.. I odczuwać upływ czasu, patrząc jak rodzice coraz starsi. Jak już samemu powoli ma się jakieś bóle czy ograniczenia. Wspaniale, że jesteś w formie, a kondycja wróci po ogrodowych pracach. Ściskam mocno i energii dodaję :)
OdpowiedzUsuńChyba już tak jest, że odczucia rodziców i dziadków z jakiegoś okresu, stają się bliższe jak osiągamy podobny wiek. Ja sama, po latach, wspominam z uśmiechem nawet mniej miłe chwile. Ta przepiękna muzyka, którą wstawiłaś, zachęca wspomnienia do powrotu. ;)
OdpowiedzUsuńWiersza Staffa nie znałam, bardzo mi się spodobał.
Marysiu, wczoraj pobrałam ten program, o którym Ci pisałam, sprawdziłam jak radzi sobie z plikami PDF, dziś może przetestuję worda.
Przesyłam serdeczności. :))
P.S. Marysiu, zapytam jeszcze czy komentarze odczytujesz z panelu bloggera (z zakładki "komentarze"), czy wchodzisz do każdego wpisu, żeby je przeczytać?
Marysiu, to jeszcze raz ja. Zaczęłam dziś pisać w nowym programie WPS Office - word (to ten bezpłatny, do którego dałam Ci link). O niebo lepszy, niż Libre. Jak na razie nie korzystałam z wielu opcji, ale czuję się jak w Wordzie Microsoftu.
UsuńBuziaki. :)
Chyba takie życie. U Ciebie napływ werwy wiosennej.Musi to pięknie wyglądać. Ja na działce nic jeszcze.Zbyt wietrzna pogoda.
OdpowiedzUsuńJesteś bardzo pracowita Mario. To chyba idealny czas na porządki w ogródku. Tegoroczna zima zupełnie zaskakuje. Pozdrawiam z mglistego Kraju Lessów !
OdpowiedzUsuńWczersna inauguracja tych ogrodowych prac :)
OdpowiedzUsuńA wiesz, bedyc mloda, czy mlodsza, w sumie nigdy nie zastanawialam sie nad staroscia, w sensie, jak bedzie, gdy bede sama stara, badz starsza, i dopadna mnie pierwsze dolegilwosci. Jakos tak, jakbym miala pakt z wieczna mlodoscia i sprawnoscia. Dzisiaj trudno mi dotrzec do paznokci u stóp, krzyz mi zesztywnial, i mysle, czy to juz?
Nie martw się Marysiu - malwa z pewością odrośnie....
OdpowiedzUsuńA nasze babcie i mamy miały dużo biedniej i ciężej w życiu niż my mamy...
Serdeczności.:-)
Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, skąd moja babcia bierze siły na wszystko, a w życiu miała ciężko.
OdpowiedzUsuńTrudno pogodzić się z brakiem sił, radości, lekkości, gdy głowa chciałaby wiele, a ciało mówi STOP!
Marysiu, pamiętam jak babcia mówiła, że kupowało się przed wojną w sklepie kilka deko rozmaitości!
OdpowiedzUsuńJeszcze nie zaczęłam ogródkowego sezonu, "wszedł" mi ból w biodro i nie mogę sie schylić. Cóż, siła wyższa, muszę poczekac aż przejdzie. Wystawiłam tylko wypełniony już wcześniej worek z "zielonym", dzisiaj zabierali pierwszy raz w tym roku. Po tym widać, że wiosna nadchodzi i prace czas zacząć. Pomału się rozruszasz, tylko się nie przeforsuj na wstępie. Buziaki :)))