Siedzę w domu w dwóch parach ciepłych spodni, w kilku bluzkach i w ciepłej polarowej kurtce. W mieszkaniu jest 22 stopnie ciepła, a ja czuję chłód. To sygnał, że trzeba się trochę zabezpieczyć przed infekcją. Łykam 4 tabletki padmy naraz i po godzinie w tym samym ubraniu czuję, że się spociłam. Czyli wszelkie wirusy zostały potraktowane zdecydowanie i wyniosły się w siną dal. Zdrowie wraca do normy. Ale jest to także sygnał, że zbyt mało przebywam na świeżym powietrzu, choćby na działce przed domem.
Ostatnio w czasie zagrożenia koronawirusem ludzie siedzą w mieszkaniach. Wychodzą tylko ci, co muszą. Nie jest to komfortowa, ani zdrowa dla psychiki człowieka sytuacja. W związku z tym do programu w telewizji TVN zaproszony został pan Leszek Melibruda - psycholog społeczny, prof. w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, i pani redaktor prowadząca rozmowę zadała mu pytanie, jak mogą sobie radzić ludzie zamknięci w swoich domach z samymi sobą i ze swoją psychiką.
Pan Melibruda radził, aby każdy znalazł w ciągu dnia jedną godzinę tylko dla siebie. I żeby w czasie tej godziny zająć się tym, co nam sprawia radość lub choćby tylko zadowolenie. Jutro to sprawdzę, bo dziś jest już dosyć późna godzina i nie będzie okazji.
Co więcej?
Młode sadzonki pomidorków i papryki rosną w maleńkich doniczkach na południowym oknie w pokoju i czekają na przesadzenie do większych doniczek, a ja biegam do nich każdego dnia i liczę te sadzonki, podlewam je i okazuję im swoją radość, że będziemy ze sobą aż do późnej jesieni. Na razie są to niemowlaki, z których, mam nadzieję, wyrosną duże, wysokie rośliny.
Ten cytat nawiązuje do mojego chodzenia. Chodzę, to prawda, ale nie jest to chód lekki, łatwy i przyjemny. Gdy idę, boli mnie kręgosłup, bolą nogi i biodra. Ale cieszę się tym, co jest. Myślę: - Aby nie było gorzej! Ułamek sekundy czasami może zadecydować o przyszłości.
Gdy będzie już piękna, ciepła wiosna, pojadę jeszcze kilka razy do pana Jurka na rehabilitację.
Na zakończenie wpisu piękny utwór muzyczny


A u nas wczoraj wieczorem Policja jeździła po mieście i apelowała o rozchodzenie się i pozostanie w domach :/
OdpowiedzUsuńNie przepadam za panem Rieu. Ta melodia zrobiła jednak pewien wyłom w mojej niechęci. A Twe cytaty? - To sztylety ukryte w kwiatach. Gdyby tak chciały trafić we właściwych indywidua z "klasy" a bez klasy...
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę...
Marysiu, tylko mądry człowiek może wypowiedzieć mądre słowa, a inny mądry je zrozumie. Dobrze, że kilku takich jest ;) Buziaki :)
OdpowiedzUsuńMoja godzina dla siebie to wyjście na długi spacer, zazdroszczę właścicielom ogrodów i każdego kawałka ziemi...
OdpowiedzUsuńI znowu świetne cytaty!
- Co dalej?
OdpowiedzUsuń- Życie...
Więcej optymizmu ...i uśmiechu wbrew rzecywistości...
https://www.youtube.com/watch?v=t3DqD6-qTu4
Czasu dla siebie mam aż nadto, problem za to z jego organizacją,:( siedzę w domu, z rzadka tylko wychodząc na jakieś zakupy, bo zasadnicze robi mąż, ale coraz bardziej obawiam się, ze ten brak ruchu na świeżym powietrzu zemści się brakiem kondycji. I odporności, więc chyba zacznę się jednak wymykac na jakies spacery, szczęśliwie, nie zabronili ich całkowicie:) Trzymaj sie ciepło:)
OdpowiedzUsuńKwiaty na filmiku cieszą moje oczy.Cudne. Pilnujesz pomidorów. Wczoraj te większe juz rozpikowałam i cieszą moje oczy.Nie mam gdzie ustawiać. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNa szczęście nie mieszkam w mieście i wychodzenie z domu na łono natury nie jest zabronione. Ty też masz szczęście, że masz ten ogródek.
OdpowiedzUsuńCytaty - prima sort! Chyba zacznę je kopiować!
OdpowiedzUsuńDalej.. byle zdrowie było, to będzie dalej. I z roślinkami i z rehabilitacją. Wytrwałości Marysiu.. 🤗
OdpowiedzUsuń