Ja jestem osobą bardzo gadatliwą. Idę do sklepu i już z chwilą zamykania furtki rozglądam się, czy na ulicy nie widać kogoś, z kim mogłabym pogadać.
I nie jest ważne, czy to jest osoba, którą znam i z którą spotykam się często, czy też jest to zupełnie ktoś obcy.
Nie jest też ważny temat.
Mogę słuchać o tym, że jakaś pani ma kłopoty zdrowotne, albo kłopoty innego rodzaju, albo, że chce podzielić się swoimi opiniami na tematy polityczne, choć na te tematy niechętnie rozmawiam. Nie chcę nikogo przekonywać do swoich racji, ale też i sama nie daję sobie robić wody z mózgu.
Piszę o paniach, bo to panie są zwykle bardziej skłonne do pogadania, niż panowie. Chociaż zdarzało się, że siadał przy stoliku obok mnie mój dawny uczeń i opowiadał mi o swoim życiu i o kłopotach. Każde miejsce i każdy czas jest dobry do rozmowy.
Jestem przysłowiową gadułą, ale dodatkowo potrafię także słuchać. I nie jest to wtedy słuchanie bierne, w czasie którego zdarza się, że myśli nagle rozbiegają się w różne strony. Potrafię słuchać bardzo aktywnie. Nauczyłam się tego na różnych terapiach i spotkaniach z psychologami.
Gdy żyła jeszcze moja śp. Teściowa, to z nią mogłam snuć pogawędki na różne tematy. Ją interesowało wszystko, a jej opowieści były ciekawe, barwne i pełne życiowej prawdy. Kiedyś powiedziałam jej, że będę zapisywała jej opowieści. Nie tylko się zgodziła, ale była wręcz uradowana. Zapisane teksty czytałam jej, a ona te moje zapiski akceptowała. W ten sposób powstała kronika życia rodziny mojego męża. Kronika ta - to nie tylko zapis różnych wydarzeń, ale i sporo ciekawych pełnych życia i humoru historyjek. Nawet krowa - żywicielka rodziny - znalazła tam swoje miejsce. Teściowa do nas przychodziła na zimę, gdy zaczynała się wiosna wracała na wieś do siebie.
Gdy przywoziliśmy ją jesienią, to szybko szła na samą górę domu (rodzaj niskiego drugiego piętra) i nie było mowy, aby zmienić jej pokój np. na ten z tarasem na piętrze.
Zmarła u nas w domu.
Przez pewien czas po jej śmierci czułam ją na górze i zawsze zostawiałam w łazience zapalone światło na noc.
Którejś nocy obudziłam się, spojrzałam na zegarek, a ponieważ było już po północy zgasiłam światło i położyłam się spać. Zasnęłam i i we śnie znalazłam się w na samej górze w pokoju mojej Teściowej. Stwierdziłam, że jest tu jakoś niesympatycznie. Było ciemno. Łóżko przysunięte do okna, na nim pościel w nieładzie. Poczułam się niepewnie. Postanowiłam wracać do swojego pokoju. Doszłam po omacku do schodów i zaczęłam nogą szukać stopnia, gdy nagle zostałam lekko uniesiona do góry i lekko spłynęłam nad schodami i znalazłam się w swoim łóżku. To cały czas był sen. I w momencie, gdy byłam już u siebie, na łóżku, nagle zadzwonił mój telefon komórkowy.
Tak pędziłam do łazienki, żeby zapalić światło, że myślałam, że zęby sobie wybiję. Do dziś jestem pod wrażeniem tamtego snu.
**********************************************************************************
Dziś przyjechał bardzo sympatyczny młody pan z glebogryzarką, przejechał się po moim ogródku. Zamiast grud ziemi, mam puch. Ale się cieszę. Zdawałoby się, że drobiazg, a radość wielka. Teraz czekam na zamówione przez internet nasiona, bo do sklepów nie mogę chodzić i będę siała warzywa.
Cieszę się jak dziecko z zabawki.
**********************************************************************************
Dziś cytaty pod tekstem.
I na koniec - Andrzej Poniedzielski Wesoła dumka o starości.
Utwór ten wstawiałam już wcześniej, ale ogromnie mi się on podoba i czuję jakby przynajmniej trochę i o mnie była ta piosenka.

Ależ dziś bogata notka! Ciekawe wspomnienia.
OdpowiedzUsuńA z wolną przestrzenią pomóc Ci , niestety, nie umiem.:(
Już mi pomogła Jotka. Sposób prościzna, tylko trzeba go znać.
UsuńPrzepiękny wpis, taki głęboki, od "siebie" tak jak "od Ciebie" Mario. Ponoć przymrozki mają się skończyć . Ślę pozdrowienia z zimnych okolic Grodu Kraka, skąd widać czasem w taką pogodę Tatry.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miły wpis. Maria.
UsuńJa dziś byłem długo poza domem. W moim Miasteczku pełna kwarantanna. Ale tęsknię za swoim poletkiem, które mam przyobiecane. Mam w planach domek letniskowy, tuż za miastem.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za realizację planów.
UsuńJa po śmierci mojego Taty , śp. Stanisława - w 2016 roku - a zmarł po długiej i ciężkiej chorobie, zapalałem zawsze w kuchni zapalone światło na czwartym piętrze mego mieszkania. Wlatywało wtedy sporo ciem. Kiedy w grudniu 2017 - go roku wróciłem ze szpitala, wziąłem od razu zapaliłem lampkę nocną w pokoju Rodziców - i ! - wyleciała ćma. "Meetheinks, i see, where? In my mind eyes" - zapamiętany cytat z Szekspira - "Zdaje mi się że widzę! Gdzie/Jak? - Oczyma duszy mej..."
OdpowiedzUsuńOczyma duszy widzi się może nawet lepiej niż samym wzrokiem.
UsuńJa tez jestem gaduła. Lubię ludzi , niestety od 2015 musiałam to ograniczyć. Działeczka przygotowana to tylko czekać na ładną pogode.
OdpowiedzUsuńA co w 2015 roku się wydarzyło? Twój komentarz zabrzmiał bardzo tajemniczo i niepokojąco.i
UsuńMąż miał tętniaka mózgu który pękł i się rozlał. Różne są tego objawy.Nigdzie pojechać i różne inne rozmaite rzeczy się dzieją
UsuńSA tez dni ze jest dobrze.
Dużo zdrowia dla Twojego Męża i dla Ciebie. Marysia.
UsuńZawsze lubiłam słuchać opowieści moich dziadków, cioć, były ciekawsze od wielu książek:-)
OdpowiedzUsuńCo do odstępu - jeśli kończysz pisanie postu i widzisz za dużo miejsca na dole, to umieść kursor u dołu strony i wciskaj Backspace do skutku.
Przede wszystkim chcę Ci podziękować za świetną radę. Już zmniejszyłam margines. Taki prosty sposób, a nie umiałam na niego sama wpaść. A co do opowieści starszych ludzi, to bardzo je lubię. Oni opowiadają, a ja przenoszę się myślami w dawne czasy, poznaję dawniej prowadzone życie rodzinne itd.
UsuńLubię porozmawiać z ludzi, czasem wiecej, jak teraz, a czasami lubię milczeć i szukaj swojego spokoju. Staram się nie zamęczać bliźnich moją gadaniną, jak juz czasami mi się włączy. Bo w sumie jestem milczkiem. Czasami nawet ponurym.
OdpowiedzUsuńJa ze swoim gadulstwem szukam do rozmowy ludzi podobnie gadatliwych jak ja.
UsuńPoniedzielski jak zwykle wspaniały. Ja go po prostu kocham i nic na to nie poradzę...!!!
OdpowiedzUsuńA ja jestem raczej milczkiem. Wolę słuchać niż mówić. Z tym, że nie jest to sluchanie bezmyślne.
No i lubię pisać...
Wszystkiego dobrego Marysiu.
Wszystkiego dobrego także dla Ciebie. Dużo zdrowia w tym trudnym czasie. Marysia.
UsuńAch, Ty nie jesteś gaduła, Ty jesteś po prostu Kontaktowa:)
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie określiłaś moje zainteresowanie rozmową. Cieszę się, że mnie odwiedziłaś. Chciałam także odwiedzić Ciebie, ale nie otworzyła mi się Twoja strona. Może nie znalazłam prawidłowego adresu. Jeśli tak jest, to jeśli zechcesz, to podaj mi swoje namiary. Chętnie Cię odwiedzę. Marysia.
UsuńJa dużo więcej milczę niż mówię. Ale jeśli z kimś się spotkam na kawce, nie składam na jego barki całego uroku tej randki. :)
OdpowiedzUsuńBo Ty jesteś bardzo refleksyjną osobą z wieloma zainteresowaniami.
UsuńMaryniu, słuchać lubię za to mówienie to katorga. Pisanie - To tygrysy lubią najbardziej🙂 Twoja historia niesamowita, pisz o wspomnieniach, czekam na każdą historię. Buziaki 🙂 anka
OdpowiedzUsuńSpecjalnie dla Ciebie coś ze swoich wspomnień postaram się zamieścić w blogu. Maria.
OdpowiedzUsuńKochana jesteś. Dzìękuję❤ anka
UsuńJeśli mam potrzebę mowić mówę, jeśli mam porzebę milczeć milczę .Lubię kontakt z ludżmi, rozmowy, słuchanie....Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło mi spotkać bratnią duszę. Też bardzo lubię kontaktować się z ludźmi. Lubię rozmawiać, ale też lubię uważnie słuchać. Pozdrawiam Maria.
Usuńw ciszy zawiera się tyle , w ciszy mozemy donaleźć siebie samego...posluchać swojego wnętrza, a gdy w ciszy siedzimy obok drugiego człowieka i jest nam dobrze to jest to cudna chwila akceptacjii, nie zawsze musimy gadać ale suchać myślę, że tak no chyba ,że ktoś nas zalewa ciągle tym samym jak brzęzcący bąk:):) We wszystkim umiar i harmonia...Uważnie słuchać to dar:):Pozdrawiam serdecznie tym bardziej w tym trudnym okresie:):):
Usuń