Choroba pozwala poznać słodycz zdrowia. Heraklit.
Zachorował mieszkaniec naszej miejscowości. Zaczyna być coraz groźniej. Oboje z mężem siedzimy w domu. Martwimy się o syna i jego rodzinę, o wnuczkę i jej rodzinę.
Bezpieczna na razie jest córka w Bieszczadach z rodziną. Taką mam nadzieję. Nas oboje też chcieli w Bieszczady zabrać, ale my tu mamy opiekę, a zostawić dom bez opieki też byłoby trudno. A nasze pieski, a kocica?
Pozostaje nadzieja, że zaraza się skończy i że będziemy żyć, jak dawniej.
Przypomniały mi się czasy wojny i okres tuż po jej zakończeniu.
Wiersz Staffa "Pierwsza przechadzka" stał się jakiś bliski. Bo to, co jest obecnie, to też wojna, tylko walka jest o zdrowie i życie ludzi.
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu, Będziemy stąpać po swych własnych schodach. Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu, Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach. Nie patrz na smutnych tych ruin zwaliska. Nie płacz. Co prawda, łzy to rzecz niewieścia. Widzisz: żyjemy, choć śmierć byka bliska. Wyjdźmy z tych pustych ulic na przedmieścia. Mińmy bezludne tramwajów przystanki... Nędzna kobieta u bramy wyłomu Sprzedaje chude, blade obwarzanki... Będziemy znowu mieszkać w swoim domu. Wystawy puste i zamknięte sklepy. Życie się skryło chyba w antypodach. Z pudłem grzebyków stoi biedak ślepy... Będziemy stąpać po swych własnych schodach. Ty drżysz, od chłodu. Więc otul się szalem. Bez nóg, bez ramion, w brunatnej opończy Młodzi kalecy siedzą przed szpitalem. Widzisz: już pole. Tu miasto się kończy. Zwalone leżą dokoła parkany, Dziecko się bawi gruzem na chodniku, Kobieta pierze w podwórku łachmany I kogut zapiał krzykliwie w kurniku. Kot się pod murem przeciąga leniwo, Na rogu człowiek rozmawia z człowiekiem... Znowu w sklepiku zjawi się pieczywo I znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem. Przejdą dni ciężkie klęski i rozgromu I zapomnimy o ranach i szkodach... Będziemy znowu mieszkać w swoim domu, Będziemy stąpać po swych własnych schodach. |
Bardzo, bardzo współczuję. Napięcie i niepokój narastają w takiej sytuacji...
OdpowiedzUsuńA wiersz przeczytałam ze ściśniętym gardłem...
Miejmy nadzieję, że będzie dobrze i że słonko jasno uśmiechnie się do nas wszystkich.
UsuńWiersz pasuje bardzo...
OdpowiedzUsuńMusimy trzymać się jasnej strony mocy, bo inaczej nie wirus, a stres nas wykończy!
Masz rację.
UsuńBardzo aktualne. Aż się rozkleiłem. Nasze powojenne pokolenia myślały, że żaden kataklizm gorszy od wojny już nam nie grozi. Jak się okazuje- grozi
OdpowiedzUsuńDo tej pory nie przyszło mi do głowy, że będziemy walczyć o wolność przy urnach wyborczych w czasie zarazy.
Usuń"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie,
OdpowiedzUsuńJeszcze będzie normalnie,
Jeszcze będzie przepięknie...."
Tego życzę nam wszystkim i naszym rodzinom. Pozdrawiam :)
Trzymajmy się nadziei, że będzie dobrze. Ściskam Cię mocno.
UsuńNiestety trudne czasy nastały… Ale trzeba wierzyć, że wszystko dobrze się skończy.
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia życzę!
Trzymajmy się nadziei na lepsze jutro.
UsuńŚcisnęło mi gardło, łzy przyćmiły wzrok... MARYNIU, przetrzymamy. Jesteśmy "silne baby". Uważajcie na siebie, ostrożności nigdy dosyć. U nas też już wirusisko jest, nie najbliżej nas, ale miasteczku. Trzymaj się, kochana. anka
OdpowiedzUsuńJeszcze będzie bezpiecznie i dobrze. Taką mam nadzieję.
UsuńWiersz na czasie. Piękny i smutny ale z nadzieją. Kazdy się boi
OdpowiedzUsuńPilnuj pomidorów i zrób zdjęcie jakie już są. Ja muszę rozasadzac papryke.Miejsca mało. Pozdrawiam.
Siewki pomidorów dopiero przesadziłam. Każda znalazła się w osobnej doniczce. Jak podrosną, to je pokażę. Pozdrawiam.
UsuńJestem z Wami myślami Mario. Dużo zdrowia !
OdpowiedzUsuńPrzeczytałem ten wiersz kilka razy. I Ja mam również nadzieję, że ta epidemia i mnie ominie. Za rogiem mam Szpital Rejonowy, a w nim Zakład Opiekuńczo - Leczniczy. Codziennie ubywa jedna dusza. Z balkonu mam widać na nekrologi. Codziennie jeden przybywa. Ślę serdeczności. Leki mam. Kontrola moja przedłużona. Bardzo lubię ten blog, i do niego zaglądać. Ślę uściski i pozdrowienia. Jarek :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że lubisz mnie odwiedzać na moim blogu. Pozdrawiam. Maria.
UsuńPóki życia - póty nadziei. A przestrach, zwątpienie i rozklejanie się to dziś najlepsi sojusznicy koronawirusa i złoczyńców, którzy chcą nas wszystkich upodlić.
OdpowiedzUsuńPatrzę na to, co się w kraju dzieje. Widać, że skończyły się dobre czasy nie tylko dla rządzących, ale i dla nas wszystkich. Kasy na rozdawnictwo brak. Myślę, że zmiana władzy jest już u nas blisko.
UsuńBardzo przejmujący wiersz i trafiony.. Wierzę, że kiedyś znów będzie dobrze.. Pytanie tylko kiedy i co to "dobrze" będzie oznaczać.. Uściski i serdeczności przesyłam. Myszka
OdpowiedzUsuńTeż sobie takie pytanie zadaję. Marysia.
UsuńCzasem mam wrażenie, że wykończy nas nie wirus, a stres.
OdpowiedzUsuńZnam ten wiersz. Poruszyłaś nim we mnie czułą strunę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie. Trzymaj się ciepło w tym trudnym czasie.