piątek, 27 marca 2020

Jak długo jeszcze?





Choroba pozwala poznać słodycz zdrowia. Heraklit.

Zachorował mieszkaniec naszej miejscowości. Zaczyna być coraz groźniej. Oboje z mężem siedzimy w domu. Martwimy się o syna i jego rodzinę, o wnuczkę i jej rodzinę.
Bezpieczna na razie jest córka w Bieszczadach z rodziną. Taką mam nadzieję. Nas oboje też chcieli w Bieszczady zabrać, ale my tu mamy opiekę, a zostawić dom bez opieki też byłoby trudno.  A nasze pieski, a kocica? 
Pozostaje nadzieja, że zaraza się skończy i że będziemy żyć, jak dawniej. 

Przypomniały mi się czasy wojny i okres tuż po jej zakończeniu. 
Wiersz Staffa "Pierwsza przechadzka" stał się jakiś bliski. Bo to, co jest obecnie, to też wojna, tylko walka jest o zdrowie i życie ludzi.









  • Leopold Staff "Pierwsza przechadzka"


    Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
    Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
    Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu,
    Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach.

    Nie patrz na smutnych tych ruin zwaliska.
    Nie płacz. Co prawda, łzy to rzecz niewieścia.
    Widzisz: żyjemy, choć śmierć byka bliska.
    Wyjdźmy z tych pustych ulic na przedmieścia.

    Mińmy bezludne tramwajów przystanki...
    Nędzna kobieta u bramy wyłomu
    Sprzedaje chude, blade obwarzanki...
    Będziemy znowu mieszkać w swoim domu.

    Wystawy puste i zamknięte sklepy.
    Życie się skryło chyba w antypodach.
    Z pudłem grzebyków stoi biedak ślepy...
    Będziemy stąpać po swych własnych schodach.

    Ty drżysz, od chłodu. Więc otul się szalem.
    Bez nóg, bez ramion, w brunatnej opończy
    Młodzi kalecy siedzą przed szpitalem.
    Widzisz: już pole. Tu miasto się kończy.

    Zwalone leżą dokoła parkany,
    Dziecko się bawi gruzem na chodniku,
    Kobieta pierze w podwórku łachmany
    I kogut zapiał krzykliwie w kurniku.

    Kot się pod murem przeciąga leniwo,
    Na rogu człowiek rozmawia z człowiekiem...
    Znowu w sklepiku zjawi się pieczywo
    I znów zabrzęczą rano bańki z mlekiem.

    Przejdą dni ciężkie klęski i rozgromu
    I zapomnimy o ranach i szkodach...
    Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
    Będziemy stąpać po swych własnych schodach.


    23 komentarze:

    1. Bardzo, bardzo współczuję. Napięcie i niepokój narastają w takiej sytuacji...
      A wiersz przeczytałam ze ściśniętym gardłem...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze i że słonko jasno uśmiechnie się do nas wszystkich.

        Usuń
    2. Wiersz pasuje bardzo...
      Musimy trzymać się jasnej strony mocy, bo inaczej nie wirus, a stres nas wykończy!

      OdpowiedzUsuń
    3. Bardzo aktualne. Aż się rozkleiłem. Nasze powojenne pokolenia myślały, że żaden kataklizm gorszy od wojny już nam nie grozi. Jak się okazuje- grozi

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Do tej pory nie przyszło mi do głowy, że będziemy walczyć o wolność przy urnach wyborczych w czasie zarazy.

        Usuń
    4. "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie,
      Jeszcze będzie normalnie,
      Jeszcze będzie przepięknie...."

      Tego życzę nam wszystkim i naszym rodzinom. Pozdrawiam :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Trzymajmy się nadziei, że będzie dobrze. Ściskam Cię mocno.

        Usuń
    5. Niestety trudne czasy nastały… Ale trzeba wierzyć, że wszystko dobrze się skończy.
      Dużo zdrowia życzę!

      OdpowiedzUsuń
    6. Ścisnęło mi gardło, łzy przyćmiły wzrok... MARYNIU, przetrzymamy. Jesteśmy "silne baby". Uważajcie na siebie, ostrożności nigdy dosyć. U nas też już wirusisko jest, nie najbliżej nas, ale miasteczku. Trzymaj się, kochana. anka

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeszcze będzie bezpiecznie i dobrze. Taką mam nadzieję.

        Usuń
    7. Wiersz na czasie. Piękny i smutny ale z nadzieją. Kazdy się boi
      Pilnuj pomidorów i zrób zdjęcie jakie już są. Ja muszę rozasadzac papryke.Miejsca mało. Pozdrawiam.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Siewki pomidorów dopiero przesadziłam. Każda znalazła się w osobnej doniczce. Jak podrosną, to je pokażę. Pozdrawiam.

        Usuń
    8. Jestem z Wami myślami Mario. Dużo zdrowia !

      OdpowiedzUsuń
    9. Przeczytałem ten wiersz kilka razy. I Ja mam również nadzieję, że ta epidemia i mnie ominie. Za rogiem mam Szpital Rejonowy, a w nim Zakład Opiekuńczo - Leczniczy. Codziennie ubywa jedna dusza. Z balkonu mam widać na nekrologi. Codziennie jeden przybywa. Ślę serdeczności. Leki mam. Kontrola moja przedłużona. Bardzo lubię ten blog, i do niego zaglądać. Ślę uściski i pozdrowienia. Jarek :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo się cieszę, że lubisz mnie odwiedzać na moim blogu. Pozdrawiam. Maria.

        Usuń
    10. Póki życia - póty nadziei. A przestrach, zwątpienie i rozklejanie się to dziś najlepsi sojusznicy koronawirusa i złoczyńców, którzy chcą nas wszystkich upodlić.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Patrzę na to, co się w kraju dzieje. Widać, że skończyły się dobre czasy nie tylko dla rządzących, ale i dla nas wszystkich. Kasy na rozdawnictwo brak. Myślę, że zmiana władzy jest już u nas blisko.

        Usuń
    11. Bardzo przejmujący wiersz i trafiony.. Wierzę, że kiedyś znów będzie dobrze.. Pytanie tylko kiedy i co to "dobrze" będzie oznaczać.. Uściski i serdeczności przesyłam. Myszka

      OdpowiedzUsuń
    12. Czasem mam wrażenie, że wykończy nas nie wirus, a stres.

      OdpowiedzUsuń
    13. Znam ten wiersz. Poruszyłaś nim we mnie czułą strunę.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. Trzymaj się ciepło w tym trudnym czasie.

      OdpowiedzUsuń

    Skutki.

     Ostatnio więcej czasu spędzałam na działce, niż w domu, no i już są tego efekty. Zaczęłam potykać się o swoje własne nieumiejętności w pisa...